OSS 021. Okiem Generała

Zapraszam na kolejny odcinek mojego autorskiego podcastu, którego scenariusz napisało życie: OSS. Okiem Służb Specjalnych. W audycji typu Archeo opowiadam słowami świadka zdarzeń, generała Pawła Zawarzina opowiadam o tym jak pracowali żandarmi na rzecz tajnej carskiej policji politycznej, Ochranki (lub jeśli wolisz: Ochrany).

Ostrzeżenie:

Czytasz o tym, co naprawdę wydarzyło się w przeszłości. Wszelkie podobieństwo do aktualnych wydarzeń oraz postaci współczesnych jest całkowicie przypadkowe (i niezamierzone)!

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

O CZYM POSŁUCHASZ I PRZECZYTASZ

Napisany przez życie odcinek typu Archeo, w którym wyjaśniam:

    • jak zorganizowany był system śledztw politycznych w carskiej Rosji,
    • jaka była rola żandarmów oraz podstawy prawne poszukiwań politycznych,
    • co składało się na problematykę pracy z tajnymi współpracownikami (tajnymi agentami),
    • jak wyglądała praca filerów (tajnych detektywów),
    • jak organizowana mieszkania konspiracyjne i przebieg spotkania z tajnym współpracownikiem,
    • jakie stosowano zasady konspiracji pracy rewolucyjnej.

Generał Zawarzin zrobił wykład pracy poszukiwawczej oraz konspiracyjnej. I warto pamiętać jego uwagi, gdyż mimo lat, służby ciągle stosują te same środki i metody pracy, więc praca służb i ich agentur nie zmienia się.

O tym właśnie opowiadam. Zero teorii, tylko przykłady z życia…

A przy okazji...
Jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

I nie zapomnij zaglądać na Vloga i odsłuchiwać Podcastów🙂

TUTAJ zostaniesz Patronem Bloga!

Zaś jeśli jeszcze nie wiesz kim jestem, to przeczytasz o mnie zarówno na Blogu, jak i na LinkedIn.

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

A TERAZ PO KOLEI…

Praca tajnej policji OSS Szpiegul Okiem Generała CSI

OSS 021. Okiem Generała.

Albo
ściągnij i posłuchaj 
w wolnej chwili.

TRANSKRYPCJA

Okiem Służb Specjalnych.

Czyli podcast dla chcących zrozumieć świat mniej lub bardziej tajnych służb.

Zaprasza: Piotr Herman

Szpiegul.pl

Cześć!

OKIEM GENERAŁA

Dziś audycja typu Archeo, w której słowami świadków opowiadam o służbie carskich żandarmów na rzecz tajnej policji politycznej, czyli Ochranki (albo jeśli wolisz: Ochrany).

W ostatnim podcaście zbudowałem pewien most, prowadzący od czasów działalności służb państw zaborczych, tj. Rosji, Niemiec i Austro-Węgier… i zostałem przez Was dość ostro przyatakowany. Okazało się bowiem, że chcecie znacznie więcej o samej Ochrance i ogólnie o tamtych czasach, w szczególności zaś więcej audycji typu Archeo.

Cóż było robić?

Ponieważ tego właśnie chcecie, to pozostaje mi tylko zacząć tłumaczyć i cytować co ciekawsze wspomnienia…

A opowiadam o tym wszystkim, gdyż doskonale rozumiem specyfikę pracy służb tajnych. Cóż, sam byłem oficerem polskich służb specjalnych. A obecnie przekazuję praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne dla:

Ponadto niektóre z tych umiejętności są wręcz niezbędne na przykład dla detektywów wszelakich, czy też dziennikarzy śledczych oraz wcieleniowych (chodzi mi o tzw. dziennikarstwo pod przykryciem).

Po prostu szkolę każdą osobę zainteresowaną tą tematyką.

A już całkiem niedługo rusza specjalny, mój autorski portal szkoleniowy w tym zakresie. A właściwie zakresach

A to oznacza, że dobrze wiem, o czym mówię. A także piszę. Dlatego przypominam, że książka, którą napisałem wraz z Tomkiem Safjańskim i Pawłem Łabuzem pod tytułem „Ochrona przedsiębiorstwa przed szpiegostwem gospodarczym. Prawne i praktyczne aspekty zapewnienia bezpieczeństwa aktywów przedsiębiorcyjest już w sprzedaży.

Herman Szpiegostwo książka CSI OSS Szpiegul

Ponadto zapraszam na Szpiegul.pl Intelligence Blog – centralne miejsce całej mojej aktywności, gdzie znajdziesz zarówno nowości, jak i tak zwane starocie, które będą aktualne jeszcze nie tyle przez lata, co przez wieki…

Tajna kanwa - okładka

Zaś aby niczego nie przegapić, zasubskrybuj Newsletter i, zupełnie przy okazji, odbierz darmowego ebooka (mojego autorstwa), w którym przeczytasz o metodach pracy wywiadu armii radzieckiej w latach dwudziestych XX wieku.

I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o sprawy blogowe.

Zaczynamy!

Kim był Zawarzin?

W tej audycji cytuję fragmenty części pierwszej książki, będącej wspomnieniami żandarma, generała dywizji Pawła Pawłowicza Zawarzina, pod tytułem „Praca tajnej policji”. Opublikował on również inną, a mianowicie: „Żandarmi i rewolucjoniści”.

