OSS 040. Krecia Robota

Zapraszam na kolejny odcinek mojego autorskiego podcastu, którego scenariusz napisało życie: OSS. Okiem Służb Specjalnych. Tym razem w audycji typu Standard opowiadam o opowiadam o kretach w wywiadzie, czyli o zdradzie, która jest istotą szpiegostwa 😉

Ostrzeżenie:

Czytasz o tym, co naprawdę wydarzyło się w przeszłości. Wszelkie podobieństwo do aktualnych wydarzeń oraz postaci współczesnych jest całkowicie przypadkowe (i niezamierzone)!

Ponadto w tym odcinku podcastu OSS. Okiem Służb Specjalnych używam słów, które mają jedynie charakter opisowy (poznawczy).
W żadnym wypadku nie traktuj ich jako pojęcia wartościujące (które z natury rzeczy niosą ze sobą ładunek emocjonalny)!

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

O CZYM POSŁUCHASZ I PRZECZYTASZ

W tym odcinku podcastu dowiesz się o:

    • trzech głównych kretach w służbach amerykańskich: Howardzie, Amesie i Hanssenie,
    • trzech bardzo ważnych Sowietach szpiegujących dla Amerykanów: Gordijewskim, Bokhanie i Poleszczuku,
    • Roku Szpiegów 1985 i niezgodności w linii czasu wpadek Rosjan pracujących dla Wuja Sama,
    • Aleksieju Kułaku ps. „Fedora” i łowach na czwartego kreta w FBI.

Zero teorii. Sama praktyka… I zdrada wokół!

A przy okazji...
Jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

I nie zapomnij zaglądać na Vloga i odsłuchiwać Podcastów🙂

TUTAJ zostaniesz Patronem Bloga!

Zaś jeśli jeszcze nie wiesz kim jestem, to przeczytasz o mnie zarówno na Blogu, jak i na LinkedIn.

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

A TERAZ PO KOLEI…

OSS 040. Krecia Robota CSI Szpiegul SzpieguLajf
W 1993 roku FBI znalazło w śmietniku powyższy zapisek Aldricha Amesa dotyczący spotkania z jego kontaktem z KGB w Bogocie (Kolumbia).

OSS 040. Krecia Robota.

Albo
ściągnij i posłuchaj
w wolnej chwili.

TRANSKRYPCJA

Okiem Służb Specjalnych.

Czyli podcast dla chcących zrozumieć świat mniej lub bardziej tajnych służb.

Zaprasza: Piotr Herman

Szpiegul.pl

Cześć!

KRECIA ROBOTA

Serdecznie dziękuję za wszystkie lajki i komentarze w mediach społecznościowych. Dzięki nim Blog dociera do większej ilości Odbiorców.

W dzisiejszym odcinku OSS typu Standard, opowiadam o kretach w wywiadzie, czyli o zdradzie, która jest naturą szpiegostwa 😉

Konkretnie zaś będzie o dwóch trójcach: kretach w służbach amerykańskich (Howard, Ames i Hanssen), Sowietach szpiegujących dla Amerykanów (Gordijewski, Bokhan i Poleszczuk), czyli o sławtenym Roku Szpiegów 1985 (i niezgodności w linii czasu wpadek Rosjan pracujących dla Wuja Sama) oraz Aleksieju Kułaku ps. „Fedora” (i łowach na czwartego kreta w FBI).

Przypominam, iż transkrypcję tego odcinka podcastu znajdziesz na Blogu typu Intelligence o nazwie Szpiegul.pl, gdzie serdecznie Cię zapraszam.

A jeśli masz do mnie jakiekolwiek pytania lub sugestie, to napisz e-maila na adres:

kontakt@szpiegul.pl

Acha… i jeszcze bardzo zapraszam Cię na Instagram, Facebook i LinkedIn, gdyż wiele się tam ostatnio dzieje.

Zaczynamy!

HANSSEN

Robert Philip Hanssen to funkcjonariusz Federalnego Biura Śledczego (FBI), który współpracował:

    • z radzieckim wywiadem wojskowym GRU w 1979 roku, a
    • od 1985 do lutego 2001 roku z radzieckim wywiadem zagranicznym, czyli Pierwszym Zarządem Głównym KGB,
    • zaś po 1991 ze Służbą Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej.

