OSS 015. CK Wywiadowcy

Zapraszam na kolejny odcinek napisanego przez życie podcastu OSS. Okiem Służb Specjalnych. Tym razem w audycji typu Standard opowiadam służbach wywiadu i kontrwywiadu podwójnej monarchii austro – węgierskiej: o tajnej policji politycznej oraz wywiadzie wojskowym. Różniły się one znacznie od służb niemieckich (dla których stanowiły zresztą wzorzec i punkt odniesienia), a także od wywiadu carskiego oraz posiadały zupełnie inne rozwiązania organizacyjne i sposób działania.

Ostrzeżenie:

Czytasz o tym, co naprawdę wydarzyło się sto lat temu. Wszelkie podobieństwo do aktualnych wydarzeń oraz postaci współczesnych jest całkowicie przypadkowe (i niezamierzone)!

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

O CZYM POSŁUCHASZ I PRZECZYTASZ

Napisany przez życie odcinek typu Standard, a w nim opowiadam o tym:

    • austro – węgierskiej Tajnej Policji Politycznej, 
    • wojskowym wywiadzie państwa Habsburgów,
    • walce wywiadów: austriackiego i carskiego,
    • sukcesach pułkownika Maxymiliana Ronge,
    • zdradzie pułkownika Alfreda Redla,
    • metodach pracy i powodach porażek Biura Ewidencyjnego.

Mimo lat, służby ciągle stosują te same środki i metody pracy, więc praca służb i ich agentur nie zmienia się z upływem lat. A w trakcie przygotowywania materiału do tej audycji coraz bardziej prześladowała mnie myśl, że w cesarsko – królewskim państwie służby specjalne nie mogły osiągnąć pełni swoich możliwości. Nie dlatego jednak, iż były lekceważone. Jak zawsze jest to ten sam problem: służby są jedynie emanacją kondycji całego państwa. Nie znaczy to jednak, że wywiadowcze służby wojskowe tej podwójnej, austro – węgierskiej monarchii nie były złe; na pewno lepsze od rosyjskich. A mimo to Rosjanie potrafili je głęboko zinfiltrować. Zaś podczas wojny, w związku z wywiadem frontowym, były równie nieprzygotowane do prowadzenia rozpoznania, jak carskie. Tak to już jest, że praca na poziomie operacyjnym (czyli mówiąc po wojskowemu: taktycznym), wykonywana przeciętnie, jest wystarczająca do odnoszenia jakichś tam sukcesów. A wystarczy łut szczęścia i zawerbuje się nawet swojego Redla.

O tym właśnie opowiadam. Zero teorii, tylko przykłady z życia…

A przy okazji...
Jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

I nie zapomnij zaglądać na Vloga i odsłuchiwać Podcastów🙂

TUTAJ zostaniesz Patronem Bloga!

Zaś jeśli jeszcze nie wiesz kim jestem, to przeczytasz o mnie zarówno na Blogu, jak i na LinkedIn.

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

A TERAZ PO KOLEI…

Ronge i Redl OSS 015 CK Wywiadowcy Szpiegul CSI
Dwóch pułkowników: Ronge i Redl

OSS 015. CK Wywiadowcy

Albo
ściągnij i posłuchaj 
w wolnej chwili.

TRANSKRYPCJA

Okiem Służb Specjalnych.

Czyli podcast dla chcących zrozumieć świat mniej lub bardziej tajnych służb.

Zaprasza: Piotr Herman

Szpiegul.pl

Cześć!

CK WYWIADOWCY

Dziś audycja typu Standard, w której opowiem o służbach wywiadu i kontrwywiadu podwójnej monarchii austro – węgierskiej: o tajnej policji politycznej oraz wywiadzie wojskowym.

Różniły się one znacznie od służb niemieckich (dla których stanowiły zresztą wzorzec i punkt odniesienia), a także od wywiadu carskiego. Posiadały zupełnie inne rozwiązania organizacyjne i sposób działania.

W trakcie przygotowywania materiału do tej audycji coraz bardziej prześladowała mnie myśl, że w cesarsko – królewskim państwie służby specjalne nie mogły osiągnąć pełni swoich możliwości. Jak zawsze jest to ten sam problem: służby są jedynie emanacją kondycji całego państwa.

Wiem to, gdyż doskonale rozumiem specyfikę pracy służb tajnych. Byłem bowiem oficerem polskich służb specjalnych. A obecnie przekazuję praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne dla:

Ponadto niektóre z tych umiejętności są wręcz niezbędne na przykład dla detektywów wszelakich, czy też dziennikarzy śledczych oraz wcieleniowych (chodzi mi o tzw. dziennikarstwo pod przykryciem).

Po prostu szkolę każdą osobę zainteresowaną tą tematyką.

A już całkiem niedługo rusza specjalny, mój autorski portal szkoleniowy w tym zakresie. A właściwie zakresach

A to oznacza, że dobrze wiem, o czym mówię.

Imperium GRU 1-2 Szpiegul OSS CSIW dzisiejszej audycji wykorzystałem szereg interesujących materiałów. W szczególności zaś korzystałem z rosyjskojęzycznej książki z 1999 roku, napisanej przez dwóch autorów: A.I. Kolpakidiego i D.P. Prokhorowa pod tytułem „Imperium GRU. Eseje o historii rosyjskiego wywiadu wojskowego. Tom 1”. Zawiera ona niesamowicie interesujący zbiór informacji o unikalnych i praktycznie nieznanych działaniach rosyjskiego wywiadu wojskowego przez prawie dwa stulecia jego istnienia, o tworzeniu nielegalnych rezydencji w latach 20. i 30. XX wieku, roli GRU w kradzieży atomowych tajemnic i nie tylko. I jest całkiem nieznana w Polsce, o czym chyba nie muszę nawet mówić.

Zaczynamy!