Słuchając zagadnień dotyczących konspiracji pracy zwróć, proszę, uwagę na istotną rolę, jaką odgrywały szyfry stosowane przez rewolucjonistów. Także żandarmi używali w korespondencji swoich szyfrów. Ta tematyka jest na tyle interesująca, że poświęcę jej odrębny odcinek podcastu OSS. Okiem Służb Specjalnych.

A teraz odpowiem na pytanie: kim był Zawarzin?

Urodził się w 1862 roku, zaś gdy dorósł obrał karierę wojskowego. Dziesięć lat służył w piechocie, by w 1898 roku w stopniu porucznika przejść do służby w Korpusie Żandarmów.

Zaznaczył się również w naszej polskiej historii, gdyż od 1906 do 1909 roku był szefem Ochranki w Warszawie. Drugi raz zaś w latach 1916 17. Ciekawostką pozostaje fakt, iż w 1916 roku w Warszawie rządzili Niemcy, więc Zawarzin pracował w Petersburgu jako szef warszawski. Podczas rewolucji lutowej 1917 przebywał w Piotrogrodzie. Podobnie jak większość wyższych urzędników petersburskich, Zavarzin został aresztowany przez Nadzwyczajną Komisję Śledczą w celu zbadania działań byłych ministrów i innych urzędników. Więziono go przez miesiąc, po czym opuścił Rosję. Na wygnaniu mieszkał w Paryżu, gdzie zmarł w 1932 roku. Pochowano go na cmentarzu Sainte-Genevieve des Bois.

Jakim był człowiekiem?

Oto zdanie jego następcy w moskiewskim oddziale Ochranki, pułkownika Aleksandra Pawłowicza Martynowa:

Trzeba powiedzieć, że płk Zawarzin mimo całej prymitywności swej natury, niedostatecznego ogólnego rozwoju, by tak rzec, „niskiej kultury”, niemniej jednak po czternastu latach służby w Korpusie Żandarmów miał praktykę poszukiwań”.

Znaczy, że mimo wszystko był profesjonalistą.

SYSTEM ŚLEDZTW POLITYCZNYCH

Oto, co w przedmowie książki „Praca tajnej policji” stwierdził sam autor:

W Rosji do 1917 r. Istniał czynnik, który odegrał znaczącą rolę w historii rosyjskiej państwowości, a mianowicie: walka władzy z różnymi partiami i ugrupowaniami opozycyjnymi i rewolucyjnymi. Istota tej walki jest mało znana bezpartyjnemu społeczeństwu, a uprzedzona postawa wobec niej, która rozwinęła się zarówno wśród liberałów, jak i rewolucjonistów, ukazywała ją tendencyjnie i niepoprawnie.

Pomijając kwestię stopnia konieczności takiej walki, wskażę tylko, że niewiarygodnego upadku wielkiego kraju, ze wszystkimi jego wartościami duchowymi i materialnymi, dokonali właśnie ci ludzie, przeciwko którym niegdyś skierowana była czołówka rosyjskich instytucji bezpieczeństwa”.

Sprawa to niby wiadoma, ale zazwyczaj bardzo często umyka.

I zajmijmy się tym, w jaki sposób generał Zawarzin opisał system prowadzenia śledztw politycznych w carskiej Rosji:

Najwyższe kierownictwo poszukiwań, zarówno polityczne, jak i kryminalne, było skoncentrowane w Departamencie Policji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

(…) Wśród różnych wydziałów departamentu znajdowało się biuro rejestracyjne, które zawierało nazwiska, pseudonimy, zdjęcia, odciski palców i dane antropometryczne dotyczące wszystkich bez wyjątku osób, które były zaangażowane w sprawy polityczne i karne imperium.

(…) Lokalnemu Departamentowi Policji podporządkowane były do spraw śledztw politycznych urzędy żandarmerii i wydziały bezpieczeństwa [Ochranka], ale meldunki do Wydziału Policji napływały nie tylko z tych instytucji, ale także od gubernatorów i burmistrzów. W tym drugim przypadku dotyczyły głównie nastrojów politycznych i ruchów społecznych ich prowincji i władz miejskich.

Otrzymane w ten sposób informacje zostały zarejestrowane w wydziale, który w istocie wydał odpowiednie instrukcje i, w razie potrzeby, rozesłał okólniki.

Departamenty żandarmerii obejmowały terytorialnie całą Rosję, natomiast departamenty bezpieczeństwa znajdowały się tylko w niektórych punktach.

Rozważania partii i ugrupowań rewolucyjnych przy tworzeniu własnych komitetów regionalnych i okręgowych posłużyły za podstawę do zorganizowania tych samych obszarów poszukiwań.

(…) Znajdujące się na tym terenie wydziały żandarmerii koordynowały swoje działania z okręgowym oddziałem żandarmerii lub wydziałem ochrony [Ochranki].

(…) Funkcjonariusze Korpusu Żandarmów byli liderami poszukiwań politycznych w wydziałach bezpieczeństwa i wydziałach żandarmów.

Korpus żandarmów był obsadzony oficerami wojska i strażą, a przyjęcie do niego było uwarunkowane wstępnym przejściem kursów specjalnych. Z rezerwy wyprowadzono podoficerów; z drugiej strony urzędnicy wchodzili do służby publicznej na zasadach ogólnych. Ponadto wszystkie wymagały specjalnej certyfikacji.