Jego historia została zekranizowana w dwóch filmach, przy czym w jednym z nich z 2007 roku pod tytułem „Ściśle tajne” jest taka oto scena: młody funkcjonariusz FBI zostaje wprowadzony do zespołu rozpracowującego Hanssena jako szpiega pracującego dla służb sowieckich. Wchodzi za magiczną niemal ścianę, przez niepozorne drzwi, gdzie w wielkiej hali przebywają (a właściwie intensywnie pracują) dziesiątki funkcjonariuszy FBI przydzielonych do tej jednej sprawy.

Widok niesamowity.

Tak to wygląda w filmie.

A rzeczywistość jest zupełnie inna: oto dwie kobiety, z wyglądu (a i z doświadczenia) typowe księgowe (jeśli można w ogóle mówić o „typowej księgowej”). To zresztą nieistotne. Ważne jest to, że to właśnie one mozolnie badały przepływy bankowe oraz rachunki Hanssena. I wyszło im, że coś jest nie tak.

Założyły sprawę.

Zleciły działom wspomagającym pracę ustaleniową oraz obserwację.

W ten sposób ustalono harmonogram dnia Hanssena, a następnie w powstałym wzorze odnaleziono anomalie w zachowaniu. I znaleziono tak zwaną martwą skrytkę, za pośrednictwem której kret kontaktował się z ludźmi radzieckimi.

Nigdy bowiem nie spotkał się z nimi osobiście. Ci nawet nie do końca wiedzieli kim jest, gdyż był tak zwanym oferentem.

Przez piętnaście lat dostarczył tomy dokumentów. To było 6 tysięcy stron dokumentów, w tym plany amerykańskiego kontrwywiadu powstrzymania infiltracji KGB oraz kompletny projekt “bardzo ważnego i kosztownego projektu technicznego, dotyczącego bezpieczeństwa USA” (czyli tunelu podsłuchowego, który FBI wykopało pod sowiecką ambasadą w Waszyngtonie).

I otrzymał za to setki tysięcy dolarów i worek kamieni szlachetnych.

Konkretnie zaś zarobił co najmniej 650 tysięcy dolarów. Być może dalszych 850 tysięcy zdołał ukryć na różnych zagranicznych kontach. Za tę fortunę kupił dom z drzewa cedrowego i czerwonej cegły w dzielnicy dobrej klasy średniej w Vienna (stan Wirginia).

Został aresztowany przez swoich, tzn. przez tych, których zdradził, 18 lutego 2001 roku. Złapano go na gorącym uczynku przy martwej skrzynce w parku. Po szybkim procesie sądowym został skazany na dożywotnie więzienie.

Sam Hanssen nie spodziewał się nawet, że zostanie schwytany. Jako ekspert od kontrwywiadu postępował niezwykle ostrożnie.

I nie było żadnego ogromnego rozpracowania przez rozbudowany zespół zadaniowy! To były dwie skrupulatne kobiety.

Taka jest przynajmniej jedna z wersji; tych mniej oficjalnych.

Czy jest wiarygodna?

A dlaczego nie? W końcu tak wygląda życie na planecie Ziemia. Także w służbach specjalnych. W nich zresztą dzieje się znacznie bardziej ciekawie.

Bo na przykład cała sprawa z dwiema kobietami to może być podpucha do legendowania swoich źródeł przez Amerykanów. Bo może kreta wydał rosyjski dyplomata i oficer wywiadu w jednej osobie, nieżyjący już dziś Siergiej Trietiakow, który uciekł na stronę amerykańską?

ZDRADA

Ze zdradami to jest różnie.

Dziś opowiem o kilku przykładach po stronie rosyjskiej, a w zasadzie to sowieckiej, gdyż dotyczą okresu zimnej wojny i ZSRR. A tak przy okazji to nie wiem, czy Ty zdajesz sobie sprawę z tego, iż współczesna Rosja prowadzi od lat narrację wewnętrzną (tzn. ukierunkowaną na obywateli własnego kraju), że nigdy nie było czegoś takiego jak koniec zimnej wojny 😉

W historii amerykańskiego wywiadu zidentyfikowano trzy główne krety; mężczyzn, których zdrady miały skutki śmiertelne.

HOWARD

Edward Lee Howard to oficer CIA, który miał wyjechać pracować do Moskwy, ale został zwolniony za używanie narkotyków i drobne kradzieże.

21 września 1985 roku Howard wymknął się inwigilacji FBI i uciekł na pustynię Nowego Meksyku z pomocą swojej żony Mary i wyskakującego manekina na siedzeniu pasażera jego samochodu (techniki, której nauczył się podczas szkolenia CIA).

