OSS 026. Japońska Konspira

Zapraszam na kolejny odcinek mojego autorskiego podcastu, którego scenariusz napisało życie: OSS. Okiem Służb Specjalnych. Tym razem w audycji typu Standard opowiadam o wpływie i powiązaniach japońskiego wywiadu na historię polskich służb specjalnych w latach przed I Wojną Światową. I wyjaśniam w jaki sposób powstała – i jak ewoluowała – służba wywiadowcza w polskich organizacjach niepodległościowych na początku XX wieku 😉

Ostrzeżenie:

Czytasz o tym, co naprawdę wydarzyło się w przeszłości. Wszelkie podobieństwo do aktualnych wydarzeń oraz postaci współczesnych jest całkowicie przypadkowe (i niezamierzone)!

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

O CZYM POSŁUCHASZ I PRZECZYTASZ

W napisanym przez życie odcinku typu Standard szerzej opowiadam o działalności służb specjalnych cesarskiej Japonii na europejskim zapleczu carskiego imperium.

Przede wszystkim zaś dowiesz się:

    • czym była służba bezpieczeństwa w II Rzeczpospolitej,
    • na czym polegała współpraca wojskowego wywiadu japońskiego z rosyjskimi rewolucjonistami,
    • w jaki sposób polskie organizacje niepodległościowe nawiązały kontakty ze służbami specjalnymi imperialnej Japonii,
    • jak przebiegała „sprawa wieczorowa” (i co ten kryptonim oznaczał),
    • jak zorganizowano wywiad w Organizacji Bojowej PPS.

Myślę, iż przedstawione przeze mnie ujęcie jest znane jedynie w wąskim gronie specjalistów. Nie jest to jednak żadna tajemnica! Po prostu jakoś tak nie za bardzo się o tym mówi 😉

Bowiem mimo lat, służby ciągle stosują te same środki i metody pracy, więc praca służb i ich agentur nie zmienia się. Choć zmienia się technologia.

O tym właśnie opowiadam. Zero teorii, tylko przykłady z życia…

A przy okazji...
Jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

I nie zapomnij zaglądać na Vloga i odsłuchiwać Podcastów🙂

TUTAJ zostaniesz Patronem Bloga!

Zaś jeśli jeszcze nie wiesz kim jestem, to przeczytasz o mnie zarówno na Blogu, jak i na LinkedIn.

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

A TERAZ PO KOLEI…

OSS 026 Japońska Konspira CSI Szpiegul

OSS 026. Japońska Konspira.

Albo
ściągnij i posłuchaj
w wolnej chwili.

TRANSKRYPCJA

Okiem Służb Specjalnych.

Czyli podcast dla chcących zrozumieć świat mniej lub bardziej tajnych służb.

Zaprasza: Piotr Herman

Szpiegul.pl

Cześć!

JAPOŃSKA KONSPIRA

Dziś audycja typu Standard, w której opowiem wpływach japońskich służb na początki polskiego wywiadu jeszcze przed I Wojną Światową. Ten odcinek nawiązuje bezpośrednio do poprzedniego, w którym opowiedziałem o zmaganiach służb specjalnych podczas wojny mandżurskiej 1904/05 roku. A jest tak dlatego, iż musimy jeszcze sobie opowiedzieć o współpracy służb specjalnych Japonii z rewolucjonistami w carskim imperium. Skoro zaś o nich, to nie zapominajmy, iż z prawnego punktu widzenia wówczas polskie organizacje niepodległościowe były również rewolucyjne. I także działały na terenie zaboru rosyjskiego. Współpraca dotyczyła więc i ich w nie mniejszym stopniu niż ugrupowań rosyjskich.

Myślę zresztą, iż po wysłuchaniu tego odcinka przyznasz, iż kompletnie pomijamy rozwój polskiej służby wywiadowczej w organizacjach niepodległościowych zarówno pod zaborami, jak i podczas I Wojny Światowej. Uznajemy, że Rzeczpospolita wybuchła nam ni z tego, ni z owego w 1918 roku. Nic bardziej błędnego. Zresztą doskonale wiedziano o tym w samej II Rzeczpospolitej (czyli w latach 1918-1939)!

Dowody?

Ot, choćby wydana w 1925 roku przez Wydawnictwo Gazety Administracji i Policji Państwowej w Warszawie publikacja pod tytułem „Dziesięciolecie służby bezpieczeństwa w Polsce Odrodzonej. 1915-1925”.

W samym tytule aż kują w oczy dwie kwestie:

    • Jaka służba bezpieczeństwa?
    • 1915 rok? Przecież Polska odrodziła się w 1918!

Tyle dziś wiemy z historii, co nam napisano. A fakty są takie, że służba bezpieczeństwa – a w zasadzie służba bezpieczeństwa publicznego (policja) i publikacji (cenzura) – istniały w II Rzeczpospolitej. I tak właśnie były określane. Nie przez przypadek w PRL tajne służby cywilne nazwano Służbą Bezpieczeństwa.