(…) Organizacja organu poszukiwawczego była następująca.

Wódz [szef] był na czele; jego najbliższymi asystentami byli żandarmi i urzędnicy. Jego biuro było obsługiwane przez zwykły personel, a wraz z nim działał dział rejestracji z danymi antropometrycznymi i danymi o odciskach palców, a także biblioteka wszystkich rewolucyjnych i ogólnie zabronionych publikacji. Stałą służbą byli również agenci nadzoru, zwani „filerami” (tajnymi detektywami), wrogo zaś „szpiegami”. Tworzyli oni specjalny zespół, podporządkowany urzędnikowi odpowiedzialnemu za Nadzór Zewnętrzny.

Prowadzili „inwigilację”, a specjalni agenci identyfikowali nazwiska i adresy obserwowanych osób i byli nazywani strażnikami [policjantami] lub agentami do wyjaśnienia.

Osoby, które były przedmiotem inwigilacji filerów, były wskazywane przez szefa organu poszukiwawczego zgodnie z „tajnymi” informacjami, które otrzymywał.

Pierwsze pochodziły od „tajnych współpracowników”, którzy znajdowali się w badanym środowisku. Rewolucjoniści nazywali tych pracowników „prowokatorami”.

Spotkania z nimi odbywały się w specjalnych mieszkaniach prywatnych, zwanych „konspiracyjnymi”, do których przyjeżdżał szef poszukiwań w ubraniu cywilnym.

Tak zwane „informacje niejawne” pochodziły z Komendy Policji z „wydziału cenzury pocztowej” tj. instytucji znanej opinii publicznej jako „czarne biuro [chodzi o perlustrację, czyli kontrolę korespondencji].

Pod koniec rozpracowania grupa była eliminowana, tj. osoby, które do niej weszły, poddawano rewizji, a gdy było to konieczne, aresztowano, głównie w trybie art. 12 rozporządzenia o ochronie z 1881 roku. Na podstawie tego artykułu naczelnikom urzędów żandarmerii i ich asystentom przyznano prawo do zatrzymania podejrzanych na okres dwóch tygodni. Kadencja ta mogła zostać przedłużona przez wojewodę lub burmistrza do miesiąca, po czym zatrzymany został albo zwolniony, albo przydzielony do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych do zakończenia sprawy o nim.

Prokurator okręgowy nadzorował prawidłowość zatrzymania.

W każdym urzędzie żandarmerii i wydziale bezpieczeństwa znajdowała się jedna lub kilka osób z dozoru prokuratorskiego, które monitorowały przebieg i kierunek wszystkich spraw politycznych. Część z nich, w obecności danych obciążających, została przekazana w celu przeprowadzenia formalnego dochodzenia lub dochodzenia wstępnego, zgodnie z art. 1035 Kodeksu postępowania karnego.

Wszystkie dochodzenia prowadzone przez urzędy ochrony i żandarmerii miały jedną z trzech form:

    • wstępne śledztwo prowadzone przez śledczego w szczególnie ważnych sprawach okręgu izby sądowej;
    • dochodzenie formalne przeprowadzone przez żandarma zgodnie z art. 1035 Kodeksu postępowania karnego, które po zakończeniu zostało przekazane prokuratorowi do skierowania do izby sądowej.
    • dochodzenie administracyjne, czyli „korespondencja”, prowadzone na podstawie przepisów o ochronie państwa.

W pierwszej i drugiej sprawie sprawę rozstrzygał Trybunał Sprawiedliwości lub Senat, w tej ostatniej z wnioskiem wojewody do rozstrzygnięcia na specjalnym posiedzeniu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Po rozpatrzeniu korespondencji wyciągnięto konkluzję – sprawę albo zakończono uwolnieniem zatrzymanych, albo „podejrzanych” wysłano w odległe miejsca imperium na okres nieprzekraczający 5 lat.

(…) W ostatnich latach na prośbę deportowanych zamiast deportacji pozwalono im wyjechać za granicę, z zakazem wjazdu do Rosji. Często sprawy związane z “korespondencjąadministracyjną[dochodzeniami administracyjnymi] były całkowicie przerywane przez cesarskie dowództwo w odpowiedzi na prośby o ułaskawienie składane cesarzowi.

Wiarygodność informacji otrzymanych przez instytucję poszukiwań politycznych, poprawność zgłoszeń, prowadzenie „korespondencji administracyjnej”, organizacja całej sprawy poszukiwawczej, płatności gotówkowe itp. były kontrolowane przez Komendę Policji w osobie jej funkcjonariuszy, którzy odbywali m.in. spotkania z „tajnymi współpracownikami” w kryjówkach.

Korpus Żandarmów ze znaczka Szpiegul CSI OSS

Z powyższego jasno wynika, że organizacja działalności poszukiwawczej i rola w niej funkcjonariuszy Korpusu Żandarmerii była znacznie mniejsza niż ta, która została im przypisana, ponieważ działalność organów poszukiwawczych kończyła się znacznie wcześniej niż samo rozstrzygnięcie sprawy, a zatem przypisywana im wartość „arbitrów politycznych” jest nieprawidłowa.