Zaledwie dzień wcześniej Moskwa ogłosiła, że ​​służby radzieckie aresztowały radzieckiego konstruktora, zatrudnionego w lotniczym instytucie badawczym w Moskwie, Adolfa Gieorgijewicza Tołkaczowa jako szpiega CIA.

Na YouTube natrafiłem na ciekawą, półtoragodzinną dyskusję o Tołkaczowie, niestety w języku angielskim. Ale jeśli ktoś ma problem ze zrozumieniem, to zawsze pozostaje włączyć napisy i w ustawieniach zaznaczyć opcję przetłumaczenia automatycznie na język polski:

W samej zaś CIA to Howard został obwiniony o zdemaskowanie i późniejszą egzekucję Tołkaczowa, chociaż to inny szpieg, Aldrich Ames zdradził tożsamość tego agenta CIA. O samym Amesie opowiem nieco dalej.

Po nim zaś był agent FBI Robert Hanssen. O nim już Ci opowiedziałem.

Rzucam w tej chwili tymi trzema nazwiskami (i „rzucę” jeszcze trzema rosyjskimi) tylko po to, byś znał aktorów.

Najważniejsze jednak jest to, że kontrwywiad amerykański ustalił (i teraz uważaj), że osi czasu wszystkich trzech kretów (Howard, Ames i Hanssen) nie pokrywają się, gdyż nie posiadali oni dostępu do tożsamości wszystkich źródeł amerykańskiego wywiadu, które zostały zdradzone w 1985 roku! Szczególnie rozbieżność między osią czasu Amesa a ujawnieniem Rosjan pracujących dla Amerykanów (to znaczy:  Gordiewskiego, Bokhana i Poleszczuka) pozostaje niewyjaśniona.

Rozumiesz?

Na wszelki wypadek powiem to po ludzku: zdradził ich ktoś inny niż ta trójka! I, co gorsza, nigdy nie ustalono kto…

AMES

Rok 1985 był katastrofą dla amerykańskich i brytyjskich agencji wywiadowczych. Oprócz Gordiewskiego, Bokhana i Poleszczuka ujawniono kilkanaście innych źródeł. Tej jesieni KGB zwinęło wszystkie aktywa CIA w Związku Radzieckim. Dziesięciu agentów zostało straconych, a wielu innych uwięzionych.

W obliczu tych niewyjaśnionych strat CIA w październiku 1986 roku utworzyła małą, ściśle tajną jednostkę łowców kretów, aby odkryć przyczynę tej katastrofy.

Po aresztowaniu Aldricha Amesa w 1994 roku wydawało się, że łowcy kretów odnieśli swój sukces!

Ale Ames w obszernych zeznaniach opowiadał o swoich dziewięciu latach szpiegowania dla Moskwy – w tym o dniu, w którym, jego słowami, przekazał tożsamość: „praktycznie wszystkich sowieckich agentów CIA i innych znanych mi amerykańskich i zagranicznych służb”.

Według relacji Amesa był to dzień 13 czerwca 1985 roku.

Dokumenty z tymi danymi wręczył w Chadwicks urzędnikowi ambasady radzieckiej, Siergiejowi Czuwakinowi.

Powiedział, że wśród agentów, których zdradził tego dnia, byli między innymi: Oleg Gordijewski, Siergiej Bokhan oraz Leonid Poleszczuk.

Ale sprawozdania CIA i FBI wkrótce ujawniły rażącą anomalię w relacji Amesa: było jasne, że ci trzej agenci byli podejrzewanymi w Związku Radzieckim w maju 1985 roku. Czyli zanim Ames przekazał dokumenty!

I nie było tu żadnej pomyłki Amesa.

Agent specjalny FBI Leslie Wiser, który prowadził sprawę Amesa, stwierdził, że „oś czasu po prostu nie zadziałała”, aby wyjaśnić wycofanie Gordiewskiego przez Moskwę.

CZWARTY KRET

W lipcu 1994 roku Leslie Wiser, agent FBI, który zdemaskował Amesa, poleciał do Londynu, by przeprowadzić wywiad z Gordijewskim. Przesiedlony szpieg powiedział, że jest przekonany, że Ames go zdradził. Potwierdził jednak (co było zgodne z dokumentacją służb brytyjskich), że został nagle wezwany z powrotem do Moskwy 17 maja 1985 roku.

