OSS 053. Chiński Szpieg

Zapraszam na najnowszy odcinek podcastu OSS. Okiem Służb Specjalnych – tym razem typu Standard 😎 Opowiadam w nim o ciekawych operacjach wywiadowczych Państwa Środka! Zero teorii, sama praktyka…

Ostrzeżenie:

Czytasz o tym, co naprawdę wydarzyło się w przeszłości. Wszelkie podobieństwo do aktualnych wydarzeń oraz postaci współczesnych jest całkowicie przypadkowe (i niezamierzone)!

Ponadto w tym odcinku podcastu OSS. Okiem Służb Specjalnych używam słów, które mają jedynie charakter opisowy (poznawczy). W żadnym wypadku nie traktuj ich jako pojęcia wartościujące (które z natury rzeczy niosą ze sobą ładunek emocjonalny)!

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

Zaś jeśli jeszcze nie wiesz kim jestem, to przeczytasz o mnie zarówno na Blogu, jak i na LinkedIn.

TERAZ PO KOLEI…

Albo ściągnij i posłuchaj.

TRANSKRYPCJA

OSS. Okiem Służb Specjalnych.

Czyli podcast dla chcących zrozumieć świat mniej lub bardziej tajnych służb.

Zaprasza: Piotr Herman

Szpiegul.pl

Cześć!

CHIŃSKI SZPIEG

Serdecznie witam Cię w najnowszym odcinku. Wiele się ostatnio dzieje w geopolityce i w końcu uległem Waszym prośbom o poruszenie tematyki chińskich służb wywiadowczych.

Postanowiłem więc opowiedzieć o chińskim szpiegostwie oraz udziale Chińskiej Republiki Ludowej w wojnie informacyjnej… Okazało się jednak, że mam zbyt wiele materiału do przekazania, by zmieściło się to wszystko w jednym odcinku. Z tego też powodu dziś o zagranicznych akcjach wywiadu Państwa Środka, a o chińskiej wojnie informacyjnej innym razem. Podobnie, jak i o chińskich działaniach w cyberprzestrzeni.

A teraz kolejna bomba informacyjna dla Ciebie!

W tym odcinku opowiem o:

  • oskarżeniach o fabrykowanie afer wywiadowczych,
  • chińskiej agencji wywiadu cywilnego,
  • specyficznych uwarunkowaniach chińskiego wywiadu oraz
  • interesujących operacjach wywiadowczych Państwa Środka.

I nie przedłużając, zaczynamy!

FABRYKA

Zacznę od pewnego narzędzia rządu chińskiego, które możemy określić jako „ranienie uczuć Chińczyków” lub „ranienie uczuć 1,4 miliarda ludzi„. Jest to bardzo istotne hasło używane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Chińskiej Republiki Ludowej i z jego nakazu przez chińskie państwowe molochy medialne, w tym gazety powiązane z Chińską Partią Komunistyczną, jak: „People’s Daily„, „China Daily” czy „Xinhua News Agency„.

Zwrot ten wyraża niezadowolenie lub potępienie wobec słów i działań każdej osoby, organizacji lub rządu, które są postrzegane jako mające charakter sprzeczny wobec Chin; niezgodny z linią partii.

Fraza ta po raz pierwszy pojawiła się w 1959 roku w Dzienniku Ludowym, gdzie została użyta do krytyki Indii po sporze granicznym i stosowana jest szeroko do dnia dzisiejszego. Co ciekawe, pomimo biurokratycznego pochodzenia, zwykli ludzie również są zachęcani do używania tego wyrażenia, aby okazywać niezadowolenie z krytyki wymierzonej w Chiny.

Narzędzie to używane jest między innymi do tego, by wykazać, że świat zachodni wielokrotnie fabrykuje „chińskie szpiegostwo„.

Nawet udało mi się znaleźć tłumaczenie z 1 lipca 2005 roku artykułu z People’s Daily Online na ten temat. Czytamy, że niektóre kraje europejskie celowo wywołują sensację tak zwanego „chińskiego szpiegostwa”. Np. pod koniec kwietnia (przypominam, że 2005 roku) we Francji  pojawiła się nowa fala „chińskich studentów jako szpiegostwa przemysłowego”; 9 maja różne czołowe media w Szwecji poszły w ich ślady, tworząc „chińskie szpiegostwo naukowe”.