Podobnie błędny jest wniosek (…), że „tajna policja” była prototypem współczesnego bolszewickiej „CzeKi”. Te ostatnie były jedynie organami rewizji, podczas gdy „Czeka” to uniwersalna instytucja rewizji, śledztwa, wyroków śmierci i ich wykonania.

W rzeczywistości „Czeka” nie jest nawet instytucją spełniającą powyższe funkcje, ale po prostu organem, za pośrednictwem którego wykonywany jest dekret partyjny, którego celem jest:

    • a) zniszczenie rosyjskiej burżuazji,
    • b) kadrowych oficerów,
    • c) w szczególności funkcjonariuszy Oddzielnego Korpusu Żandarmów.

Jeśli chodzi o wyroki śmierci w sprawach sprzed rewolucji, to były one wydawane przez sąd, prawie zawsze za zbrodnie związane z zabójstwem, a ich wykonanie odbywało się bez udziału, a nawet wiedzy organów poszukiwawczych.

Na terenach ogłoszonych stanem wojennym to wójt otrzymał prawo do wydawania dekretów zgodnych z wymogami chwili, która uzyskała znaczenie i moc prawa. W związku z tym miał również prawo do samodzielnego rozstrzygania spraw bez procesu, nawet z wyrokiem śmierci.

Z mojej poprzedniej służby znam tylko dwie sprawy, które zostały w ten sposób rozwiązane w 1906 roku, a mianowicie: Generał Skalon skazał 17 osób na karę śmierci w śledztwie kryminalnym w Warszawie. Stanowili grupę zwaną „komunistycznymi anarchistami”, która w rzeczywistości była gangiem bandytów, którzy popełnili serię morderstw w celu rabunku.

W drugim przypadku politycznym, na rozkaz Generalnego Gubernatora Łodzi rozstrzelano 11 robotników, w większości w PPS.

Oczywiście w instytucjach poszukiwawczych, jak w każdej innej, popełniono błędy i nadużycia, ale sprawcy byli zawsze ścigani, dopóki nie stanęli przed sądem włącznie. W każdym razie nie stwierdzono złej woli ani nadużyć ze strony przywódców, co potwierdziły wyniki prac Komisji Śledczej Rządu Tymczasowego”.

TAJNI WSPÓŁPRACOWNICY

Technika śledztwa politycznego opiera się na technikach rozwijanych przez lata wszędzie i dlatego pasuje do pewnych form. Głównym czynnikiem w przeszukaniu był „tajny współpracownik [czyli] osoba, która potajemnie przekazuje informacje do przeszukania politycznego ze środowiska, które bada, a współpracownik musi osobiście należeć do wyznaczonego środowiska lub pozostawać w bliskim kontakcie z jego członkami. Osoba, która przekazuje przypadkowe informacje uzyskane przez niego pośrednio, nazywana jest „agentem wsparcia”. Informacje przekazywane przez tajnych współpracowników są technicznie nazywane „danymi agentów wewnętrznych”.

Pozyskanie tajnego współpracownika jest trudne, ale nie mniej trudne jest jego kierowanie, prowadzenie i ochrona przed „porażką”, tj. jego podejrzenia ze strony środowiska, które rozpracowuje.

Poważni tajni agenci, podejrzani o zdradę, byli często skazywani na śmierć przez swoich towarzyszy, a czasami komitety rewolucyjne nakładały na nich warunek odpokutowania za winę poprzez osobisty udział w terrorze. Prawie wszyscy podejrzani godzili się na to, ryzykując życiem, jak na przykład nieudany tajny współpracownik petersburskiego wydziału bezpieczeństwa Bogrow, który zabił Stołypina w Kijowie i został za to stracony.

(…) Motywy, którymi kierowały się jednostki dołączając do tajnych agentów, są bardzo zróżnicowane, podobnie jak cechy samych tajnych współpracowników są różne, przez co różniły się od siebie na wiele sposobów.

Najbardziej wiarygodnym pracownikiem do poszukiwań jest typ bezpartyjny, wprowadzany do badanego środowiska poprzez jego organizacje stopniowo, zaczynając od najniższego do najwyższego. Takie osoby często rozwijają poświęcenie i skłonność do poszukiwań. Ale częściej pojawia się osoba zmęczona i przytłoczona życiem, która straciła wiarę w celowość socjalistycznych lub innych ideologicznych aspiracji; jest skłonny bez większych trudności przyjąć ofertę objęcia działalnością znanej mu organizacji. Są elementy, które są zgorzkniałe wobec innych członków partii, których zwykle zdradzają, chcąc się na nich zemścić. Często są też ludzie o słabych nerwach, którzy w obliczu groźby kary usiłują zrehabilitować się szczerym świadectwem lub tajną pracą. Są też „kliaznicy”, zwykle zdegradowani ludzie różnych zawodów i różnych stanowisk; do informacji przez nie przekazywanych, trzeba być szczególnie krytycznym, gdyż najczęściej są one bezpodstawne, a nawet fikcyjne. Dość często typy są nieszczere, zawsze samolubne, ale zręczne i kompetentne; wymagają stałego nadzoru.