Jeśli zaś chodzi o rok 1915, to jest to jak najbardziej prawidłowe!

Tworzenie struktur niepodległej Polski rozpoczęło się już w momencie, gdy wojska rosyjskie zaczęły wycofywać się z ziem byłej Kongresówki. I w ich miejsce powstawały na tych opuszczonych terenach miejscowe organizacje bezpieczeństwa publicznego w postaci Straży Obywatelskich, powoływanych przez różnorakie Komitety. To były zalążki policji – także tajnej policji politycznej IIRP, zwanej popularnie Defensywą. O tym jednak opowiemy sobie dokładniej w którymś z przyszłych odcinków OSS. I tylko w odniesieniu do służb specjalnych.

Opowiadam o tym wszystkim, gdyż doskonale rozumiem specyfikę pracy służb tajnych. Sam byłem oficerem polskich służb specjalnych, a obecnie przekazuję praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne dla:

To tak ogólnie. Ale niektóre z tych umiejętności są wręcz niezbędne na przykłąd dla detektywów wszelakich, czy też dziennikarzy śledczych oraz wcieleniowych (chodzi mi o tzw. dziennikarstwo pod przykryciem). I nie tylko…

Dlatego też szkolę każdą osobę zainteresowaną tą tematyką.

A to oznacza, że dobrze wiem, o czym mówię.

Tajna kanwa - okładka

Zapraszam Cię również serdecznie na Szpiegul.pl Intelligence Blog, gdyż jest to centralne miejsce całej mojej aktywności dla Ciebie. Oraz na wszystkie miejsca okołoblogowe: Facebook, Instagram i LinkedIn. Wszystkie namiary znajdziesz na przykłąd na YouTube’owym kanale Szpiegul.pl pod tym odcinkiem podcastu. I aby niczego nie przegapić, to warto zasubskrybować Newslettera. I zupełnie przy okazji otrzymasz darmowego ebooka (mojego autorstwa), w którym przeczytasz o metodach pracy wywiadu Armii Czerwonej w latach dwudziestych XX wieku.

I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o sprawy bieżące.

Zaczynamy!

REWOLUCJONIŚCI

Japończycy przygotowywali się do wojny z carską Rosją przez dziesięć lat. Właśnie dzięki temu byli tak skuteczni na niwie działań specjalnych: szpiegowskich i dywersyjno-sabotażowych. O tym opowiedziałem Ci w poprzednim odcinku.

Ale podczas wojny mandżurskiej 1904/05 Japończycy podjęli również działania ukierunkowane na uzyskanie wpływu na wewnętrzną sytuację polityczną Rosji.

Celem było osłabienie militarne Rosji.

A konkretnie to rozbicie armii rosyjskiej oraz utrudnienie rekrutacji do wojska. Wszystko to zaś po to, aby zmusić rząd carski do wycofania maksymalnej liczby żołnierzy z teatru działań wojennych. Chciano zając ich utrzymaniem porządku w samym carskim imperium.

Z tego też powodu już w 1903 roku (a więc rok przed wybuchem wojny) japoński Cesarski Sztab Generalny uznał rosyjski ruch socjalistyczny za potencjalnego sojusznika w prowadzeniu wywrotowych operacji na zapleczu rosyjskim.

Czyli chodziło im o podgrzanie wewnętrznej sytuacji politycznej w Rosji, aby carat nie mógł prowadzić wielkiej wojny na dwóch frontach jednocześnie!

Takie spojrzenie na sprawę ponownie ukazuje, iż ta wojna była prawdziwie „wojną przedpierwszoświatową”, prawda?

W miarę jak wojna kosztowała coraz więcej okazywało się, iż jedynie sabotaż na dużą skalę na tyłach walczącej armii rosyjskiej oraz wewnętrzne niepokoje w samej Rosji mogły zapobiec japońskiej klęsce.

To była jedyna szansa dla Japonii i rewolucji.

Mała dygresja: czy nie tak było w czasie I Wojny Światowej? Czy nie dlatego właśnie Niemcy wyeksportowały rewolucję z Leninem w pociągu, gdyż była to jedyna szansa i Niemiec i rewolucji?

Gdy tylko wybuchła wojna mandżurska, cała ambasada Japonii opuściła Petersburg i przeniosła się do stolicy Szwecji, Sztokholmu. Stamtąd zaś pułkownik Motohiro Akashi podejmował zarówno działania wywiadowcze, jak i wywrotowe przeciwko caratowi. A jego najbliższymi pomocnikami zostali Finowie. Jego plan dotyczący zapewnienia pomocy finansowej i zbrojeniowej uzyskał aprobatę władz, przede wszystkim zaś ambasadora Japonii w Londynie T. Hayashiego oraz japońskiego Sztabu Generalnego i generała Hukushimy, jednego z szefów wywiadu.