11 maja L’Agence France-Presse i belgijska witryna informacyjna wymyśliły na Uniwersytecie Katolickim Leuven „chiński portal o szpiegostwie gospodarczym”. A następnie owe incydenty „chińskiego szpiegostwa” rozprzestrzeniły się lotem błyskawicy po całej Europie.

Dalej w artykule wskazano, że we wszystkich tych sprawach można znaleźć spore podobieństwa:

  • wszystkie źródła informacji o tych sprawach były anonimowe i trudno było je zweryfikować, a także
  • wszystkie sprawy były skierowane, z ukrytymi motywami, na rząd chiński.

A ponieważ wszystkie osoby objęte owymi oczerniającymi zarzutami pracowały w znanych instytucjach akademickich, mających kontakty z Chinami, to nie tylko zaszkodziły wizerunkowi Chin w Europie, ale także negatywnie wpłynęły na kariery chińskich naukowców i studentów, obecnych wówczas w Europie.

Dlaczego mówię o narzędziu chińskiego MSZ oraz „fabrykowaniu chińskiego szpiegostwa„?

Otóż okazuje się, że odnotowano w ostatnim dziesięcioleciu mnóstwo informacji medialnych (pochodzących z różnych źródeł rządowych, tj. aparatów państwowych – w tym służb specjalnych i organów ścigania) o działaniach chińskiego wywiadu nie tylko w Europie, ale na całym świecie.

To wręcz nieprawdopodobne, aby wszystkie one były sfabrykowane, jak chciałby chiński rząd.

A w tym odcinku opowiem o kilku takich sprawach. Nic nie fabrykuję i nie ranię uczuć Chińczyków…

Aha, jeszcze jedna sprawa.

Być może nie wiesz, ale każdy Chińczyk, bez względu na to, czy mieszka w Chinach, czy też poza granicami Państwa Środka jest zobowiązany (prawnie) do udzielania pomocy rządowi chińskiemu i jego służbom. Artykuł 14 chińskiej krajowej ustawy o wywiadzie z 2017 r. nakazuje, aby chińskie agencje wywiadowcze „mogły zwracać się do odpowiednich instytucji, organizacji i obywateli o zapewnienie niezbędnego wsparcia, pomocy i współpracy”… Innymi słowy, jest zobowiązany do szpiegowania na rzecz Chin… Co wcale nie znaczy, że każdemu człowiekowi, uznawanemu za Chińczyka, musi się to podobać.

DYREKTOR

To był wielkanocny weekend, 1 kwietnia 2018 roku. Xu Yanjun przechadzał się pomiędzy tętniącymi życiem barami i restauracjami brukselskiej dzielnicy Sainte Catherine. Niedawno przyleciał do Amsterdamu, a następnie pojechał do Belgii, gdzie zamierzał spędzić część swoich europejskich wakacji. Ale władze USA stwierdziły, że nie był turystą, a szpiegiem chińskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego. Oficerem wywiadu znaczy…

Xu miał ponoć spotkać się z amerykańskim pracownikiem GE Aviation, a konkretnie to ze specjalistą projektowania silników lotniczych. Spodziewał się, że Amerykanin przekaże tajemnice. Tak przynajmniej stoi w amerykańskim akcie oskarżenia. Ale na miejscu czekała go niemiła niespodzianka, gdyż przywitała go belgijska policja, działająca na podstawie międzynarodowego nakazu aresztowania wydanego przez FBI.

Działania szpiegowskie, mające na celu kradzież tajemnic, rozpoczęły się w marcu 2017 roku dość niewinnie. Oto amerykański pracownik GE Aviation, która dostarcza silniki zarówno do samolotów komercyjnych, jak i wojska, otrzymał wiadomość e-mail od kogoś z Uniwersytetu Aeronautyki i Astronomii w Nanjing (NUAA), o treści:

Czy inżynier chciałby przyjechać na „wymianę” do Chin?
Jego koszty podróży zostaną opłacone.”

Inżynier chciał i 2 czerwca wylądował w Chinach, a tam spotkał Xu, zastępcę Dyrektora Wydziału Szóstego Biura Prowincji Jiangsu, Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego.