Szczególnie niebezpieczni są tajni współpracownicy skazani za pozbawioną skrupułów służbę poszukiwawczą; zazwyczaj opuszczali miasto, w którym byli podejrzani, zaopatrzywszy się w nielegalny paszport, pojawiali się w miejscach, w których nie byli znani, i pojawiali się w lokalnej agencji poszukiwań politycznych z ofertą swoich usług. Znając wymagania poszukiwań politycznych, zaczęli szantażować i systematycznie kłamać. Takie osoby po ujawnieniu były publikowane w okólnikach Departamentu Policji, a korzystanie z ich usług było zabronione.

Praca tajnych agentów wymaga stałej koncentracji, obserwacji i specjalnego przewidywania, dlatego potrzebne jest doświadczenie, aby kierować poszukiwaniem i kierowaniem pracą tajnych agentów.

Praktyka pokazała, że bez względu na to, jak mądra, zdolna i skłonna jest osoba, nadal nie może przeprowadzić poszukiwań politycznych bez wstępnego przygotowania. W przeciwnym razie przez długi czas będzie popełniał nieodwracalne błędy.

Konieczna jest umiejętność poruszania się po bardzo złożonych procesach psychologicznych.

(…) Należy zauważyć, że są chwile, kiedy współpracownik z natury, charakteru, woli, a nawet inteligencji jest silniejszy niż jego przełożony [oficer prowadzący]. Pociąga to za sobą brak doświadczenia prowadzącego poszukiwania, jego poddanie się takiemu współpracownikowi, ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami.

Przede wszystkim szef musi znać środowisko, w którym prowadzone jest poszukiwania, umieć pozyskiwać w nim tajnych pracowników, zatrzymać ich i nawigować w ich indywidualnych cechach. Jednocześnie należy zauważyć, że niedoświadczony kierownik, pozyskując pracownika, tak szczegółowo objaśnia informacje podane mu przez pracownika w raportach, że często zawodzi od samego początku pracy. Następnie, nie przywiązując wagi do zmowy tajnych współpracowników, taki przywódca umawia się z nimi w tym samym czasie, dlatego później, w przypadku podejrzenia wobec nich, w środowisku, w którym pracują, „zawodzą”. Ponadto często dochodziło do niepowodzeń związanych z nazwaniem tajnego funkcjonariusza jego prawdziwym nazwiskiem, a nie jego pseudonimem. Często, również z braku doświadczenia, agenci zawodzili.

(…) Tajni współpracownicy zajmujący się poszukiwaniami politycznymi należeli do wszystkich narodowości, które miały organizacje opozycyjne lub rewolucyjne, głównie Żydów i Wielkorusów.

Przydzielono im wynagrodzenie w zależności od korzyści, jakie mogli przynieść sprawie. Ci, którzy zajmowali się wyższymi organizacjami, takimi jak komitety centralne, grupy bojowe i inne, otrzymywali więcej, a ci, którzy zajmowali się peryferiami i dostarczali fragmentarycznych informacji – mniej.

Najniższa pensja była równa minimum egzystencji.

Treści były publikowane co miesiąc, niezależnie od tego, czy pracownik posiadał informacje z danego okresu, czy nie.

Jeśli wynik opracowania informacji przyniósł poważne rzeczy, takie jak odkrycie tajnych drukarni, fabryk materiałów wybuchowych, oddziałów bojowców itp., a także zapobieżenie ważnemu spiskowi, współpracownikowi przyznawano specjalną nagrodę na polecenie dyrektora Departamentu Policji.

Współpracownik pracował przez wiele lat, w zależności z jednej strony od czasu istnienia badanego przez siebie środowiska, a z drugiej od jego osobistej rozwagi i właściwego kierowania.

Czy można obejść się bez agentów wewnętrznych?

(…) Odpowiedź jest zdecydowana. Nie można go niczym zastąpić, dlatego jest konieczne i istnieje we wszystkich krajach świata bez wyjątku”.

filerzy OSS CSI Szpiegul Ochranka

FILERZY

Ważnym czynnikiem w przeszukaniu, oprócz tajnych współpracowników, są agenci nadzoru, tj. filerzy lub [inaczej:] szpiedzy.

Ich zadaniem jest wytropienie osób na ulicach, w kawiarniach, w teatrach, tramwajach, pociągach kolejowych itp., poznanie „powiązań biznesowych” i kręgu znajomych obserwowanych, bez wchodzenia z nimi w kontakt.

Osoba „wzięta” po raz pierwszy „pod obserwację” otrzymywała „przydomek do obserwacji z zewnątrz”, zwykle z wyglądu i cech. Pod tymi pseudonimami filerzy znali obserwowanych.

W niektórych przypadkach szpiegom polecano zatrzymywanie osób, głównie terrorystów, w celu zapobieżenia zbrojnemu oporowi w przypadku zatrzymania ich w mieszkaniach.

Usługa obserwacji jest bardzo trudna, wymaga wytrzymałości i ostrości. Filer jest zły, który pozwala się ujawnić obserwowanemu. W przeszłości rewolucjoniści często wiedzieli, że są obserwowani, i dlatego stosowali różnorodne metody, aby z jednej strony rozpoznać obserwujących agentów na twarzy, a z drugiej strony sparaliżować ją.