POLICJA POLITYCZNA

Geheime Staatspolizei to była tajna policja polityczna Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Utworzono ją jeszcze w XVIII wieku, a konkretnie to we wrześniu 1786 roku. Liczyła łącznie trzech funkcjonariuszy zajmujących się:

    • kontrwywiadem wewnętrznym,
    • monitorowaniem wywrotowców politycznych (rewolucjonistów),
    • oraz opinii publicznej (by władca wiedział co ludzie mówią).

Co istotne, służba ta miała być konserwatywna w swoich działaniach, szczególnie w monitorowaniu poczty – aby „nie szkodzić reputacji poczty i wolności obywatelskiej”.

Tajna policja państwowa zbierała informacje poprzez:

    • operacje w czarnym pokoju (perlustrację, czyli kontrolę korespondencji),
    • rekrutację pracowników domowych (czyli służby) jako informatorów,
    • zbieranie informacji od regularnej policji.

Ciekawostką pozostaje fakt, iż monitorowanie poczty (czyli kontrola korespondencji) dostarczało informacji wystarczających do wszczęcia i prowadzenia dochodzeń, ale na mocy prawa austriackiego same w sobie nie były dopuszczalne w sądzie.

Pomimo tego Tajna Policja Państwowa stosowała tajne przetrzymywanie niektórych przestępców politycznych podejrzanych o zdradę stanu, którzy nie mogli być objęci publicznym aresztowaniem i procesem bez ryzyka wywołania publicznego współczucia. Aby uniknąć przekształcenia ich w męczenników sprawy rewolucyjnej arcyksiążę każdorazowo potajemnie i osobiście określał ich winę oraz zasądzał karę.

To właśnie na tej służbie opierał się Wilhem Stieber organizując pruską tajną policję. Historycznie znamy bowiem jeszcze inną Geheime Staatspolizei, niemiecką. Tyle, że pod skrótem Gestapo. Ale to nie o niej dziś opowiadam…

BIURO EWIDENCYJNE

Austro-węgierski wywiad wojskowy znamy jako Biuro Ewidencyjne, czyli według naszej nomenklatury Urząd Stanu Cywilnego. Nosił bowiem taką nazwę, Evidenzbureau, zajmując się zarządzaniem wojskowymi służbami informacyjnymi Cesarstwa Austro-Węgier.

Utworzony został w 1850 roku w celu zbierania informacji o charakterze militarnym i politycznym, z siedzibą w Wiedniu. I także był wzorem dla Stiebera, gdy ten organizował pruski wywiad wojskowy. A po wojnie francusko-pruskiej 1870 roku powstał wydział kontrwywiadu, którego działalność skierowana była przeciwko głównemu wrogowi: Imperium Rosyjskiemu.

Prace kontrwywiadu były koordynowane z tajną policją państwową, która prowadziła obserwację i aresztowania podejrzanych oraz szpiegów złapanych na terytorium monarchii. W 1896 roku w Austro-Węgrzech uchwalono bowiem ustawę ścigającą szpiegostwo wroga.

Mówiąc prawdę, to Evidenzbureau nie było wywiadem. Tym zajmowała się jedynie wydzielona Grupa Wywiadu, służba o nazwie Kundschaftsgruppe, której powierzono zadanie monitorowania obcych państw.

Interesującą ciekawostką jest fakt, iż w zasadzie do wybuchu I Wojny Światowej Biuro Ewidencyjne podlegało Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Czyli jeszcze inaczej niż w znanych Ci z poprzednich audycji podcastu służbach carskich pruskich.

Jeden z oddziałów Evidenzbureau był tajnym wydziałem wywiadu zajmującym się gromadzeniem informacji oraz szyfrowaniem i deszyfrowaniem (do tych celów posiadał specjalnie do tego celu utworzone laboratorium; takie biuro szyfrów).

O ile Evidenzbureau aktywnie działało w 1859 roku podczas wojny austriacko-sardyńskiej, to podczas kampanii przeciwko Prusom w 1866 roku efektywność wywiadu była niska.

Evidenzbureau zostało podzielone geograficznie na kilka działów. Największy był rosyjski, przeciwstawiający się wywiadowi carskiemu w Kijowie i w Warszawie.

Pod koniec XIX wieku narastały bowiem napięcia pomiędzy głównymi mocarstwami europejskimi, co doprowadziło do zwiększenia aktywności wszystkich służb wywiadowczych.

Informacje wywiadowcze zbierane przez Evidenzburo z różnych źródeł, w zależności od swojej wagi, codziennie przekazywano Szefowi Sztabu Generalnego oraz cotygodniowo cesarzowi.

Uwaga władz austro-węgierskich skierowana była przede wszystkim na wschód (Imperium Rosyjskie) i południe (Bałkany).

Z kolei (jak zapewne pamiętasz z poprzednich audycji) Rosja była bardzo zainteresowana sprawami Austro-Węgier i Cesarstwa Niemieckiego. I w 1903 roku służbom carskim udało się zwerbować do współpracy w charakterze agenta wysokiego rangą oficera austriackiego sztabu generalnego, pułkownika Alfreda Redla. Nieco później został on szefem kontrwywiadu i zastępcą dyrektora Biura Ewidencyjnego. Jego aresztowanie w 1913 roku doprowadziło do poważnego kryzysu politycznego i militarnego w Austro-Węgrzech w przededniu I wojny światowej.

Pomimo nazwy (Kundschaftsgruppe oznacza Grupę Zwiadu) w czasie pokoju Biuro Ewidencyjne nie zajmowało się wcale sprawami rozpoznania wojskowego. Nie prowadzono przygotowania wojsk do służby wywiadowczej w ramach ogólnego szkolenia taktycznego, z wyjątkiem kawalerii, której trening bojowy odbywał się pod znakiem wywiadu. Ale nawet pomimo tego wyjątku kawaleria austriacka, jak pokazały doświadczenia I Wojny Światowej okazała się nieprzygotowana i niezdolna do wykonywania zadań rozpoznawczych.

W czasie wojny rosyjsko-japońskiej (1904/05) wywiad austriacki przyciągał do współpracy funkcjonariuszy armii austro-węgierskiej, którzy udawali się do zachodnich prowincji Rosji z „prywatnymi wizytami” (pod pozorem poznania jej historii, kultury, języka).