Inżynier jednak o tym nie wiedział, gdyż otrzymał wizytówkę, z której jasno wynikało, iż pan Qu Hui (a więc nie żaden Xu) i pracuje w organizacji promującej naukę i technologię. Wyjaśnił on inżynierowi, że płaci za hotel i posiłki, a za rozmowę otrzymuje 3500 dolarów.

Inżynier, dla jasności.

I ten kontakt ostał utrzymany. Inżynier przesyłał kolejne materiały. Aż został poproszony o przekazanie poufnych informacji firmy.

I zrobił to.

W lutym 2018 roku przesłał prezentację. Na pierwszej stronie znajdowało się logo firmy oraz ostrzeżenie, że treści należą do GE i są poufne.

Sęk w tym, że inżynier współpracował z amerykańskimi służbami – zarówno GE, jak i organami ścigania, pod okiem których współpraca kwitła, a zapytania obejmowały tajemnice handlowe. A przesyłane materiały były preparowane przez Amerykanów.

Tego jednak Xu nie wiedział. Stąd zapalił się do przejęcia twardego dysku pełnego danych od swojego agenta. I 1 kwietnia był już w Belgii.

Amerykanie twierdzą, że jego zadaniem było pozyskiwanie informacji technicznych od firm lotniczych i kosmicznych w USA i Europie. Zgodnie z aktem oskarżenia od 2013 r. współpracował z chińskimi uniwersytetami i instytucjami, aby zidentyfikować i dotrzeć do konkretnych inżynierów znających tajemnice potrzebne Chinom. Oczywiście, amerykański prawnik Xu odmówił komentarza, a chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło, że sprawa była „sfabrykowana”.

A jednak ustalono, że Xu pracował z osobami na NUAA, uniwersytetu powiązanego z chińskim Ministerstwem Przemysłu i Technologii Informacyjnych. To jedna z najlepszych uczelni inżynieryjnych w Chinach, współpracująca z chińskimi producentami samolotów.

NUAA potwierdził, że Xu był studentem studiów podyplomowych w niepełnym wymiarze godzin, ale odrzucił zarzuty o szpiegostwo.

„Nasza szkoła jest za współtwórcą i prawnym użytkowaniem własności intelektualnej. Zawsze szanujemy i chronimy własność intelektualną i nigdy nie wspieramy kradzieży własności intelektualnej.”

Cóż, akt oskarżenia twierdzi inaczej. Wszelkie materiały uzyskane przez Xu miały trafiać do NUAA. Zaś Xu zaprzeczył jakimkolwiek oskarżeniom.

Zaś firma GE Aviation mogła wydać oświadczenie, iż:

„Wpływ na GE Aviation jest minimalny dzięki wczesnemu wykryciu, naszym zaawansowanym systemom i procesom wewnętrznym oraz naszemu partnerstwu z organami ścigania.”

Sprawa Xu to jednak bezprecedensowy akt: ekstradycja domniemanego oficera wywiadu za szpiegostwo gospodarcze. Z tym, że nie była to jedyna sprawa dotycząca lotnictwa. W innym przypadku, ujawnionym zaledwie kilka tygodni później, oskarżono grupę oficerów wywiadu i hakerów, którzy byli również powiązani z oddziałem Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego w Jiangsu. Tyle, że tym razem chodziło o zainfekowanie komputerów francuskiej firmy kodem złośliwego trojana.

BEZPIEKA

Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego jest agencją wywiadu cywilnego, bezpieczeństwa i tajnej policji Chińskiej Republiki Ludowej, odpowiedzialną za: kontrwywiad, wywiad i bezpieczeństwo polityczne państwa. Posiada również Biuro Antyterrorystyczne.

Określa się je jako jedną z najbardziej tajnych organizacji wywiadowczych na świecie. Swoją siedzibę ma w Pekinie. Podlegają mu oddziały na poziomie prowincji, miast i gmin w całych Chinach. Tej sieci urzędów bezpieczeństwa MBP nie należy mylić z odrębną, ale równoległą siecią urzędów bezpieczeństwa publicznego, administrowaną przez Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Wprowadza to nieco zamieszania, prawda?

Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego powstało w 1983 roku z połączenia Centralnego Departamentu Śledczego, który był główną chińską cywilną organizacją wywiadowczą w latach 1955-1983, z kontrwywiadem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Artykuł 4 kodeksu postępowania karnego Chińskiej Republiki Ludowej przyznaje omawianemu MBP takie same uprawnienia do aresztowania lub przetrzymywania ludzi, jak zwykłej policji za przestępstwa związane z bezpieczeństwem państwa, pod nadzorem prokuratury i sądów.