Po powrocie z pracy szpiedzy zbierali się co wieczór w biurze placówki poszukiwawczej i sporządzali pisemne wiadomości o tym, kogo widzieli i co robili w ciągu dnia, a następnie po otrzymaniu instrukcji i rozkazów na następny dzień, wracali do domu; zwykle nie wcześniej niż o północy. Byli przydzieleni do obserwowania w oddziałach, po kilka osób w każdym, a starszy detektyw kierował tymi tajnymi detektywami.

Profesjonalna pomysłowość i obserwacja „bez porażki” rozwinęły się w nich nie wcześniej niż w dwa lata.

W niektórych przypadkach musieli używać szpiegów pod przykrywką handlarzy, posłańców, rowerzystów i dorożkarzy, którzy mieli własne powozy i konie, a czasem nawet wynajmowano powóz konny.

Departament policji opracował szczegółowe instrukcje dotyczące służby agentów obserwacyjnych, które następnie wpadły w ręce rewolucjonistów, zostały przedrukowane i szeroko rozprowadzone wśród nich. Tak więc prawie wszyscy funkcjonariusze partyjni byli dobrze zaznajomieni z systemem i technikami inwigilacji zewnętrznej.

Filerzy rekrutowani byli głównie z podoficerów rezerwy, a o każdym z kandydatów posiadano szczegółowe informacje. Oprócz doskonałych ocen osoby, które chciały służyć pod nadzorem, musiały mieć dobry wzrok i słuch, dobre zdrowie oraz bystrość i trzeźwość.

Zgłoszenie [do służby] było nie tylko trudne, ale i niebezpieczne, zwłaszcza przy obserwacji bojowców. Wielu szpiegów zostało zabitych podczas takiej pracy i byli wielokrotnie atakowani na swoich stanowiskach przez uzbrojonych terrorystów; często prominentni robotnicy partyjni i bojowcy, którzy przybyli, którzy mieli nielegalne paszporty na inne osoby, byli identyfikowani przez szpiegów tylko po ich wyglądzie, gdy się spotkali. Z biegiem czasu filerzy rozwinęli specjalną cechę – uchwycenie i wyobrażenie sobie w pamięci twarzy tylko ze zdjęcia fotograficznego lub według precyzyjnie wskazanych znaków; jak osobę, którą naprawdę widzieliby w naturze. Wygląd obserwowanej osoby pozostawał w pamięci zdolnego agenta na wiele lat, pomimo ogromnych ilości twarzy, która przemknęły mu przed oczami.

Gdy szpiedzy ustalili miejsce zamieszkania ankietowanych, to wyjaśnienie danych obserwowanego powierzono tzw. agentom wyjaśniającym. Pracownicy ci, zwykle ubrani w mundury nadzorców policji, przychodząc do kierownika domu lub dozorcy domu, potajemnie uzyskiwali niezbędne informacje. W ten sposób ustalono adresy, nazwiska, tytuły i inne informacje o osobach zainteresowanych poszukiwaniem politycznym z dowolnej strony.

(…) Czasami w interesie sprawy trzeba było, by tak rzec, „zawieść[ujawnić] obserwację, czyli wydać rozkaz prowadzenia obserwacji w taki sposób, aby obserwujący go zauważyli.

(…) W Rosji tysiące ludzi było obserwowanych przez Nadzór Zewnętrzny wydziałów bezpieczeństwa.

(…) Osoba była obserwowana przez kilka dni i przez długie okresy, w zależności od jej znaczenia dla poszukiwań, stosunku do pracy partyjnej oraz czasu likwidacji badanej grupy.

Do każdego badanego przydzielono co najmniej dwóch szpiegów.

(…) Opinia publiczna odniosła wrażenie, że szpiegów było tak wielu, że plotka niosła o setkach w dużych miastach, a nawet tysiącach w stolicy.

A w całej Rosji było ponad tysiąc agentów inwigilacji – a ich liczba na prowincji wahała się od 6 do 40 osób, przy czym ta ostatnia dotyczyła dużych ośrodków. W stolicach było od 50 do 100 osób.

Liczba ta nie obejmuje zespołów, które istniały w celu ochrony cesarza, ministrów i kilku innych.

(…) Jeśli chodzi o filerski nadzór granicy, to biorąc pod uwagę, że obce mocarstwa nie mają prawa do poszukiwań politycznych [na obcym terytorium], inwigilacja tam prowadzona była w sposób bardzo tajny i prywatny, sprowadzając się do identyfikacji osób i eskortowania, najczęściej: przemytników, terrorystów i propagandystów, podczas ich podróży kolejami i parowcami. Ale to było bardzo rzadkie. W całej Europie było tylko kilku filerów, których liczba czasami zwiększała się do wykonywania zadań specjalnych, wysyłając niezbędną liczbę tego rodzaju agentów z Petersburga”.

MIESZKANIA KONSPIRACYJNE

Mieszkania konspiracyjne to te, w których odbywają się spotkania szefa poszukiwań politycznych [oficera prowadzącego] z tajnymi współpracownikami.

(…) W starszym mieszkaniu werbowano nowych współpracowników, następnie w innych, już doświadczonych, ale niezbyt poważnych, a jedynie adres trzeciego mieszkania podawano kilku poważnym współpracownikom, wobec których podjęto szczególne środki ostrożności, aby nie byli narażeni.

Ciekawie było znaleźć miejsca spotkań z tajnymi oficerami dla tych, którzy byli przedmiotem listy poszukiwanych [poszukiwanymi rewolucjonistami].