Zwerbowani oficerowie byli nastawieni na uzyskanie informacji wojskowych o fortecach Dwinskaja i Nowogeorgiewskaja, węzłach kolejowych i autostradach, wybrzeżu Morza Czarnego. Oprócz otwartego przeglądu terenów rzekomego teatru działań wojennych sąsiadujących z Austro-Węgrami, austriacki Sztab Generalny wykazał również zainteresowanie innymi regionami Rosji. Jeśli jednak pograniczna „turystyka wywiadu wojskowego” była postrzegana jako zjawisko mające całkowicie „prawne” podstawy (straż graniczna, żandarmi, oficerowie wywiadu wojskowego wiedzieli o tym i podejmowali na czas środki zaradcze), to strategiczny wywiad wroga czasami znikał z pola widzenia władzom rosyjskim.

Według wywiadu komendy Warszawskiego Okręgu Wojskowego 48 agentów austriackich zostało zatrzymanych pod zarzutem szpiegostwa w pierwszej dekadzie XX wieku. O skali austriackiego szpiegostwa w Imperium Rosyjskim świadczy również fakt, że uzasadniając potrzebę ulepszenia ustawodawstwa w zakresie zdrady stanu poprzez szpiegostwo, Minister Wojny Władimir Aleksandrowicz Suchomlinow i Minister Sprawiedliwości Iwan Grigoriewicz Szczegłowitow w „Notce wyjaśniającej” z 1912roku zwrócili uwagę Dumie Państwowej na szczególne zagrożenie, jakie stanowią niemieckie i austriackie służby wywiadowcze:

W tym zakresie następuje bezprecedensowy rozwój szpiegostwa wojskowego, które utraciło swój dawny, w większości przypadkowy charakter, a stało się organizacją stałą, systematycznie pozyskującą różne informacje …”.

W latach 1912–1913 ujawniono działalność 7 oficerów austriackiego Sztabu Generalnego (w tym podpułkownika i dwóch pułkowników), 7 poddanych austriackich i 5 rosyjskich. Wszyscy zostali skazani za przestępstwa na terenie okręgów wojskowych Warszawy (8 osób), Wilna (3 osoby), Kijowa (6 osób) oraz Oddzielnego Korpusu Straży Granicznej (2 osoby).

Ponadto, oficerowie zostali zatrzymani podczas prowadzenia rekonesansu w pobliżu twierdzy brzeskiej, torów kolejowych pod miastem Słonim (województwo grodzieńskie), mostu kolejowego w pobliżu twierdzy Kowno z kompromitującymi je materiałami (były to plany fortyfikacji i innych obiektów wojskowo-strategicznych).

Austriacki wywiad nie zadowalał się również pozostawaniem „w cieniu” bardziej doświadczonego wywiadu niemieckiego i często z nimi rywalizował, broniąc militarnych interesów swojego kraju. Stworzył strategię wywiadowczą przeciwko Rosji, niezależną od jakichkolwiek sojuszników wojskowo-politycznych (czytaj: przede wszystkim Niemiec).

W związku z wybuchem I wojny światowej przeniesiono podległość Biura Ewidencyjnego z MSZ pod Cesarski i Królewski Sztab Generalny.

Doszły również nowe zadania dla Biura:

    • wywiad frontowy,
    • przechwytywanie audycji radiowych,
    • cenzura przesyłek pocztowych.

Wywiad, który nie prowadził rozpoznania w czasie pokoju, nie był zbyt dobrze przygotowany na czas wojny.

I to pomimo faktu, iż przy każdym dowództwie korpusu istniał Główny Ośrodek Wywiadowczy. Zwierzchnikiem z urzędu był szef sztabu korpusu. Na czele każdego ośrodka stał szef, którym był zazwyczaj oficer Sztabu Generalnego. W skład ośrodka wchodziło dwóch lub więcej oficerów, oprócz tego do współpracy przydzielano im funkcjonariuszy policji, żandarmerii, Straży Skarbowej, prokuratury oraz sędziego śledczego. Na szczeblu powiatowym w miarę potrzeby, szczególnie w rejonach przygranicznych, tworzone były ośrodki wywiadowcze niższego rzędu. A po wybuchu wojny w utworzony został przy Naczelnym Dowództwie Armii (AOK) Oddział Informacyjny, któremu podlegały oddziały informacyjne przy dowództwach poszczególnych armii i grup operacyjnych. Przy niższych związkach taktycznych istniały oddziały zwiadowcze.

Ale tak było dopiero od 1917 roku.

Do tego czasu w sztabie sił kombinowanych nie było ani jednego oficera odpowiedzialnego za pozyskiwanie informacji o wrogu. Dowódcy batalionów i pułków zostali zmuszeni do tego sami, a w dowództwie korpusu i odrębnie działających dywizjach znajdowali się przedstawiciele wydziału wywiadu sztabu armii, którzy zajmowali się wyłącznie pracą wywiadowczą, a nie rozpoznaniem. Dopiero w 1917 roku w sztabie batalionu wprowadzono stanowisko oficera rozpoznania, a w dywizjach i korpusach obowiązki te powierzono jednemu oficerowi.

W 1917 roku każda dywizja piechoty otrzymała cztery grupy (stanowiska) naziemnych obserwatorów, uzbrojonych w tuby stereo i lornetki. Zaś każda dywizja kawalerii – trzy grupy, a korpus wojskowy – jedną grupę obserwatorów naziemnych.

Charakterystyczne jest to, że przy zmianie lub przeniesieniu jednostki wojskowej na inny sektor, kilku obserwatorów pod dowództwem podoficera zostało pozostawionych w tym samym miejscu, a następnie przenoszono ich podporządkowując nowo przybyłej jednostce. Oznacza to, iż przydzielano ich do określonego terytorium, a nie do formacji lub oddziału. Austriacy tą samą zasadę terytorialną stosowali do agentów, stacji radiowych oraz przechwytywania i podsłuchiwania telefonów.