Cztery tygodnie przed tą konkretną zdradą Amesa!

Czy Ames mógł się pomylić?

Wiser przyznaje, że Ames mógł kłamać lub pomylić się co do daty. W końcu Ames sam przyznał, że przed spotkaniami z KGB dużo pił. Ale Ames zawsze podkreślał, nawet przed senacką komisją ds. wywiadu, że nie ujawnił żadnych znaczących źródeł przed spotkaniem w Chadwicks.

I to właśnie wzbudziło podejrzenie, aktualne do dnia dzisiejszego, że ci trzej agenci mogli zostać zdradzeni przez nieujawnionego kreta w amerykańskim wywiadzie.

Samo przekonanie, że istnieje inny kret (bez względu na to, czy jest to prawda, czy też nie) może wywołać chaos w agencji wywiadowczej.

W latach sześćdziesiątych polowanie na krety prowadzone przez Jamesa Jesusa Angletona, szefa kontrwywiadu CIA, doprowadziło do paranoi instytucjonalnej i w jej efekcie do sparaliżowania operacji wymierzonych w Związek Radziecki. O „zakłóceniu” (to eufemizm) życia wielu oficerów CIA, którzy zostali zwolnieni lub którym złamano karierę, nie wspomnę. No dobra, jednak wspomniałem. A oni nie mieli nic wspólnego z tym, o co ich podejrzewano. Ze zdradą.

Ale ignorowanie możliwości kreta też nie wchodzi w grę.

Nigdy.

Bo ten może wyrządzić olbrzymie szkody.

GORDIJEWSKI

Był 17 maja 19856 roku, gdy Oleg Gordijewski był u szczytu swojej kariery. Jako wykwalifikowany oficer wywiadu, kilka miesięcy wcześniej awansował na rezydenta, czyli szefa placówki KGB w stolicy Zjednoczonego Królestwa, Londynie. Pomimo tego, że potajemnie przez 11 lat potajemnie pracował dla brytyjskiego wywiadu (MI6).

I właśnie w piątek Gordijewski otrzymał depeszę nakazującą mu natychmiastowe zgłoszenie się w Centrali w Moskwie w celu potwierdzenia awansu i spotkania z dwoma najwyższymi urzędnikami KGB.

Zmroził go strach, gdyż w Centrali był cztery miesiące wcześniej. Wówczas wszystko było w jak najlepszym porządku.

Co robić?

Jeśli odmówi wezwania, zniszczy swoją karierę. Ale jeśli wróci do domu, może zostać rozstrzelany.

Gdy tylko Gordijewski wylądował w Moskwie, zauważył, że popełnił błąd. Na frontowych drzwiach jego mieszkania ktoś zamknął trzeci zamek, którego nigdy nie używał, ponieważ zgubił klucz. Czyli ktoś musiał się włamać. To mogło oznaczać, że KGB przeszukało jego mieszkanie.

Po kilku dniach jego szef, Wiktor Gruszko, zawiózł go do daczy KGB, mówiąc, że niektórzy ludzie chcą z nim porozmawiać. Tam zjadł podane kanapki… i obudził się na wpół ubrany w jednej z sypialni na daczy. Został odurzony. Generał nakazał mu przyznanie się do winy i powiedział, że jego służba w Londynie się skończyła.

Ale sowiecki kontrwywiad nie miał jeszcze wystarczających dowodów. Dlatego pozwolono mu pozostać w niewrażliwym wydziale KGB w Moskwie. Zapewne kontra czekała na jego kontakt z brytyjskim wywiadem.

Ponieważ jednak wcześniej opracował z Brytyjczykami plan ucieczkowy, toteż w sprzyjającym momencie wprowadził go w życie. Sam opis tej ucieczki jest epicki, ale nie miejsce dziś na to. Koniec końców wywieziono go i był wolny.

BOKHAN

Po porannym spotkaniu personelu w ambasadzie sowieckiej w Atenach w dniu 21 maja 1985, płk Siergiej Iwanowicz Bokhan został, aby porozmawiać ze swoim szefem, lokalnym rezydentem GRU, radzieckiego wywiadu wojskowego.

Jako zastępca szefa Bokhan był wtajemniczony we wszystkie operacje szpiegowskie GRU wymierzone w Grecję, Stany Zjednoczone i inne kraje NATO.