(…) Czasami się to udawało, i potem kryjówka była przedmiotem obserwacji rewolucjonistów. Aby tego uniknąć, właściciel mieszkania „sprawdził” wejście do kryjówki i teren do niej przylegający, dzięki czemu ustalono, czy ma miejsce kontrinwigilacja. Podczas spotkania wymagana była duża dyskrecja, a jej naruszenie pociągało za sobą nieodwracalne konsekwencje, a nawet wielokrotne morderstwa osób odpowiedzialnych za poszukiwania. Mieszkanie prowadził wypróbowany urzędnik, zwykle emerytowany filer. Tylko on mógł mieć klucz do tego mieszkania. Zwykle spotykał na ulicy zarówno tajnych agentów, jak i osobę prowadzącą poszukiwania; osobno odprowadzał ich do mieszkania i wypuszczał na ulicę [po spotkaniu]. Od razu przyjęto, że nie może być przypadkowego spotkania tajnych współpracowników, chociaż godziny spotkania były im zawsze wyznaczane w różnym czasie”.

Alfabet Rylejewa Szpiegul OSS CSI

ZASADY KONSPIRACJI

Główna zasada konspiracji rewolucjonistów polegała na tym, że „pracowali tylko ci, którzy byli bezpośrednio zaangażowani w daną akcję. Ich twarze zawsze pojawiały się pod pseudonimami, które były powszechnie używane w pracy rewolucyjnej.

Szczególną uwagę zwracano na korespondencję. W sprawach poważnych zagadnienia, adresy i przedsięwzięcia partyjne zostały starannie określone za pomocą wyrażeń warunkowych oraz kodu. Aktywni rewolucjoniści często mieszkali z nielegalnymi paszportami, nie wykorzystywali swoich mieszkań do korespondencji, dlatego kierowano ją na adresy osób stojących poza podejrzeniem („czyste adresy”).

Prowadzili życie w odosobnieniu, unikali zbędnych spotkań ze sobą, nieustannie monitorowali się podczas rozmów i zwracali baczną uwagę, aby w przypadku wykrycia ich pracy przez policję podczas przeszukania nie było materiałów obciążających ich i ich towarzyszy. Adresy, korespondencję i literaturę trzymano w najbardziej ukrytych, a czasem wręcz niesamowitych miejscach: za listwami przypodłogowymi, w ścianach, w toaletach, przymocowane od dołu pod siedzeniami itp. Często adresy były zaznaczane na ścianach pod pozorem cyfrowej dokumentacji biznesowej. Ponadto, aktywni działacze zawsze starali się upewnić, że nie są inwigilowani, pod kątem czego „sprawdzali” nadjeżdżających ludzi, zarówno idących ulicą, jak i będąc w domu. W przypadku aresztowania lub przybycia policji do mieszkania w oknie był zwykle wyświetlany konwencjonalny znak zakazujący wstępu (lampa lub inny przedmiot).

W przypadku aresztowania rewolucjoniści znali wprowadzony przez Rylejewa alfabet, za pomocą którego, stukając, aresztowani porozumiewali się między sobą.

Ten alfabet składa się z 30 liter ułożonych w sześciu rzędach i pięciu kolumnach. Liczba pierwszych trafień wskazywała na wiersz, numer drugiej na kolumnę, przecięcie dało literę.

Oczywiście w konspiracji najistotniejsze jest zatajenie dotychczasowej pracy partii i organizacji, a także metod jej realizacji.

Jednym z najpewniejszych sposobów na ukrycie pracy przed poszukiwaniami było wykonanie zaplanowanej sprawy przez oddzielne, nie znające się nawzajem grupy.

Centralizację osiągano poprzez komunikację wyłącznie liderów grupowych, reprezentujących komitety (okręgowe, miejskie, regionalne, centralne) i kongresy.

Liderzy partii prawie zawsze przebywali za granicą i wszystkie prace były z nimi koordynowane.

Centralizacja zaś materiałów partyjnych była dozwolona tylko poza zasięgiem władz rosyjskich; zapisany materiał był jednak redukowany do minimum i w większości [był] zaszyfrowany.

Ale nie ma szyfru, którego nie można by odszyfrować.

Prowadzenie rejestrów adresowych zawsze było nie do przyjęcia. Przy takim rozkazie wykonawców wymagało dużo samokontroli, dobrowolnego, świadomego i niekwestionowanego posłuszeństwa, co wyróżniało rosyjskie organizacje rewolucyjne. Dlatego w trakcie likwidacji ginęła zazwyczaj tylko część lub jedna grupa partii, co przy istnieniu całego systemu organizacji nie było trudne do odtworzenia. Nieznajomość konspiracji i techniki organizacji pociąga za sobą niepowodzenie podziemnego biznesu.

(…) Nie mniej konspiracyjna była możliwość obchodzenia prawa poprzez wykorzystywanie „legalnych możliwości” do celów rewolucyjnych, co jest ważne głównie dla propagandy. Związki, biblioteki, szkoły fabryczne i inne organizacje społeczne zostały dostosowane do celów partii rewolucyjnych i opozycyjnych.