Rząd japoński, z pomocą Akashiego, przekazał w szybkim czasie 14 500 karabinów różnym grupom rewolucyjnym za 15 300 funtów szterlingów, czyli 382 500 franków. Ponadto przekazał jacht (do przerzutu broni) z załogą o wartości 100 000 franków oraz pomoc finansową w wysokości 100 000 franków różnym grupom rewolucyjnym (tj. m.in. socjalistom-rewolucjonistom, czyli eserowcom, oraz Gruzińskiej Socjalistycznej Federalistycznej Partii Rewolucyjnej, Fińskiej Partii Czynnego Oporu oraz Polskiej Partii Socjalistycznej, czyli PPS, o której opowiem Ci nieco dalej).

W sumie rząd Japonii przez cały okres wojny przekazał rewolucjonistom i opozycjonistom milion jenów (obecnie jest to równowartość 35 milionów dolarów). Warto również dodać, iż rewolucjonistów wspierali również Amerykanie, którzy na robotę wywrotową w Rosji wyłożyli milion ówczesnych dolarów (przy dzisiejszym kursie to jakieś 15 milionów dolarów).

Pięćdziesiąt milionów dolarów na (nieudaną) rewolucję!!!

Cóż, rewolucja kosztuje 😉

Przy okazji: w lipcu 1904 roku Akashi przez Rosalię Szmulewnę Zalkind (pseudonim „Ziemljaćka”) nawiązał kontakt z Uljanowem, zwanym Leninem, który za japońskie pieniądze wydrukował pierwszy numer bolszewickiej gazety „Wpieriod” w dniu 4 stycznia 1905 roku.

I ciekawostka: rewolucjoniści nawet nie próbowali ukrywać faktu, że tak zwana „pierwsza rewolucja rosyjska”, czyli ta z 1905 roku, została dokonana za zagraniczne pieniądze.

KONTRABANDA

Plan był taki, że jedna trzecia karabinów i nieco ponad jedna czwarta amunicji trafi do Rosji przez Morze Czarne, reszta zaś przez Bałtyk. A było jej tyle, że zakupiony wcześniej jacht, a nawet dwa: „Cecil” i „Sizn”, okazały się za małe. Z tego też powodu agenci Akashiego kupili trzystu-piętnasto-tonowy parowiec „John Grafton”, przemianowany na „Luna”.

Dwukrotnie udało się pomyślnie rozładować partie broni i amunicji w Finlandii. A później parowiec wpadł na mieliznę.

Po nieudanych próbach rozładunku broni i amunicji, zostały one wysadzone w powietrze.

A przy okazji władze rosyjskie odzyskały około dwóch trzecich karabinów, wszystkie materiały wybuchowe oraz ogromną ilość amunicji z wraku parowca (a i kryjówek na pobliskich wyspach), a konkretnie to:

    • 9 670 karabinów Vetterly,
    • dla nich około 4 tys. bagnetów,
    • 720 rewolwerów Vebley,
    • 400 tysięcy karabinów,
    • 122 tysiące nabojów obrotowych,
    • 192 funtów (3 tony) materiałów wybuchowych,
    • 2 tysiące detonatorów,
    • 13 stóp lontu.

Aż strach pomyśleć do czego mogłoby dojść w samej Rosji, gdyby ten cały arsenał dotarł do miejsca przeznaczenia. Na pewno mielibyśmy do czynienia z eksplozją terroryzmu.

Był to również jeden z powodów, dla których rewolucja 1905 roku nie wyszła. Jeden z powodów…

Motojiro Akashi podjął kolejną próbę sprowadzenia dużej partii broni do Rosji. Tym razem przez Morze Czarne na Kaukaz.

W tym celu za japońskie pieniądze zakupiono statek „Syriusz” o wyporności 597 ton. Ładunek składał się z 8500 karabinów Vetterly i od 1,2 do 2 milionów nabojów do nich.

Pod koniec września 1905 roku „Syriusz” wypłynął z Amsterdamu, a 24 listopada, niedaleko gruzińskiego miasta portowego Poti, przeładowano broń i amunicję na cztery kutry. Pierwszy z nich został zaatakowany przez rosyjską straż graniczną. Nie udało im się jednak przejąć całej dostawy przemytu broni, gdyż socjaldemokratom udało się przetransportować do miasta ponad 600 karabinów i 10 tysięcy nabojów.

Druga łódź została zatrzymana przez straż graniczną na morzu w pobliżu miasta Anaklia, z łądunkiem 1200 karabinów i 220 000 sztuk amunicji. Także i w tym przypadku część broni została wyładowana na brzeg. Trzeci i czwarty kuter bezpiecznie rozładowana w pobliżu abchaskiego miasta Gagra.

W ten sposób większość ładunku kontrabandy ze statku „Syriusz” dotarła do odbiorców, a władze carskie przechwyciły 7 000 karabinów i około pół miliona nabojów.