Zaś narodowa ustawa o wywiadzie z 2017 r. przyznaje szerokie uprawnienia do prowadzenia wielu rodzajów działań szpiegowskich zarówno w kraju, jak i za granicą, a także daje uprawnienia do administracyjnego zatrzymywania osób utrudniających lub ujawniających informacje o pracy wywiadowczej na okres do 15 dni.

MBP jest agencją cywilną, chociaż kontroluje własne odrębne siły policyjne. Policja Bezpieczeństwa Państwowego jest zresztą jednym z czterech pionów policyjnych w Chinach. Poza nią istnieją bowiem: Policja Bezpieczeństwa Publicznego, Policja Więzienna oraz Policja Sądowa. W skład personelu Ministerstwa Bezpieczeńśtwa Państwowego wchodzą również funkcjonariusze Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

Odkąd Xi Jinping objął władzę w 2012 roku, organizacja ta zyskała większą odpowiedzialność za cyberszpiegostwo skierowane przeciwko Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

A w październiku 2018 roku, Xu Yanjun, wiceminister bezpieczeństwa państwa i jeden z decydentów MBP, został oskarżony przez prokuratorów Stanów Zjednoczonych o szpiegostwo gospodarcze.

Szpiegostwo gospodarcze stało się głównym zainteresowaniem wywiadowczym MBP, a FBI oszacowało, że 3000 firm w Stanach Zjednoczonych jest przykrywką dla działalności MSS. Stwierdzono, że między innymi takie firmy, jak Huawei, China Mobile i China Unicom zostały zamieszane w działania związane z gromadzeniem danych wywiadowczych dla MBP.

MBP to nie jedyna organizacja wywiadowcza Chin. Działalność taką prowadzą również: Departament Pracy Zjednoczonego Frontu oraz Armia Ludowo-Wyzwoleńcza, jak również ich liczne organizacje i przedsiębiorstwa państwowe. Wykorzystuje się różne taktyki, w tym szpiegostwo cybernetyczne, aby uzyskać zdalny dostęp do poufnych informacji, inteligencję sygnałową (SIGINT) oraz HUMINT (osobowe źródła danych). Chiny angażują się również w szpiegostwo przemysłowe mające na celu zbieranie informacji w celu wzmocnienia ich gospodarki, a także monitorowanie dysydentów za granicą, a także ruchu niepodległościowego Tajwanu i Hongkongu, Falun Gong, działaczy prodemokratycznych i innych krytyków Komunistycznej Partii Chin.

Trzeba przyznać, że chiński wywiad ma bezprecedensową aktywność i zaangażowanie w wielu krajach.

Celem szpiegostwa chińskiego jest utrzymanie bezpieczeństwa narodowego Chin poprzez zdobywanie tajemnic handlowych, technologicznych i wojskowych. Chińskie agencje wywiadowcze działają inaczej niż inne organizacje, zatrudniając naukowców lub studentów, którzy w kraju spędzą krótki czas, zaś lata miną im na prowadzeniu poza granicami kraju zaledwie kilku wybranych osobowych źródeł danych wysokiego szczebla lub przeznaczona jest im rola podwójnych oraz uśpionych agentów.

Tak czy inaczej: czeka ich podwójne życie.

Wiele z publicznie dostępnych informacji na temat chińskich służb wywiadowczych pochodzi od uciekinierów, których ChRL oskarża o kłamstwo w celu promowania programu anty-ChRL. A to przecież „rani uczucia Chińczyków„.

Stany Zjednoczone uważają, że chińska armia rozwijała w ostatnich latach technologię sieciową, aby szpiegować inne narody. W różnych krajach, w tym w Australii, Nowej Zelandii, Kanadzie, Francji, Niemczech, Holandii, Wielkiej Brytanii, Indiach i Stanach Zjednoczonych, znaleziono kilka przypadków włamań komputerowych podejrzanych o udział Chin.

W lipcu 2020 r. w swoim rocznym raporcie niemiecka agencja wywiadowcza BfV ostrzegła konsumentów, że dane osobowe, które przekazują chińskim firmom płatniczym lub innym firmom technologicznym, takim jak Tencent, Alibaba i inne, mogą trafić w ręce chińskich służb.