Gdy Evidenzbureau podlegało pod MSZ składało się jedynie z 20 oficerów.

Niedobór ten wynikał przede wszystkim z tego, że MSZ jako instytucja cesarska, otrzymywało zwykle jedynie minimalną akceptowalną kwotę finansowania ze strony węgierskiej. Dlatego jeszcze w 1907 roku wiedeńska centrala wywiadu wojskowego liczyła 5 oficerów przydzielonych do sześciu wydziałów: rosyjskiego, włoskiego, bałkańskiego, niemieckiego, francuskiego, angielskiego (co oznacza, że przynajmniej jeden z oficerów pełnił służbę w dwóch różnych wydziałach. Znaczyłoby to, że pracowali na danym kierunku w zależności od aktualnych potrzeb informacyjnych).

Dopiero później doszło 15 oficerów do zewnętrznych stanowisk obserwacyjnych:

    • Innsbruck i Graz (przeciwko Włochom),
    • Timisoara, Sarajewo, Zadar i Zagrzeb (przeciwko Serbii),
    • Kraków, Lwów i Przemyśl (przeciwko Rosji).

W marcu 1914 roku Maksymilian Ronge, który był odpowiedzialny za pracę kontrwywiadu, utworzył szkołę agentów do walki z Rosją. Dwa miesiące później zreformował wywiad wojskowy, znacznie rozbudowując kontrwywiad.

A w ostatnim roku wojny, 1918, Evidenzburo, wówczas już kierowane przez Maksymiliana Ronge, wraz z podlegającą mu Staatspolizei, zatrudniało około 300 pracowników, 50 urzędników, 400 agentów policji, 600 żołnierzy i 600 informatorów.

Po upadku Austro-Węgier w 1918 roku Biuro Ewidencyjne zakończyło swój żywot i przestało istnieć.

Do znanych dziś oficerów Evidenzbureau należą:

    • pułkownik Maximilian Ronge (ostatni szef),
    • pułkownik Alfred Ronge (zwerbowany przez Rosjan do współpracy),
    • kapitan Włodzimierz Zagórski (późniejszy generał polski), sprawujący z ramienia armii austro-węgierskiej kontrolę nad działalnością wywiadowczą organizacji strzeleckich, a później Legionów w czasie I Wojny Światowej (ale o nim opowiemy sobie w zupełnie innej audycji).

Ronge Szpiegul CSI OSS

RONGE

Maximilian Ronge, rocznik 1874, to austriacki oficer, pułkownik c.k. armii i ostatni szef wywiadu wojskowego Cesarstwa Austro-Węgierskiego w latach 1917-1918. W swoich czasach zwany Mistrzem Szpiegów.

W 1913 roku odegrał kluczową rolę w zdemaskowaniu podwójnego agenta, pułkownika Alfreda Redla.

Od 1896 roku był pył porucznikiem c.k. armii, zaś w 1907 roku przeniesiono go do Evidenzbureau, gdzie był uczniem i protegowanym pułkownika Alfreda Redla.

W 1914 r. Został powołany do wydziału informacyjnego Sztabu Generalnego Cesarskiej Armii Królewskiej Cesarstwa Austriackiego, gdzie zajmował się śledztwem i walką z „antypaństwowymi” i „rewolucyjnymi” przeciwnikami tej podwójnej monarchii w czasie I wojny światowej, a także stosowaniem brutalnych środków wobec ludności cywilnej, w tym Rusinów Galicji lojalnych wobec Imperium Rosyjskiego.

W 1917 roku, w randze pułkownika został ostatnim szefem wywiadu wojskowego Cesarstwa Austro-Węgierskiego i pozostał nim do upadku Austro-Węgier.

Był bezpośrednim organizatorem walki z rosyjskim wywiadem wojskowym przez 11 lat: od 1907 do 1918 roku.

Zdywersyfikowana praca wywiadowcza, która przyniosła wymierne wyniki operacyjne, a w konsekwencji polityczne i wojskowe, była prowadzona pod jego kierownictwem skutecznie i efektywnie.

Po Wielkiej Wojnie, w latach dwudziestych i trzydziestych był urzędnikiem Generalnej Dyrekcji Ochrony Porządku Publicznego. Był odpowiedzialny za repatriację austriackich jeńców wojennych.

Jednocześnie był członkiem tajnego stowarzyszenia.

Składało się ono z różnych ugrupowań monarchistycznych, legitymistycznych i niemiecko-narodowych, które początkowo dążyły do ​​obalenia rządu kierowanego przez socjaldemokratów, a później samej republiki demokratycznej. Po upadku monarchii Austria stała się bowiem socjaldemokratyczną republiką. Ronge ofiarował się tym grupom przede wszystkim jako mediator. Ostatecznie jednak wszystkie te wysiłki zakończyły się niepowodzeniem z powodu problemów programowych, a także rywalizacji i zazdrości zaangażowanych organizacji i ich liderów.

Co prawda w 1932 roku przeszedł na emeryturę, ale już w następnym roku został odwołany i został mianowany dyrektorem Specjalnego Biura Policji Państwowe, czyli tajnej policji.

Kierowana przez niego służba kontrwywiadu nie potrafiła jednak zapobiec zamachowi na premiera Engelberta Dollfussa przez puczystów: austriackich narodowych socjalistów, co miało miejsce w 1934 roku.

Po Anschlussie Austrii odmówił wstąpienia do SS i jako nierzetelny politycznie został aresztowany, a następnie wysłany do obozu koncentracyjnego w Dachau. Wówczas napisał „deklarację lojalności” dla Wilhelma Canarisa, po czym został zwolniony w sierpniu 1938 roku.

W czasie II wojny światowej mieszkał w Wiedniu, a po jej zakończeniu utrzymywał kontakt z siłami amerykańskimi w kontrolowanej przez aliantów Austrii, doradzając Amerykanom, którzy tworzyli nowy system służb specjalnych w Austrii.