Ale rozmowa była krótka i dotyczyła syna Siergieja. Ponoć osiemnastoletni Aleks miał kłopoty w szkole wojskowej. Rezydent zasugerował, aby zastępca wziął urlop i wrócił do Związku Radzieckiego, aby się nim zająć.

Bokhan zamarł. W końcu pracował w GRU przez 16 lat, a dla amerykańskiej CIA przez ostatnie 10.

Postanowił opuścić Ateny, ale nie do Moskwy.

Powstał plan „eksfiltracji”. To termin amerykański na wywiezienie zagrożonego agenta z obcego kraju.

Pięć dni później zabrał żonę i ich 10-letnią córkę na plażę. Wówczas powiedział jej o kłopotach. I zrozumiał, że zostanie sam. Po powrocie do domu spakował torbę i powiedział, że idzie pobiegać. Potem ucałował na pożegnanie żonę i córkę.

Niedługo później wsiadł do samolotu CIA, a po przystankach w Madrycie i Frankfurcie wojskowy odrzutowiec zawiózł go do Ameryki. I usłyszał: „Witamy w Stanach Zjednoczonych”.

POLESZCZUK

Była druga w nocy, dnia 3 sierpnia 1985 roku. Moskwa. 23-letni dziennikarz agencji prasowej Novosti, Andriej Poleszczuk wrócił do domu.

Tam zastał KGB i został poinformowany o aresztowaniu ojca, Leonida, starszego oficera kontrwywiadu KGB, ostatnio zastępcę rezydenta kontrwywiadu w Lagos w Nigerii.

Ludzie KGB przeszukiwali mieszkanie przez całą noc, a rano zabrali wszystkich domowników do niesławnego więzienia w Lefortowie, na przesłuchanie.

Tam Andriej dowiedział się, że ojca aresztowano za szpiegostwo.

Przesłuchania trwały miesiącami.

W czerwcu 1986 roku Leonid Poleszczuk został osądzony i skazany.

Andrej mógł odwiedzić go w więzieniu tylko raz, po tym, i to już, gdy ojciec został skazany na śmierć. I nie mógł go rozpoznać. „Był jak chodzący trup”.

Leonid Poleszczuk został stracony 30 lipca, a KGB poinformowało Andrieja, że ​​szczątki jego ojca zostały poddane kremacji i żadnego grobu nie będzie.

DRUGIE ŻYCIE

Zdradzonych szok trzyma długo. A potem żyją w zupełnie innym środowisku.

Po ucieczce Gordiewskiego sowiecki trybunał wojskowy skazał go na śmierć zaocznie. Przeszedł na stronę MI6 i współpracował z nią oraz innymi zachodnimi służbami wywiadowczymi. Często podróżował do Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji, Nowej Zelandii, Australii, Ameryki Południowej i na Bliski Wschód. Spotkał się nawet z brytyjską premier Margaret Thatcher i prezydentem Ronaldem Reaganem. Napisał również i opublikował swoje wspomnienia oraz został współautorem książki o KGB.

Siergiej Bokhan, podobnie jak Gordijewski, również był oddzielony od rodziny przez sześć lat. W USA otrzymał nowe nazwisko, zalegendowane pochodzenie, numer ubezpieczenia społecznego i 9-milimetrową berettę.

Na początku mieszkał w bezpiecznych domach w Wirginii, potem przez pół roku mieszkał w Kalifornii, aby uczyć się angielskiego, a następnie przeniósł się na wschód. Został konsultantem CIA i niektórych amerykańskich firm.

Żona i córka dotarły do Nowego Jorku w 1991 roku. Były uściski, wszyscy płakali. W 1995 roku do Stanów Zjednoczonych dotarł Aleks.

Zaś Andriej Poleszczuk po tym, jak jego ojciec został stracony, nadal pracował dla Novosti. W 1988 roku spotkał Swietłanę, z którą wziął ślub w 1993 roku. Cztery lata później we dwójkę wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, gdzie na świat przyszły dzieci. Andiej został niezależny analitykiem dla kontrahentów biznesowych i rządowych w Północnej Wirginii.

AUTODESTRUKCJA

Agencje wywiadowcze nie mogą tolerować niewyjaśnionych zagadek. Nieustające pytania dotyczące roku 1985 cały czas dręczą ekspertów kontrwywiadu. Milton Bearden, który piastował kilka wyższych stanowisk w swojej 30-letniej karierze w CIA, jest przekonany, że był czwarty zdrajca, który pozostał niewykryty. Nie ma znaczenia czy wciąż żyje. Agencje wywiadowcze muszą przeprowadzić nową ocenę szkód, aby spróbować zrekonstruować, co i kogo mógł zdradzić. A wszystko nie tylko, by wyjaśnić przeszłość, ale przede wszystkim znać zagrożenia w przyszłości.