We wrześniu 2020 r. pod skanerem na całym świecie znalazła się chińska firma Shenzhen Zhenhua Data Technology ze względu na możliwości eksploracji i integracji dużych zbiorów danych i danych oraz intencje związane z jej wykorzystaniem. Wang Xuefeng, który jest dyrektorem naczelnym i udziałowcem Zhenhua Data, publicznie chwalił się, że wspiera wojnę hybrydową poprzez manipulowanie opinią publiczną i wojnę psychologiczną.

Ale o tym opowiem w innym odcinku podcastu.

Pod koniec kwietnia 2021 r. Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego ogłosiło, że wprowadza nowe środki w celu zwalczania infiltracji chińskich firm i innych instytucji przez „wrogie siły”. Obejmują one sporządzenie listy firm i organizacji uznanych za zagrożone infiltracją z zagranicy i wymaganie od nich podjęcia środków bezpieczeństwa. Ponadto personelowi podróżującemu w podróże służbowe do krajów tzw. Five Eyes (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Australia, Kanada i Nowa Zelandia) nakazano zgłaszanie wszelkich kontaktów z personelem zagranicznym, uczestnictwo w seminariach antyszpiegowskich oraz pozostawienie telefonu komórkowego, laptopu i dysków USB w domu przed wyjazdem za granicę.

NEGOCJACJE

Funkcjonariusze Ministerstwa prowadzą również inne, ciekawe operacje.

Oto w 2017 roku urzędnicy MBP przylecieli do Stanów Zjednoczonych na wizach tranzytowych jako urzędnicy ds. kultury. Podczas wizyty podjęli próbę nakłonienia chińskiego dysydenta Guo Wengui do powrotu do Chin, w celu postawienia mu zarzutów.

Guo Wengui to wygnany chiński biznesmen-miliarder, który został politykiem. U szczytu swojej kariery był 73. najbogatszym człowiekiem w Chinach. Został oskarżony przez chińskie władze o korupcję i inne wykroczenia. Uciekł do Stanów Zjednoczonych pod koniec 2014 roku, gdy dowiedział się, że zostanie aresztowany pod zarzutami przekupstwa, porwania, prania pieniędzy, oszustwa i gwałtu.

Guo Wengui zaakceptował spotkanie, gdyż był wdzięczny jednemu z urzędników, Liu Yanpingowi, za to, że ten wcześniej pomógł w sprowadzeniu żony Guo Wengui do Ameryki. Jednak Guo Wengui nagrał rozmowy i zaalarmował FBI. Następnie chińscy urzędnicy zostali skonfrontowani z agentami FBI. Chińscy urzędnicy początkowo twierdzili, że są dyplomatami zajmującymi się sprawami kulturalnymi, ale ostatecznie przyznali, że są funkcjonariuszami bezpieczeństwa. Otrzymali więc ostrzeżenie za ich działalność w Nowym Jorku i otrzymali nakaz powrotu do Chin. Jednak dwa dni później ponownie odwiedzili mieszkanie Guo Wengui przed opuszczeniem kraju. Będąc w mieszkaniu, urzędnicy zjedli pierogi zrobione przez żonę Guo Wengui, a następnie gospodarz wyprowadził ich z budynku po ponownym odrzuceniu oferty ułaskawienia za milczenie. FBI wiedziało bowiem o drugiej wizycie, a agenci byli przygotowani do aresztowania chińskich funkcjonariuszy bezpieczeństwa na lotnisku JFK pod zarzutem oszustwa wizowego i wymuszenia. Jednakże aresztowań nie dokonano pod naciskiem Departamentu Stanu, aby uniknąć kryzysu dyplomatycznego. FBI skonfiskowało jedynie telefony chińskich urzędników, zanim samolot wystartował.

POKOJÓWKA

Jej kryptonim brzmiał „Pokojówka” i teoretycznie przez 20 lat była „aktywem” FBI.

Jej informacje o Chinach dotarły do czterech amerykańskich prezydentów. A gdy w kwietniu 2003 r. aresztowano ją i prowadzącego ją agenta specjalnego FBI JJ Smitha, amerykańskie organy ścigania twierdziły, że Katrinę Leung był agentem chińskim, a Smith pracował dla niej (i dla chińskiego wywiadu). A przy okazji okazało się, że Smith i Leung od ponad dwóch dekad byli kochankami.