Zmarł w 1953 roku.

Pozostawił po sobie cenne wspomnienia o działalności wywiadu wojskowego w przededniu i podczas I wojny światowej. Są one unikalnym źródłem historii służb specjalnych, które należy czytać poddając krytycznemu osądowi i konfrontując z wiedzą z innych źródeł. Nie dają one bowiem pełnego obrazu organizacji i metod pracy austriackiego wywiadu. Zawierają również wiele niedociągnięć, nieścisłości, niejasności, a nawet celowe zniekształcenia. Warto się jednak z nimi zapoznać; poznać cele i zadania wywiadu austro – węgierskiego oraz praktykę i technikę pracy szpiegowskiej i sabotażowej Biura Ewidencyjnego.

Jakie zniekształcenia zawierają wspomnienia Ronge?

Choćby to, iż władze nie zapewniały dostatecznego wsparcia wywiadowi i kontrwywiadowi, nie doceniały ich ogromnej siły i znaczenia w nowoczesnym państwie, wskutek czego wywiad i kontrwywiad nie mogły w pełni rozwinąć i zrealizować wszystkich swoich możliwości. Okazuje się bowiem, iż kolejni cesarze przywiązywali ogromne znaczenie do działań ówczesnych służb specjalnych.

Kolejnym zniekształceniem jest przekonywanie przez Ronge, iż najlepszym i najskuteczniejszym narzędziem w walce z ruchem rewolucyjnym jest kontrwywiad wojskowy. To na pewno nie jest właściwy cel dla służb wojskowych.

Z naszej, polskiej działki, istotne jest to, że Ronge zarzuca ówczesnym władzom, że niechętnie przyjęły propozycję dr. Witolda Jodki i Józefa Piłsudskiego, złożoną przez nich w imieniu Polskiej Partii Socjalistycznej; o wykorzystanie tej ostatniej do szpiegostwa w carskiej Rosji. Było dokładnie odwrotnie, a współpracownicy Piłsudskiego byli szeroko wykorzystywani przez austriacki wywiad i kontrwywiad zarówno w walce z ruchem rewolucyjnym wewnątrz Austro-Węgier, jak i w celach czysto szpiegowskich przeciwko krajom graniczącym z Austro-Węgrami. Ale o tym opowiem innym razem…

REDL

Mówiąc o Biurze Ewidencyjnym nie sposób pominąć historii związanej z pułkownikiem armii austro-węgierskiej, Alfredem Redlem. Jego historia jest tym bardziej ciekawa, iż znając słabości rosyjskiego (carskiego) wywiadu wojskowego, aż trudno zrozumieć w jaki sposób mógł on odnieść aż taki sukces.

26 maja 1913 roku wszystkie gazety publikowane w Austro-Węgrzech zamieściły na swoich łamach komunikat z Wiedeńskiej Agencji Telegraficznej o samobójstwie pułkownika Alfreda Redla, szefa sztabu 8. korpusu armii austro-węgierskiej.

Wysoce utalentowany oficer” – głosiła wiadomość – „który miał przed sobą błyskotliwą karierę, podczas gdy w Wiedniu na służbie popełnił samobójstwo w przypływie szaleństwa”.

A wszystko ponoć wskutek wyczerpania nerwowego spowodowanego przedłużającą się bezsennością. Ale następnego dnia w praskiej gazecie Tageblatt pojawiła się notatka o następującej treści:

Jeden z dygnitarzy prosi nas o obalenie plotek, rozpowszechnianych głównie w kręgach wojskowych, o szefie sztabu praskiego korpusu pułkowniku Redlu, który, jak już informowano, popełnił samobójstwo w Wiedniu, w niedzielny poranek. Według tych plotek pułkownik jest rzekomo oskarżony o przekazane do jednego państwa, a mianowicie Rosji, tajemnice wojskowe. W rzeczywistości komisja starszych oficerów, którzy przybyli do Pragi w celu przeszukania domu zmarłego pułkownika, miała zupełnie inny cel”.

W Austro-Węgrzech panowała wówczas cenzura i był to jedyny sposób, w Praga Tageblatt mógł poinformować swoich czytelników, że pułkownik Redl w rzeczywistości zastrzelił się po tym, jak został zdemaskowany jako rosyjski agent.

Przed publikacją w praskiej gazecie tylko dziesięciu wyższych oficerów austriackich wiedziało o zdradzie pułkownika Redla. Nawet cesarz Franciszek Józef nie został poinformowany.

Alfred Redl był niewątpliwie jednym z najzdolniejszych wywiadowców XX wieku. W wieku 15 lat wstąpił do korpusu kadetów, a następnie do szkoły oficerskiej, którą ukończył ze znakomitymi wynikami. I został wcielony do Sztabu Generalnego armii austro-węgierskiej, czyli najwyższego organu wojskowego. Zwrócił tam na siebie uwagę, pomimo uprzedzeń kastowych, jakie panowały w armii austriackiej, w której awansowała jedynie szlachta.

W 1900 roku, w randze kapitana, został wysłany do Rosji na naukę języka rosyjskiego i zapoznanie się z sytuacją w tym kraju, który był uznawany za jednego z prawdopodobnych przeciwników.

Przez kilka miesięcy przebywał na stażu w szkole wojskowej w Kazaniu, w wolnym czasie prowadząc beztroski tryb życia i uczęszczając na liczne imprezy. Jednocześnie przez cały ten czas był pod tajnym nadzorem agentów rosyjskiego kontrwywiadu w celu zbadania jego mocnych i słabych stron, zainteresowań i cech charakteru.

Później, te wnioski stały się podstawą dla następujących cech Redla z 1907 roku:

Alfred Redl, major Sztabu Generalnego, Drugi Zastępca Szefa Biura Wywiadu Sztabu Generalnego. Średni wzrost, szarawy blondyn, z szarawymi krótkimi wąsami, nieco wydatnymi kośćmi policzkowymi, uśmiechnięte, przymilne oczy. Chytry, nieco wycofany, skoncentrowany, sprawny. Cały wygląd jest słodki. Mowa jest słodka, miękka, służalcza. Ruch wyrachowany, powolny. Lubi się bawić”.