Dlaczego pozostał niewykryty?

Czy nadal ktoś może działać w podobny sposób?

Możliwe, że Gordijewski, Bokhan i Poleszczuk weszli w orbitę zainteresowania KGB przez jakiś błąd operacyjny lub przechwycenie łączności. Jednakże doświadczeni eksperci amerykańskiego kontrwywiadu wątpią w to wskazując na istnienie „pewnych anomalii, których po prostu nie mogliśmy wyczuć”.

A służby szukając kreta wśród swoich szeregów mogą prowadzić autodestrukcyjne działania.

KUŁAK

Wiosenna noc 1962 roku. Niski, krępy Rosjanin wchodzi do biura FBI na East 69th Street na Manhattanie i oferuje swoje usługi jako szpieg dla Stanów Zjednoczonych. To 39-letni Aleksiej Kułak, pracujący pod przykrywką jako urzędnik naukowy w ONZ.

Ten Rosjanin wyraźnie powiedział, że KGB ma kreta w FBI. I tymi słowami wywołał w Biurze trzęsienie ziemi, które rozbrzmiewało jeszcze przez dziesięciolecia.

Kułak stał się słynnym źródłem FBI o kryptonimie „FEDORA” (choć między sobą agenci nazywali go Grubasem). FBI zaś nadało kryptonim „UNSUB Dick” temu ukrytemu w Biurze, nieustalonemu kretowi (przynajmniej według Kułaka).

Już wcześniej raz polowanie na kreta doprowadziło do autodestrukcji. Tak, to dokonane przez Angletona, choć jego ocena wcale nie musi być aż tak surowa, jaką dzisiaj się przypisuje tym wszystkim działaniom.

Cóż, specsłużby to nie plac zabaw dla dzieci. Tutaj można mocno się poparzyć.

I pierwszym problemem Biura było upewnienie się, że misji odnalezienia Dicka nie przydzieli samemu Dickowi. Aby zmniejszyć to ryzyko, polowanie powierzono dwóm zaufanym starszym agentom kontrwywiadu. Uzbrojeni w niewiele więcej niż imię — i nie wiedząc, czy było prawdziwe nazwisko, czy też był to kryptonim KGB —wyruszyli oni na łowy, by schwytać kreta.

Oczywiście wszyscy o imieniu Dick musieli zostać zbadani. A nie było ich wcale mało.

Chociaż agenci trzymali swe zadanie w tajemnicy, to wieści zaczęły się rozchodzić wśród agentów federalnych (czyli funkcjonariuszy FBI). A wielu agentów obawiało się, że śledztwo może ujawnić inne (nazwijmy to) „grzeszki”, które mogą wpędzić ich w kłopoty: problemy z alkoholem, romanse pozamałżeńskie itp.

Szybko stało się też jasne, że Biuro podsłuchiwało swoich ludzi.

Ale śledztwo nie przybliżało się do celu nawet na centymetr. Zaś w 1964 (czy też 1965) pojawił się drugi szpieg z KGB, Walentin Łysow. I ten także stwierdził, że FBI zostało spenetrowane. I tyle. Żadnych szczegółów.

Łowy trwały latami i czasami doprowadzały tropiących do szału.

I w końcu postawiono bardzo istotne pytanie: Czy Kułak był odwróconym agentem pracującym dla Amerykanów, czy też może był podstawiony przez Rosjan? A jeśli był faktycznie podwójnym agentem, to czy można było ufać jego ostrzeżeniu o „UNSUB Dicku”?

I ten spór o Kułaka trwał przez całe dziesięciolecia. A jedynym jego efektem było narastanie strachu w nowojorskim Biurze oraz napięcia w Centrali FBI.

Sam zaś Kułak wrócił do Moskwy w 1967 roku, by w 1971 pojawić się ponownie w radzieckiej misji w Nowym Jorku i pozostać jeszcze sześć lat, po którym to okresie wrócił do domu na dobre.

W ten sposób przez dziesięć lat przekazywał FBI informacje, które oceniono jako „w większości dobre”. Kułak zidentyfikował każdego człowieka KGB w Nowym Jorku oraz wiele ich osobowych źródeł.