Dzięki tej broni doszło do zbrojnych demonstracji antyrządowych na Zakaukaziu, które organizował m.in. „Koba”, czyli Józef Stalin.

SPRAWA WIECZOROWA

Czasami można usłyszeć, iż jedynym efektem wyjazdu Józefa Piłsudskiego do Japonii na początku XX wieku był… krój i kolor mundurów Pierwszej Kadrowej, a nieco później Legionów w cesarsko-królewskiej armii.

Nic bardziej mylnego!

Armia japońskiego cesarza w czasie wojny mandżurskiej wciąż była dość kolorowa i operetkowa (chodzi mi o styl umundurowania). Nie był to więc żaden efekt wyjazdu Piłsudskiego do Tokio. Wynik był znacznie bardziej spektakularny…

Jak już powiedziałem nieco wcześniej, Japończycy główny nacisk kładli na wzniecanie wrogości rewolucyjnej wobec caratu oraz narodowej i separatystycznej w wielonarodowym państwie cara.

Wybuch wojny rosyjsko-japońskiej w lutym 1904 roku spowodował ożywienie w społeczeństwie polskim i zmobilizował ugrupowania polityczne do większej aktywności.

W środowisku polskich socjalistów myśl o walce zbrojnej z zaborcą (oczywiście: rosyjskim) pojawiła się na początku XX wieku i stała się nieodłącznym elementem programu Polskiej Partii Socjalistycznej. Zaś grupa skupiona wokół Józefa Piłsudskiego rozumiała ją w kategoriach powstania zbrojnego.

Wybuch wojny mandżurskiej przez część PPS początkowo został przyjęty dość chłodno, gdyż twierdzono, iż „mała” Japonia zostanie zgnieciona. Sam Piłsudski widział w tym jednak szansę na wyrwanie z marazmu, w którym tkwili polscy socjaliści. I pod jego wpływem górę w partii wziął nurt prowojenny. Uznano, że same sympatie dla Japonii nie wystarczą i Rosję można zmusić do ustępstw jedynie poprzez podjęcie konkretnych działań, w tym przypadku zgodnych z tradycjami historycznymi i zrozumiałych dla każdego Polaka, a więc powstania zbrojnego, którego celem byłaby niepodległość Polski. Zdawano sobie jednak sprawę z tego, iż własnymi siłami nie da się obalić caratu. Stąd też brano pod uwagę współdziałanie z rewolucjonistami rosyjskimi.

Inaczej postąpiło Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne, które powstrzymywało ludzi od działania i zalecało spokojne oczekiwanie na dalszy bieg wypadków. Zdawano sobie sprawę z tego, iż wojna rosyjsko-japońska może złagodzić stosunek rządu carskiego do podbitych narodów. Ponadto Liga przypominała Polakom walczącym w armii carskiej, iż wrogiem jest Moskal, a nie Japończyk.

Zaś kierownictwo PPS podjęło decyzję, że na wypadek wojny zostanie nawiązana współpraca polityczna z Japonią. Z tego też powodu Piłsudski podjął próbę rozszerzenia politycznego frontu antyrosyjskiego. Podjął rozmowy z Ligą. Ta jednak stała na swoim stanowisku.

Wobec takiego obrotu spraw, Piłsudski odbył konferencję z udziałem Witolda Jodki-Narkiewicza, Aleksandra Malinowskiego i Jędrzejewskiego. A jako że odbyła się wieczorową porą, to sprawa, którą omawiano otrzymała kryptonim „sprawa wieczorowa”.

Tak nazwano zastosowanie w aktywnej robocie partyjnej niekonwencjonalnego środka, jakim była „praca informacyjna”. Tak nazywano służbę wywiadowczą, na która składały się wywiad i obserwacja.

To była zupełna nowość.

I nikt nie wiedział w jaki sposób wykonywać tę pracę.

8 lutego 1904 roku Witold Jodko-Narkiewicz wysłał do posła japońskiego w Wiedniu Nabuoki Makino list z ofertą współdziałania. Za ewentualną japońską pomoc PPS zobowiązała się prowadzić akcję wywiadowczą i dywersyjną: planowano bowiem wysadzić kilka mostów na trasie kolei syberyjskiej w zamian za poruszenie sprawy polskiej na przyszłej konferencji pokojowej. Ale najważniejszą ideą było stworzenie z jeńców polskich i ochotników z Ameryki legionu polskiego w Japonii.

Jednakże poseł Makino nie odpowiadał. Wówczas Jodko napisał list (25 lutego) do Aleksandra Malinowskiego, który wówczas przebywał w Londynie. Nakazał mu rozeznanie się w tym, czy Anglicy lub Japończycy byliby zainteresowani wejściem w porozumienie z PPS jako wrogami Rosji. Następnie udał się do Paryża, gdzie Wacław Studnicki zorganizował spotkanie z przedstawicielem ambasady japońskiej.