Po powrocie do Wiednia Redl został zastępcą szefa biura wywiadu i szefem wydziału Kundschaftsstelle odpowiedzialnego za operacje kontrwywiadu.

Całkowicie zreorganizował oddział kontrwywiadu i zmienił go w jedną z najsilniejszych służb specjalnych armii austro-węgierskiej. Wprowadził nowe technologie i nowe metody pracy.

Zgodnie z jego poleceniem, pomieszczenie przyjmujące gości zostało wyposażone w nowo wynaleziony fonograf, który umożliwiał nagranie na płycie gramofonowej znajdującej się w sąsiednim pomieszczeniu, każdego słowa osoby zaproszonej do rozmowy.

Dodatkowo w pomieszczeniu zainstalowano dwie ukryte kamery, z których gość został potajemnie sfotografowany.

Czasami podczas rozmowy z gościem nagle dzwonił telefon, który był jednak fałszywy. To sam oficer dzwonił naciskając stopą przycisk dzwonka elektrycznego znajdujący się pod stołem i udając rozmowę przez telefon, wskazywał gościowi na leżącą na stole papierośnicę, zapraszając go do wzięcia papierosa.

Wieko papierośnicy zostało potraktowane specjalnym związkiem, za pomocą którego utrwalono odciski palców palacza. Jeśli gość odmawiał, oficer wychodził z pokoju pod byle jakim pretekstem, zostawiając na stole teczkę z napisem „Tajne”. Niewielu rozmówców mogło odmówić sobie przyjemności zaglądania do teczki z podobnym napisem. Ona także była również odpowiednio spreparowana w celu pobrania odcisków palców.

Jeśli ta sztuczka się nie powiodła, stosowano inną metodę i tak dalej, aż do osiągnięcia sukcesu.

Ponadto Redl był odpowiedzialny za opracowanie nowej metody przesłuchań.

Między innymi na jego polecenie kontrwywiad zaczął prowadzić dokumentację każdego mieszkańca Wiednia, który przynajmniej raz odwiedził główne ośrodki szpiegowskie w tym czasie, takie jak Zurych, Sztokholm, Bruksela.

Główną zaś zasługą Redla było to, że zdobył unikalne tajne dokumenty armii rosyjskiej.

Jego praca została doceniona i jego szef, generał Wladimir Rudolf Karl baron Giesl von Gieslingen, mianowany dowódcą 8. korpusu praskiego, zabrał Redla, wówczas pułkownika, jako szefa sztabu.

Redl zostawił swojemu następcy, kapitanowi Maximilianowi Ronge, odręczny dokument zatytułowany „Wskazówki dotyczące wykrywania szpiegostwa” w pojedynczej kopii. Była to małe, 40-stronicowe opracowanie, w którym Redl podsumował swoją pracę jako szefa KS (Kundschaftsgruppe) i dał wiele praktycznych porad.

Kapitan Ronge i nowy szef biura wywiadu austriackiego August Julius Urbański von Ostrymiecz w pełni skorzystali z rad Redla.

Za namową Ronge w 1908 roku utworzono tak zwany czarny urząd, gdzie dokonywano perlustracji, czyli kontroli korespondencji. Szczególną uwagę zwracano na listy otrzymywane z przygranicznych regionów Holandii, Francji, Belgii i Rosji.

O czarnym urzędzie wiedziały tylko trzy osoby: Ronge, Urbański i szef „czarnego gabinetu”. Dla innych była to instytucja zwalczająca przemyt.

Oddział głównej poczty wiedeńskiej połączony był dzwonkiem elektrycznym z komisariatem policji znajdującym się w następnym budynku. A kiedy podejrzana osoba przychodziła po list, pracownik poczty naciskał przycisk dzwonka i po kilku minutach pojawiało się dwóch oficerów nadzoru.

I to właśnie dzieło „czarnego gabinetu” zapoczątkowało historię szpiegostwa, z którą wiąże się nazwisko pułkownika Redla.

Pułkownik Walter Nicolai, który był szefem wydziału wywiadu niemieckiego III-B Sztabu Generalnego w przededniu I wojny światowej, jako pierwszy opowiedział o sprawie Redla. Jego wersję wyjaśnił później Ronge w swoich wspomnieniach oraz Urbański w artykule prasowym. I chociaż wszystkie trzy historie nie pokrywają się w drobnych szczegółach, można je wykorzystać do rekonstrukcji przebiegu wydarzeń.

Na początku marca 1913 roku do Berlina wrócił list, zaadresowany na żądanie w Wiedniu do Herr Nikona Nizetasa. W Berlinie otworzył ją niemiecki „czarny gabinet”. List zawierał 6000 koron i notatkę, która zapowiadała przesłanie pieniędzy i wskazywała adres niejakiego M. Largiera w Genewie, który miał pisać w przyszłości, oraz inny adres w Paryżu. Fakt, że list o tak dużej kwocie nie został uznany za wartościowy, wzbudził pewne podejrzenia, a wzmocnił je fakt, że został wysłany z niemieckiego miasta Eidkunen, graniczącego z Rosją, a znaczek został na nim naklejony w niecodzienny sposób.

Po zapoznaniu się z treścią listu przekazano go Urbańskiemu von Ostrymiecz z wywiadu austriackiego, uważając, że ma to związek z działalnością szpiegowską na terenie Austro-Węgier.

Ten ostatni wydał wówczas polecenie zwrotu listu na poczcie wiedeńskiej i ustalenia tożsamości adresata: pana Nizetasa.