Taka jednak wątpliwość się krząta po głowie. Jak Kułak przeżył powrót do domu, skoro doniesienia amerykańskich mediów sugerowały, że FBI miało źródło KGB w Nowym Jorku? Wyszło nawet i to (choć dopiero w roku 1978), że owo źródło nosiło kryptonim „FEDORA” i był to oficera KGB pracujący pod przykrywką w ONZ, specjalizujący się w „nauce i technologii”.

I nic się Kułakowi nie przydarzyło.

Gdy CIA chciała go eksfiltrować z Moskwy – ten odmówił. Nigdy nie został aresztowany i zmarł z przyczyn naturalnych na początku lat 80-tych.

W 1995 roku Oleg Kaługin, generał major w KGB przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i w wywiadzie powiedział, że Sowieci podejrzewali Kulaka, ale nie mieli wystarczających dowodów.

Tyle, że to był Związek Radziecki i to było aż nadto wystarczające by rozpocząć „badania” (eufemizm) nad Kułakiem. A tu cisza.

A Kaługin w wywiadzie stwierdził, że KGB miało kreta w FBI: „nieznacznie znam tę sprawę. Nie miałem do niej dostępu, ale po prostu wiedziałem o istnieniu faceta w Biurze, który dostarczył prawdziwych informacji. Była taka osoba jak Dick”. W późniejszym zaś wywiadzie stwierdził: „Zapłaciłem Dickowi więcej niż raz i osobiście, ale nie znałem jego prawdziwego imienia”.

I nie powiedział, ile zapłacił.

Zaś FBI zapłaciło Kułakowi łącznie przez 15 lat 100 000 dolarów.

Lecz z biegiem lat polowanie na krety zanikało, a zespół w naturalny sposób się rozpadł. To znaczy przeszedł na zasłużoną emeryturę.

I były już inne priorytety.

Jak widać szpiegostwo jest bardzo trudnym do udowodnienia przestępstwem…

I na dziś byłoby to na tyle.

Na zakończenie chciałbym Ci przypomnieć (a jeśli tego nie wiesz, to powiedzieć Ci), że kurs Podstaw Wywiadu Bezpieczeństwa Biznesu CSI zbliża się wielkimi krokami. Drogę zaś wyznacza seria trzydziestu pięciu czerwonych infografik na Instagramie, Facebooku lub LinkedIn. Ponadto realizuję wyzwanie i codziennie rano publikuję SzpieguLajfa – moje kilkunastominutowe spotkanie poranne z Tobą.

I byłoby dziwnie, gdyby Ciebie na nim nie było, nie?

Zapraszam więc na IGTV na Instagramie, albo na YouTube’owy kanał Szpiegul.pl, albo po prostu na Bloga!

Ja zaś opowiadam Ci o tym wszystkim, gdyż po prostu znam się na tym. Sam byłem oficerem polskich służb specjalnych, a obecnie szkolę profesjonalistów wywiadu i bezpieczeństwa biznesu CSI (czyli Corporate Security Intelligence): wywiadowców, analityków, bezpieczników, strategów biznesowych oraz każdą osobę zainteresowaną tematyką.

I niezmiennie pozostaję na stanowisku, iż praca służb i ich agentur nie zmienia się z upływem lat. W przeciwieństwie do cały czas ulepszanej technologii oraz taktyki działań.

Jeśli słuchasz tego podcastu, to już o tym wiesz.

Jeśli masz jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, to zapraszam Cię na dalsze audycje.

Jeśli ich nie masz – to zapraszam Cię tym bardziej.

A ten odcinek zakończę.

Być może chciałbyś się ze mną podzielić jakimiś pytaniami lub sugestiami. Możesz to zrobić piszą e-maila na adres:

kontakt@szpiegul.pl

Albo bezpośrednio na Blogu lub pod tym odcinkiem na YouTube’owym kanale Szpiegul.pl 😉

Przypominam Ci również, iż zbieram pytania, na które odpowiem w audycji wideo na YouTube w ramach sesji Q&A, czyli pytań i odpowiedzi.

I mam do Ciebie ogromną prośbę: poleć ten podcast, OSS. Okiem Służb Specjalnych przynajmniej jednej osobie spośród Twoich znajomych!

Jednej!

Ciebie to nic nie kosztuje, a w ten sposób ten podcast dotrze do wszystkich zainteresowanych!