Rozmowa był bezowocna.

Następnym krokiem był wyjazd do Londynu, gdzie dwukrotnie (16 i 20 marca) został przyjęty przez japońskiego posła, Tadasu Hayashi.

Dyplomata wyraził zainteresowanie polską ofertą działań wywiadowczych i dywersyjnych, gdyż miał prawo podejmować takie decyzje. Nie miał jednak żadnych prerogatyw związanych z tworzeniem obcego wojska w Japonii, więc ten pomysł odrzucił.

Warto pamiętać o tym, iż Piłsudski od samego początku podkreślał, iż przyszła współpraca musi opierać na warunkach partnerskich. Mimo, iż oczekiwano od Japonii promowania sprawy polskiej, dotacji finansowych oraz dostaw broni i amunicji, to jednak współpraca musiałaby polegać nie na jednostronnym dostarczaniu informacji, a na ich obopólnej wymianie.

Jodko powrócił do Lwowa i niemal natychmiast wysłał list do Malinowskiego, przeznaczony dla Hayashiego, o dyslokacji wojsk rosyjskich. I tak rozpoczęła się realizacji „sprawy wieczorowej”, czyli robota wywiadowcza.

W marcu i kwietniu Tytus Filipowicz spotkał się w Londynie z attaché wojskowym, pułkownikiem Taro Utsunomiya, który próbował doprowadzić do dostarczania informacji przez PPS w zamian za (niewygórowane zresztą) wynagrodzenie finansowe.

Na to w żaden sposób nie chciał przystać Piłsudski. Spotkał się nawet osobiście z Utsunomiya w Wiedniu pod koniec maja 1904 roku. A nieco ponad tydzień później, 3 czerwca, z posłem Hayashi w Londynie. Koniec końców Japończycy przystali na wymianę informacji oraz przekazywanie środków finansowych na działalność wywiadowczą PPS, a Hayashi zorganizował spotkania Piłsudskiego w Japonii z przedstawicielami rządu.

Wizyta w Japonii

Japończycy rozpoznawali również sytuację w innych polskich ugrupowaniach politycznych. Miesiąc po wybuchu wojny doszło do spotkania w Krakowie między Akashim Motojiro a Romanem Dmowskim, który zaproponował, iż Polacy walczący w armii carskiej będą przechodzić na stronę Japończyków bez walki. Pomysł ten na tyle przypadł Akashiemu do gustu i wysłał Dmowskiego do Japonii, by skontaktował się ze szefem sztabu, generałem Kodamą, i szefem II Oddziału, generałem Fukushimą.

Jednocześnie 10 lipca 1904 roku, na zaproszenie władz, do Japonii przybyli Józef Piłsudski i Tytus Filipowicz.

Piłsudski nie wiedział, iż w Tokio przebywa Romana Dmowski, ale dowiedziawszy się o tym niezwłocznie postanowił się z nim spotkać. Jednak ze względu na zbyt daleko idące różnice poglądów ich porozumienie było niemożliwe.

Dmowski w tym czasie znajdował się w niezwykle trudnej sytuacji. Z jednej strony ulegał tendencjom ugodowym, reprezentowanym przez liczną grupę nowych członków Stronnictwa, a z drugiej – niepodległościowym nastrojom starszych działaczy, a zwłaszcza Zygmunta Jeża-Miłkowskiego i Komisji Nadzorczej Skarbu Narodowego, wypłacającej coroczne dywidendy na działalność niepodległościową.

Z tego też powodu faktycznych zamiarów przywódcy Stronnictwa nikt dokładnie nie znał. Dopiero w nocie złożonej 20 lipca 1904 roku w japońskim ministerstwie spraw zagranicznych Roman Dmowski sprecyzował cel wizyty. Za logiczną kolej rzeczy uważał zainteresowanie Japonii sytuacją wewnętrzną w Rosji, a zwłaszcza nastrojami wśród narodów podbitych. W zaistniałej zaś sytuacji równie logiczne wydawało się wykorzystanie Polaków do walki z Rosją.

W obawie na propozycje Piłsudskiego stwierdzał, że chociaż w ostatnim czasie nastąpiła znaczna radykalizacja nastrojów w społeczeństwie polskim, to jednak zdecydowana jego większość z inteligencją na czele przeciwna jest powstaniu zbrojnemu. Nie może jednak wykluczyć, że wśród robotników i chłopów mogłoby dojść do lokalnych ruchawek, trwających kilka lub kilkanaście dni. Natomiast o wybuchu powstania ogólnonarodowego nie może być mowy, gdyż te nie przyniosą Japonii żadnych korzyści. Japończycy przyjęli ten punkt widzenia do wiadomości… i odbyli spotkania z Piłsudskim.