Zanim jednak ten przyszedł, dotarły do niego jeszcze dwa listy. Jeden zaś zawierał 7 tysięcy koron i notatkę o treści:

Szanowny Panie Nizetas. Oczywiście otrzymałeś już mój list z maja, w którym przepraszam za opóźnienie w rozliczeniach. Niestety, nie mogłem przesłać Panu wcześniej pieniędzy. Teraz mam zaszczyt, drogi panie Nicetas, wysłać pana to 7000 koron, które zaryzykuję wysłanie w tym prostym liście. Jeśli chodzi o pańskie propozycje, wszystkie są do przyjęcia. Drogi I. Dietrich.

PS Jeszcze raz proszę o pisanie na adres: Christiania (Norwegia), Rosenborggate, nr 1, Else Kjörnli ”.

W międzyczasie austriacki wywiad sprawdzał adresy zawarte w pierwszym liście.

Jednocześnie postanowiono nie sprawdzać adresu paryskiego, żeby, jak mówi Ronge, „nie wpaść w szpony francuskiego kontrwywiadu”.

Jeśli chodzi o adres w Szwajcarii, okazało się, że Largier to emerytowany kapitan francuski, który pracował w latach 1904-05 dla austriackiego wywiadu. W rezultacie austriacki kontrwywiad powziął podejrzenie, że Largier „pracuje” dla różnych służb. W związku z tym zebrano na jego temat materiały obciążające, które anonimowo przekazano władzom szwajcarskim, po czym Largier został wydalony z kraju.

Rozwiązanie tej przewlekłej sprawy nastąpiło w sobotę 24 maja wieczorem.

Redl Szpiegul CSI OSS

Rekonstrukcja zdarzeń

Funkcjonariusze kontrwywiadu pełniący służbę na posterunku policji w pobliżu poczty otrzymali długo oczekiwany sygnał, że pan Nizetas przyszedł po listy. Trzy minuty później pojawili się na poczcie. Odbiorca listu już jednak wyszedł. Wybiegli na ulicę i zobaczyli odjeżdżającą taksówkę.

W pobliżu nie było innej taksówki ani taksówkarza i wydawało się, że pan Nizetas uniknął inwigilacji. Ale tym razem udało się oficerom kontrwywiadu. Taksówka, którą odbiorca listu zostawił, wróciła na parking przy poczcie. Kierowca powiedział, że jego klient, dobrze i modnie ubrany dżentelmen, pojechał do kawiarni Kaiserhof, skąd wyszedł. Wobec tego udali się tam, a po drodze dokładnie zbadali wnętrze samochodu. I znaleźli pokrowiec do noża.

W kawiarni Kaiserhof nie było tajemniczego pasażera, ale po rozmowie z taksówkarzami na parkingu w pobliżu kawiarni ustalono, że wysoki i dobrze ubrany dżentelmen niedawno wynajął taksówkę i pojechał do hotelu Klomser.

W hotelu detektywi dowiedzieli się, że czterech gości wróciło do hotelu w ciągu godziny, w tym pułkownik Redl z Pragi, który mieszkał w apartamencie nr 1.

Następnie wręczyli tragarzowi futerał na nóż i poprosili go, aby zapytał gości, czy go zgubili? Po chwili portier zapytał tego pułkownika Redla, który wychodził z hotelu. „O tak” – odpowiedział Redl – „to moje, dziękuję”.

Ale po minucie przypomniał sobie, że wrzucił go do taksówki, otwierając koperty.

Jego podejrzenia nasiliły się, gdy zauważył, że jest śledzony. Próbując się oderwać, wyjął z kieszeni kilka kilka kartek papieru, drobno podarł je i wyrzucił na ulicę.

To jednak nie pomogło.

Mimo późnego wieczoru jednemu z detektywów udało się zebrać skrawki i przekazać je Ronge z wiadomością, że pułkownik Alfred Redl to tajemniczy pan Nizetas.

Porównanie pisma odręcznego na podartych karteczkach (które okazały się pokwitowaniami za przesłanie pieniędzy i pokwitowaniami za przesłanie zagranicznych listów poleconych do Brukseli, Lozanny i Warszawy na adresy znane kontrwywiadowi jako siedziby zagranicznych służb wywiadowczych), z pismem na formularzu (który należy wypełnić na poczcie przy odbiorze listu poleconego) oraz korespondencja i odręczne pismo dokumentu „Wskazówki dotyczące ujawniania szpiegostwa” (opracowanego własnoręcznie przez Redla) wykazało, że wszystkie zostały napisane przez tę samą osobę.

W ten sposób Ronge z przerażeniem dowiedział się, że jego poprzednik, pułkownik Redl, był szpiegiem.

Ronge natychmiast poinformował o swoim odkryciu Urbańskiego von Ostrymiecz, który z kolei poinformował o tym szefa Sztabu Generalnego, na polecenie którego grupa czterech oficerów pod przewodnictwem Ronge udała się do hotelu Klomser z propozycją, aby Redl zastrzelił się, aby zmyć haniebną plamę na mundurze.

O północy udali się do apartamentu Redla. Już na nich czekał, kończył coś pisać.

Wiem, po co przyjechałeś – powiedział. – Zrujnowałem sobie życie. Piszę listy pożegnalne.

Ci, którzy przyszli, pytali, czy ma wspólników.

Nie miałem ich.

Musimy znać zakres i okres twoich działań.

Wszystkie potrzebne dowody znajdziesz w moim domu w Pradze” – odpowiedział Redl i poprosił o rewolwer.

Następnie funkcjonariusze wyszli z pokoju.

Po spędzeniu całej nocy w kawiarni naprzeciwko, około piątej rano wrócili do hotelu i poprosili portiera, aby zadzwonił do Redla na telefon. Dosłownie minutę później portier wrócił i powiedział: „Panowie, pułkownik Redl nie żyje”. Po zbadaniu pokoju na stole znaleziono dwa listy: jeden zaadresowany do brata Redla, a drugi do szefa Sztabu Generalnego, barona Giesla von Gieslingena, dowódcy Redla w Pradze. Był też list samobójczy:

Frywolność i namiętności mnie zrujnowały. Módlcie się za mnie. Za moje grzechy płacę życiem. Alfred.