Jeśli zaś nie chcesz przegapić nic z tego, o czym opowiadam na temat służb mniej i bardziej tajnych, to zasubskrybuj Newsletter na stronie Szpiegul.pl 😉 Otrzymasz wówczas darmowego ebooka mojego autorstwa.

Tajna kanwa - okładka

I zapraszam Cię serdecznie na Blog. Jest to bowiem centralne miejsce całej mojej aktywności dla Ciebie. A także na wszystkie miejsca okołoblogowe: Facebook, Instagram i LinkedIn. Wszystkie namiary znajdziesz na przykład na YouTube’owym kanale Szpiegul.pl pod tym odcinkiem podcastu.

Albo na Blogu.

Do usłyszenia.

Szpiegul.pl

Okiem Służb Specjalnych

Cześć!

NA ZAKOŃCZENIE

Aby niczego nie przegapić przypominam, że…
jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

A tymczasem…

Do zaczytania!

Szpiegul.pl - marki biznesowe CSI OSS

Pozwolę sobie jeszcze przypomnieć Ci, że książka, którą napisałem wspólnie z Tomkiem Safjańskim i Pawłem Łabuzem: „Ochrona przedsiębiorstwa przed szpiegostwem gospodarczym. Prawne i praktyczne aspekty zapewnienia bezpieczeństwa aktywów przedsiębiorcy” cały czas jest dostępna w sprzedaży 😉

Herman Szpiegostwo książka CSI OSS Szpiegul

O KIM I O CZYM NAPISAŁEM W ARTYKULE

    • OSOBY:
      • ROBERT PHILIP HANSSEN
      • EDWARD LEE HOWARD
      • ADOLF GIEORGIJEWICZ TOŁKACZOW
      • ALDRICH AMES
      • OLEG ANTONOWICZ GORDIJEWSKI
      • SIERGIEJ IWANOWICZ BOKHAN
      • LEONID POLESZCZUK
      • JAMES JESUS ANGLETON
      • LESLIE WISER
      • ANDRIEJ POLESZCZUK
      • RONALD REAGAN
      • MARGARET THATCHER
      • MILTON BEARDEN
      • ALEKSIEJ IZYDOROWICZ KUŁAK (FEDORA)
      • SIERIEJ OLEGOWICZ TRETIAKOW
      • WALENTIN ŁYSOW
    • INNE:
      • SZPIEGUL.PL INTELLIGENCE BLOG
      • WYWIAD BEZPIECZEŃSTWA BIZNESU CSI (CORPORATE SECURITY INTELLIGENCE)
      • FBI (FEDERALNE BIURO ŚLEDCZE)
      • GRU (RADZIECKI/ROSYJSKI WYWIAD WOJSKOWY)
      • PIERWSZY ZARZĄD GŁÓWNY KGB (RADZIECKI WYWIAD ZAGRANICZNY)
      • SWR (SŁUŻBA WYWIADU ZAGRANICZNEGO FEDERACJI ROSYJSKIEJ)
      • CIA (CENTRALNA AGENCJA WYWIADOWCZA)
      • MI6 (BRYTYJSKA SŁUŻBA WYWIADU)
      • EKSFILTRACJA (ŻARGON SŁUŻB USA NA POTAJENE WYWIEZIENIE OSOBY Z DANEGO KRAJU)
      • NOVOSTI (RADZIECKA/ROSYJSKA AGENCJA PRASOWA)
      • UNSUB DICK (TZW. CZWARTY KRET)

ARTYKUŁY O PODOBNEJ TEMATYCE

Piotr Herman

Serdecznie Cię witam!!! I przy okazji: Tak, to ja jestem na tym zdjęciu 😉 Piszę o służbach mniej lub bardziej tajnych, gdyż doskonale rozumiem ich specyfikę. Tak się bowiem składa, że zanim zostałem szkoleniowcem Wywiadu Bezpieczeństwa Biznesu CSI (Corporate Security Intelligence) byłem oficerem polskich służb specjalnych. A obecnie przekazuję praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne dla biznesowych: researcherów (czyli wywiadowców), analityków (i to nie tylko wywiadowczych), bezpieczników (czyli wszelakich specjalistów ds. bezpieczeństwa) oraz strategów biznesowych (co oznacza również menadżerów i kierowników różnego autoramentu, a także top managementu). Po prostu szkolę każdą osobę zainteresowaną tą tematyką. I na tym zarabiam. A blogowanie i podcasting są moim prezentem dla Ciebie 😎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.