Ukryta taktyka przywódców ruchu rewolucyjnego była niekiedy tak rozwinięta i konspiracyjna, że władze rządowe, biorąc pod uwagę wszystkie szkody wynikające z przedłużającej się pracy opozycji, nie mogły jednocześnie zakwalifikować żadnego z przejawionych w ten sposób działań do żadnego artykułu prawa i często znajdowały się w bezradnej sytuacji. W ten sposób powstała opozycja, zagrażająca istniejącej władzy”.

I na dziś byłoby to na tyle.

Generał Zawarzin zrobił nam wykład pracy poszukiwawczej oraz konspiracyjnej. I warto pamiętać jego uwagi, gdyż praca służb i ich agentur nie zmienia się z upływem lat.

Jeśli słuchasz tego podcastu, to już o tym wiesz.

Jeśli masz jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, to zapraszam Cię na dalsze audycje.

Jeśli ich nie masz – to zapraszam Cię tym bardziej.

A ten odcinek zakończę.

I jak zawsze mam ogromną prośbę do Ciebie: poleć ten podcast, OSS. Okiem Służb Specjalnych choć jednej osobie spośród Twoich znajomych!

Jednej!

Ciebie to nic nie kosztuje, a w ten sposób OSS w końcu dotrze do wszystkich zainteresowanych!

Jeśli zaś nie chcesz przegapić z niczego, o czym opowiadam na temat służb mniej i bardziej tajnych, to zasubskrybuj Nestletter na stronie Szpiegul.pl 😉

Kolejna audycja Okiem Służb Specjalnych już za tydzień.

Do usłyszenia.

Szpiegul.pl

Okiem Służb Specjalnych

Cześć!

NA ZAKOŃCZENIE

Aby niczego nie przegapić przypominam, że…
jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

A tymczasem…

Do zaczytania!

Szpiegul.pl - marki biznesowe CSI OSS

O KIM I O CZYM NAPISAŁEM W ARTYKULE

    • OSOBY:
      • PAWEŁ PAWŁOWICZ ZAWARZIN
      • ALEKSANDER PAWŁOWICZ MAKSYMOW
      • DMITRIJ GRIGORJEWICZ BOGROW (MORDECHAJ GIERSZKOWICZ BOGROW, PSEUDONIMY: ALENSKI, NADIEŻDIN)
      • PIOTR ARKADIEWICZ STOŁYPIN
      • WŁADYMIR JEWSTAFIJEWICZ SKALON
    • INNE:
      • SZPIEGUL.PL INTELLIGENCE BLOG
      • WYWIAD BEZPIECZEŃSTWA BIZNESU CSI (CORPORATE SECURITY INTELLIGENCE)
      • PRACA TAJNEJ POLICJI” (KSIĄŻKA)
      • ŻANDARMI I REWOLUCJONIŚCI” (KSIĄŻKA)
      • DEPARTAMENT POLICJI (DEPO)
      • OCHRANKA (OCHRANA, CARSKA POLICJA POLITYCZNA)
      • NADZÓR ZEWNĘTRZNY (FILERZY, TAJNI DETEKTYWI, SZPIEDZY)
      • OBSERWACJA WEWNĘTRZNA (TAJNI WSPÓŁPRACOWNICY, AGENCI, PROWOKATORZY)
      • POSZUKIWANIA POLITYCZNE
      • DOCHODZENIA OCHRANKI (ŚLEDZTWO WSTĘNE, DOCHODZENIE FORMALNE, DOKOCHDZENIE ADMINISTRACYJNE – KORESPONDENCJA ADMINISTRACYJNA)
      • CZEKA (POPRZEDNICZKA KGB, WSZECHROSYJSKA KOMISJA NADZWYCZAJNA DO WALKI Z KONTRREWOLUCJĄ I SABOTAŻEM)
      • CZARNE BIURO” (“CZARNY GABINET“, KONTROLA KORESPONDENCJI, PERLUSTRACJA)
      • KOMISJA ŚLEDCZA RZĄDU TYMCZASOWEGO
      • PPS (POLSKA PARTIA SOCJALISTYCZNA)
      • KORPUS ŻANDARMÓW
      • ORGANIZACJA BOJOWA
      • MIESZKANIE KONSPIRACYJNE
      • SZYFR RYLEJEWA

ARTYKUŁY O PODOBNEJ TEMATYCE

Piotr Herman

Serdecznie Cię witam!!! I przy okazji: Tak, to ja jestem na tym zdjęciu 😉 Piszę o służbach mniej lub bardziej tajnych, gdyż doskonale rozumiem ich specyfikę. Tak się bowiem składa, że byłem oficerem polskich służb specjalnych. A obecnie jako trener Wywiadu Bezpieczeństwa Biznesu CSI (Corporate Security Intelligence) przekazuję praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne dla biznesowych: researcherów (czyli wywiadowców), analityków (i to nie tylko wywiadowczych), bezpieczników (czyli specjalistów ds. bezpieczeństwa) oraz strategów biznesowych (co oznacza również menadżerów i kierowników różnego autoramentu, a także top managementu), a także detektywów wszelakich oraz dziennikarzy śledczych i wcieleniowych (tzw. dziennikarstwo pod przykryciem). Po prostu szkolę każdą osobę zainteresowaną tą tematyką. I na tym zarabiam. A dla Ciebie bloguję i podkastuję zupełnie za darmo 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.