1 godzina 15 minut po. Teraz umrę. Proszę, nie wykonywać sekcji mojego ciała. Módlcie się za mnie”.

W praskim mieszkaniu Redla znaleziono dużą liczbę dokumentów potwierdzających, że Redl pracował dla rosyjskiego wywiadu najprawdopodobniej od 1902 roku, za co dobrze mu płacono.

Postanowiono zachować w tajemnicy prawdziwe powody samobójstwa pułkownika Redla. Jednak nastąpił nieoczekiwany wyciek informacji.

A mimo to nie narobił on wówczas większych szkód.

Wysiłki Evidenzburo i Szefa Sztabu Generalnego miały na celu ukrycie prawdziwych przyczyn samobójstwa:

    • szkody wyrządzone monarchii przez oszustwo Redla można podzielić na samo przekazanie tajemnic wojskowych wrogowi i jego konsekwencje oraz 
    • na wynikający z tego „wielki skandal” z własnymi konsekwencjami.

Ponieważ nie można było już zapobiec pierwszemu, wojsko próbowało przynajmniej uniknąć skandalu. Dlatego z punktu widzenia wywiadu całkiem rozsądne było jak najszybsze udzielenie Redlowi pomocy w realizacji jego zamiaru popełnienia samobójstwa, aby uniknąć dalszych i być może publicznych śledztw.

Austriacy spróbowali wykorzystać zdradę Redla do kampani dezinformacji wroga, która w tamtym czasie ostatecznie okazała się całkiem udana.

I na dziś byłoby to na tyle.

Jak zdążyłeś zauważyć wywiadowcze służby wojskowe podwójnej, austro – węgierskiej monarchii nie były złe; na pewno lepsze od rosyjskich. A mimo to Rosjanie potrafili je głęboko zinfiltrować. A podczas wojny, w związku z wywiadem frontowym, były równie nieprzygotowane do prowadzenia rozpoznania, jak carskie. Tak to już jest, że praca na poziomie operacyjnym (czyli mówiąc po wojskowemu: taktycznym), wykonywana przeciętnie, jest wystarczająca do odnoszenia jakichś tam sukcesów. A wystarczy łut szczęścia i zawerbuje się nawet swojego Redla. Bowiem praca służb i ich agentur nie zmienia się z upływem lat.

Jeśli słuchasz tego podcastu, to już o tym wiesz.

Jeśli masz jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, to zapraszam Cię na dalsze audycje.

Jeśli ich nie masz – to zapraszam Cię tym bardziej.

A ten odcinek zakończę.

I jak zawsze mam ogromną prośbę do Ciebie: poleć ten podcast, OSS. Okiem Służb Specjalnych choć jednej osobie spośród Twoich znajomych! Jednej!

Ciebie to nic nie kosztuje, a w ten sposób w końcu dotrze on do wszystkich zainteresowanych!

Kolejna audycja Okiem Służb Specjalnych już za tydzień.

Do usłyszenia.

Szpiegul.pl

Okiem Służb Specjalnych

Cześć!

KUK Evidenzbureau Szpiegul CSI OSS

NA ZAKOŃCZENIE

Aby niczego nie przegapić przypominam, że…
jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

A tymczasem…

Do zaczytania!

Szpiegul

O KIM I O CZYM NAPISAŁEM W ARTYKULE

    • OSOBY:
      • WILHELM STIEBER
      • WALTER NICOLAI
      • MAXIMILIAN RONGE
      • ALFRED RONGE
      • WŁODZIMIERZ ZAGÓRSKI
      • WŁADIMIR ALEKSANDROWICZ SUCHOMLINOW
      • IWAN GRIGORIEWICZ SZCZEGŁOWITOW
      • ENGELBERT DOLLFUSS
      • WILHELM CANARIS
      • WITOLD JODKO
      • JÓZEF PIŁSUDSKI
      • AUGUST JULIUS URBAŃSKI VON OSTRYMIECZ
      • WŁADIMIR RUDOLF KARL BARON GIESL VON GIESLINGEN
      • M. LARGIER PAN NIZETAS (HERR NITSETAS)
    • INNE:
      • GEHAIME STAATSPOLIZEI
      • CZARNY URZĄD” (PERLUSTRACJA, KONTROLA KORESPONDENCJI)
      • EVIDENZBUREAU (KUNDSCHAFTSGRUPPE)
      • MINISTERSTWO SPRAW ZAGRANICZNYCH
      • CESARSTWO NIEMIECKIE
      • CESARSTWO ROSYJSKIE
      • CESARSTWO AUSTRO – WĘGIERSKIE
      • DUMA PAŃSTWOWA
      • CESARSKI I KRÓLEWSKI SZTAB GENERALNY (KUK GS)
      • NACZELNE DOWÓDZTWO ARMII (AOK)
      • GENERALNA DYREKCJA OCHRONY PORZĄDKU PUBLICZNEGO
      • ANSCHLUSS
      • KL DACHAU
      • POLSKA PARTIA SOCJALISTYCZNA (PPS)
      • PRAGA TAGEBLATT

ARTYKUŁY O PODOBNEJ TEMATYCE

Piotr Herman

Serdecznie Cię witam!!! I przy okazji: Tak, to ja jestem na tym zdjęciu 😉 Piszę o służbach mniej lub bardziej tajnych, gdyż doskonale rozumiem ich specyfikę. Tak się bowiem składa, że zanim zostałem szkoleniowcem Wywiadu Bezpieczeństwa Biznesu CSI (Corporate Security Intelligence) byłem oficerem polskich służb specjalnych. A obecnie przekazuję praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne dla biznesowych: researcherów (czyli wywiadowców), analityków (i to nie tylko wywiadowczych), bezpieczników (czyli wszelakich specjalistów ds. bezpieczeństwa) oraz strategów biznesowych (co oznacza również menadżerów i kierowników różnego autoramentu, a także top managementu). Po prostu szkolę każdą osobę zainteresowaną tą tematyką. I na tym zarabiam. A blogowanie i podcasting są moim prezentem dla Ciebie 😎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.