Ten w drodze do Japonii przygotował memorandum, w którym zawarł aktualną ocenę sytuacji w Rosji i sprecyzował cel swojej wizyty. Wśród narodów ujarzmionych przez Rosję największą siłę stanowią Polacy, którzy mają własne aspiracje państwowe, doświadczenie rewolucyjne i w chwili obecnej najlepiej zorganizowany ruch rewolucyjny, stanowiący poważną, zorganizowaną siłę. Ponadto posiadają także spore wpływy wśród pozostałych narodowości i wśród Żydów. Wszystko to przemawia za tym, że Polacy jako jedyni są w stanie doprowadzić wypadki do otwartej walki, której celem będzie rozbicie państwa rosyjskiego.

Ten właśnie memoriał był wstępem do konkretnych propozycji, jakie przedstawił w lipcu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Tokio oraz w japońskim Sztabie Głównym generałowi Muratu. Dotyczyły one m.in. stworzenia legionu polskiego, dostawy broni, sprawy jeńców wojennych i poparcia sprawy polskiej na przyszłej konferencji pokojowej. Generał Muratu miał jednak wiele obaw i wątpliwości co do dostaw dostawa broni i stworzenia legionu polskiego walczącego przy boku Japończyków. Japończycy nie wierzyli w możliwość przemycenia broni przez granicę i obawiali się, że wpadnie ona w ręce Rosjan. Zaś co do wybuchu powstania w Polsce Piłsudski zastrzegł, że może do niego dojść dopiero w wyniku znacznego osłabienia Rosji i musi być poprzedzone dokładnymi przygotowaniami, obejmującymi także zgromadzenie odpowiednich zapasów broni i amunicji.

Na spotkaniu żadnych wiążących decyzji nie podjęto.

Jedynym sukcesem było uzyskanie zapewnień, że jeńcy polscy z armii rosyjskiej zostaną wydzieleni w oddzielne grupy.

Z żywym zainteresowaniem Japończyków spotkały się polskie propozycje służby wywiadowczej.

I taka ciekawostka: ponieważ nikt w PPS nie wiedział nic o tym, w jaki sposób prowadzi się pracę wywiadowczą, toteż Piłsudski wystąpił jako przedstawiciel partii, a nie szef wywiadu PPS.

Misja Piłsudskiego nie przyniosła oczekiwanych przez niego rezultatów. Cóż, z pewnością znaczny wkład w przebieg „rokowań” polsko-japońskich miała dyplomacja angielska, przeciwna rozruchom na kontynencie europejskim. A tuż przed wyjazdem jeden z oficerów japońskich dał Piłsudskiemu do zrozumienia, że rząd nie może się angażować w sprawę polską, ale armia chętnie nawiązałaby współpracę z PPS.

Organizacja Bojowa PPS

Faktycznie. Po powrocie do kraju kontynuowano rozmowy i podpisano tajne porozumienie zobowiązujące Japończyków do dostarczenia funduszy na zakup broni i umożliwienie jej odbioru w Hamburgu. PPS zaś zobowiązała się dostarczać informacje wojskowe.

O porozumieniu tym wiedziało jedynie ścisłe kierownictwo PPS, które podzieliło też pomiędzy siebie funkcje stąd wynikające: Filipowicz odpowiedzialny był za wywiad, Wojciechowski przejmował pieniądze i dokonywał zakupu broni w Londynie, którą z Hamburga przemycał początkowo Jodko-Narkiewicz, a ostatnią dostawę w maju 1905 roku odebrał sam Wojciechowski.

Przejdźmy do roboty wywiadowczej PPS.

Zajmowała się nią Organizacja Bojowa PPS, utworzona w kwietniu 1904 roku (i działająca do 1911), na czele której stał Józef Piłsudski. O niej samej opowiemy sobie dokładniej w przyszłości. Jeśli zaś chodzi o robotę wywiadowczą, to nikt nie wiedział, jak ją prowadzić. To oznaczało amatorszczyznę na każdym niemal kroku.

Choć potrafiono utrzymać ją w tajemnicy. Dopiero na konferencji CKR, czyli Centralnego Komitetu Robotniczego (czyli władz partii), w dniach 17-20 października, Piłsudski poinformował zebranych o swoim wyjeździe do Japonii, powodach i skutkach. Przez kilka miesięcy milczał i jedynie najbliższy mu krąg osób wiedział co się wydarzyło i pracował już na kierunku wywiadowczym.

Na konferencji zaś Piłsudski użył interesującego sformułowania: „środki techniczne”. Miał bowiem na myśli na myśli środki finansowe ze strony obcego wywiadu. Tymi słowy będzie już zawsze określał pieniądze pochodzące z tego źródła. A dlaczego techniczne? A dlatego, iż ich przeznaczeniem było uzbrojenie ruchu polskiego.

Zaś „sprawa wieczorowa” stała się na tyle istotna, iż oddano ją w ręce Jodki-Narkiewicza oraz Stanisława Wojciechowskiego. Kontakty zaś z wywiadem japońskim nieprzerwanie trwały przez cały rok 1905.

Piłsudski był jednak bardzo powściągliwy w angażowaniu się w sprawy wywiadowcze. Nie był to bowiem cel, lecz środek do uzyskania korzyści dla Organizacji Bojowej. Piłsudski stawiał bowiem na akcje zbrojne bojówek jako taktykę mającą wysunąć na porządek dzienny sprawę polską.

Z tego też powodu służbę wywiadowczą od samego początku wykorzystywano w dwóch głównych kierunkach: na użytek wywiadu japońskiego oraz w akcji rewolucyjnej. W tym też celu poza organizacyjną strukturą tzw. piątek (czyli oddziału bojowego Organizacji Bojowej, składającego się z pięciu bojowców) zorganizowano tzw. koła wywiadowcze.

Zaś w samej Organizacji Bojowej powstały dwie sekcje wywiadowcze, określane jako „druga robota sztabu”:

    • militarna, zajmująca się wywiadem wojskowym (głównie na rzecz japońskiego wywiadu),
    • cywilna, której celem było rozpoznanie terenu przyszłych akcji i zbieranie danych istotnych dla bieżącej działalności Organizacji Bojowej.

I, niestety, ta druga szwankowała.

W 1906 roku, w serii wydawniczej materiałów szkoleniowych PPS – Frakcji Rewolucyjnej (to już nowa partia Piłsudskiego, która oderwała się od PPS), wydano instrukcję pracy wywiadowczej. Zaś dwa lata później, w 1908 roku ukazała się poszerzona broszura Wydziału Bojowego PPS – Frakcji Rewolucyjnej pod tytułem „Służba Wywiadowcza”, której autorem najprawdopodobniej jest Tomasz Arciszewski.

Warto podkreślić, iż każda udana akcja Organizacji Bojowej zawdzięczała swój sukces właśnie dobrze przeprowadzonemu wywiadowi. Ba! Poszerzono wówczas skład tzw. „piątek” i od 1909 roku w ich skład wchodził również bojowiec-wywiadowca, którego zadaniem było m.in. rozpoznawanie miejsca przyszłej akcji i składanie na ten temat meldunków instruktorowi i dowódcy (już) szóstki.

Jednakże klęska rewolucji 1905 roku (trwającej faktycznie do 1907 roku) stanowiła kolejny punkt zwrotny w walce z caratem. Zakładano bowiem dotychczas, iż powstanie w Polsce miałoby szanse powodzenia jedynie w dwóch przypadkach:

    • wybuchu rewolucji w Rosji,
    • uwikłaniu się Rosji w poważną wojnę.

Okazało się, że rewolucja nie zadziałała. Pozostała nadzieja na zbrojną walkę z caratem, w wyniku własnej siły wojskowej, w oparciu o państwo rozbiorowe, w ramach oczekiwanego konfliktu, w którym udział wzięłyby wszystkie państwa zaborcze.

Zaś wojna mandżurska, a w zasadzie to nawiązanie w jej wyniku współpracy z wywiadem japońskim pokazało, że należy szukać poparcia wśród wrogów Rosji.

I najlepszym sojusznikiem wydawały się Austro-Węgry.

Co zaś warte odnotowania, w tym przypadku Piłsudski postanowił sięgnąć po kartę wywiadowczą. Z tym, że teraz wiedział już jak nią grać. Epizod współpracy z Japonią uświadomił mu bowiem wyraźne kierunki zainteresowań sztabów wojskowych.

Z tego też powodu oferta przedstawiona wywiadowi austro-węgierskiemu mogła być atrakcyjna. I była…

A jeśli chodzi o samą współpracę wywiadowczą polsko-japońską, to ta nie zakończyła się w 1905 roku. Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku polska „Dwójka” ponownie nawiązała kontakt i odnowiła współpracę – tym razem jednak jako służba specjalna państwa polskiego. I ta współpraca trwała aż do upadku imperium japońskiego w wyniku przegranej, II Wojny Światowej. Ale o tym kiedy indziej…

I na dziś byłoby to na tyle.

Na zakończenie przypomnę jedynie, iż cały czas dostępna jest książka Ochrona przedsiębiorstwa przed szpiegostwem gospodarczym. Prawne i praktyczne aspekty zapewnienia bezpieczeństwa aktywów przedsiębiorcy”, którą napisałem wspólnie z Tomkiem Safjańskim i Pawłem Łabuzem. Może zabrzmi to nieskromnie, ale nazwiska mówią same za siebie… Tytuł zresztą również 😉

Herman Szpiegostwo książka CSI OSS Szpiegul

Wracając jednak do tematyki tematyki tego odcinka podcastu, to przyznasz, iż zupełnie nie doceniamy wkładu Japończyków (a w zasadzie kontaktów z nimi) w historię Polski w pierwszej połowie XX wieku. Podobnie, jak kompletnie pomijamy rozwój polskiej służby wywiadowczej w organizacjach niepodległościowych zarówno pod zaborami, jak i podczas I Wojny Światowej. Bo jak już się nauczyły roboty wywiadowczej i kontrwywiadowczej, to pracowały naprawdę nieźle.

Bowiem praca służb i ich agentur nie zmienia się z upływem lat.

Jeśli słuchasz tego podcastu, to już o tym wiesz.

Jeśli masz jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, to zapraszam Cię na dalsze audycje.

Jeśli ich nie masz – to zapraszam Cię tym bardziej.

A ten odcinek zakończę.

I jak zawsze mam ogromną prośbę do Ciebie: poleć ten podcast, OSS. Okiem Służb Specjalnych choć jednej osobie spośród Twoich znajomych!

Jednej!

Ciebie to nic nie kosztuje, a w ten sposób w końcu dotrze on do wszystkich zainteresowanych!

Jeśli zaś nie chcesz przegapić nic z tego, o czym opowiadam na temat służb mniej i bardziej tajnych, to zasubskrybuj Nestletter na stronie Szpiegul.pl 😉

Kolejna audycja Okiem Służb Specjalnych już za tydzień.

Do usłyszenia.

Szpiegul.pl

Okiem Służb Specjalnych

Cześć!

NA ZAKOŃCZENIE

Aby niczego nie przegapić przypominam, że…
jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

A tymczasem…

Do zaczytania!

Szpiegul.pl - marki biznesowe CSI OSS

O KIM I O CZYM NAPISAŁEM W ARTYKULE

    • OSOBY:
      • PUŁKOWNIK AKASHI MOTOHIRO
      • WŁADIMIR ILJICZ ULIANOW (LENIN)
      • ROSALIA SZMULEWNA ZALKIND (PSEUDONIM: ZIEMLJAĆKA)
      • JÓZEF STALIN (JOSIF WISSARIONOWICZ DŻUGASZWILI, KOBA)
      • JÓZEF KLEMENS PIŁSUDSKI (ZIUK)
      • WITOLD JODKO – NARKIEWICZ (JOWISZ)
      • ALEKSANDER MALINOWSKI
      • STANISŁAW JĘDRZEJEWSKI
      • TYTUS FILIPOWICZ
      • NABUOKI MAKINO
      • TADASU HAYASHI
      • TARO UTSUNOMIYA
      • GENERAŁ GENTARO KODAMA
      • ROMAN STANISŁAW DMOWSKI
      • ZYGMUNT JEŻ – MIŁKOWSKI (PSEUDONIM TEODOR TOMASZ JEŻ)
      • GENERAŁ MURATU
    • INNE:
      • SZPIEGUL.PL INTELLIGENCE BLOG
      • WYWIAD BEZPIECZEŃSTWA BIZNESU CSI (CORPORATE SECURITY INTELLIGENCE)
      • WOJNA ROSYJSKO-JAPOŃSKA (WOJNA MANDŻURSKA 1904/05)
      • SŁUŻBA BEZPIECZEŃSTWA PUBLICZNEGO (I PORZĄDKU) ORAZ CENZURY
      • SŁUŻBA BEZPIECZEŃSTWA
      • POLICJA PAŃSTWOWA
      • DEFENSYWA (POLSKA POLICJA POLITYCZNA)
      • POLSKA PARTIA SOCJALISTYCZNA (PPS)
      • PPS – FRAKCJA REWOLUCYJNA
      • ORGANIZACJA BOJOWA PPS
      • CENTRALNY KOMITET ROBOTNICZY (PPS)
      • STRONNICTWO NARODOWO – DEMOKRATYCZNE
      • REWOLUCJA LUTOWA
      • ŚRODKI TECHNICZNE
      • SPRAWA WIECZOROWA
      • PRACA INFORMACYJNA

ARTYKUŁY O PODOBNEJ TEMATYCE

Piotr Herman

Serdecznie Cię witam!!! I przy okazji: Tak, to ja jestem na tym zdjęciu 😉 Piszę o służbach mniej lub bardziej tajnych, gdyż doskonale rozumiem ich specyfikę. Tak się bowiem składa, że zanim zostałem szkoleniowcem Wywiadu Bezpieczeństwa Biznesu CSI (Corporate Security Intelligence) byłem oficerem polskich służb specjalnych. A obecnie przekazuję praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne dla biznesowych: researcherów (czyli wywiadowców), analityków (i to nie tylko wywiadowczych), bezpieczników (czyli wszelakich specjalistów ds. bezpieczeństwa) oraz strategów biznesowych (co oznacza również menadżerów i kierowników różnego autoramentu, a także top managementu). Po prostu szkolę każdą osobę zainteresowaną tą tematyką. I na tym zarabiam. A blogowanie i podcasting są moim prezentem dla Ciebie 😎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.