Ta sprawa okazała się szokująca dla samej FBI.

Okazało się bowiem, że agent Smith i jego cenna agentka, Leung, spotkali się w jej ekskluzywnym domu na przedmieściach Los Angeles. Najpierw się kochali, a następnie Smith opuszczał sypialnię, by Katrina, bez jego wiedzy kopiowała tajne dokumenty z jego teczki. Ja tego nie kupuję – i myślę, że ty również nie. Ale tak stoi w ustaleniach ze śledztwa!

A przecież posiadanie przez Leung tajnych dokumentów i domniemany współudział Smitha podawały w wątpliwość praktycznie każdą informację kontrwywiadowczą na temat Chin, gromadzoną przez Stany Zjednoczone w ciągu dwóch dekad.

A teraz najlepsze.

Z powodu popełnienia szeregu błędów proceduralnych, ani Leung, ani Smith nie zostali oskarżeni o szpiegostwo!!!

Sędzia oddalił wszystkie zarzuty przeciwko niej z powodu niewłaściwego postępowania prokuratora.

Zamiast tego uznaNO, iż Leung skopiowała tajne dokumenty i że Smith zapewnił dostęp do tych dokumentów, a to było tylko rażące zaniedbanie! Zresztą oboje nie przyznali się do winy.

Ustalono, że Leung regularnie podróżowała do Chin, gdzie często spotykała się z wysokimi rangą urzędnikami i że była chińską agentką o kryptonimie „Luo”.

A była obywatelką amerykańską, która – jak powiedzieli jej prawnicy w oświadczeniu skierowanym do prasy:

„Przez ponad 20 lat pracowała pod kierunkiem i na polecenie Federalnego Biura Śledczego.”

Zaś adwokat Smitha zakwestionował motywy,  dla których FBI postawiło zarzuty stwierdzając, iż biuro… przesadnie zareagowało na zewnętrzne naciski polityczne, a nasi kochankowie zostali niesłusznie ukarani za niewłaściwe postępowanie, które mogło zostać rozpatrzone administracyjnie.

Nie było więc miejsca na postępowanie karne.

A jednak w biurze FBI w San Francisco jeden z czołowych chińskich agentów kontrwywiadu, William Cleveland uznał, że „Pokojówka” przekazywała informacje chińskiemu wywiadowi bez wiedzy FBI.

Oto bowiem w 1991 roku FBI wysłało Clevelanda w podróż służbową do Chin. Kiedy wrócił, to otrzymał nagranie sprzed jego wyjazdu. Na tym nagraniu kobieta o kryptonimie „Luo” rozmawia z innym agentem chińskim o kryptonimie „Mao” i podała szczegóły zbliżającej się podróży Clevelanda. Głos tej kobiety był dobrze mu znany. To była „Pokojówka„, jeden z najcenniejszych aktywów FBI.

Skąd jednak Cleveland znał głos kobiety?

To był jego problem: przez trzy lata on i Katrina Leung również byli kochankami, a on nie chciał tego upubliczniać. Utrzymał to w tajemnicy, a kwatera główna FBI nie odkryła tego.

Nie ukrywajmy – to głęboka porażka kierownictwa.

Ale to nie koniec tego… cyrku? Bo jak to inaczej nazwać? Otóż nawet po uzyskaniu informacji, że Leung współpracuje z Chińczykami, zarówno agent Smith, jak i agent Cleveland… nadal dzielili się z „Pokojówką” informacjami o ważnych śledztwach chińskiego kontrwywiadu!

Były agent FBI Cleveland również nie został o nic oskarżony.

LIBERAŁ

Australia. Przedmieście Melbourne. Marzec 2019 roku. Sprzątaczka wchodzi do pokoju motelu i znajduje nieżyjącego mężczyznę. To Bo „Nick” Zhao.

Lokalna policja przeprowadziła dochodzenie, ale nie była w stanie ustalić, w jaki sposób zginął były sprzedawca samochodów. I nagle pojawiły się doniesienia sugerujące, że Zhao był przygotowywany do stania się chińskim szpiegiem w australijskim parlamencie.

„Słyszałem, że był 32-letnim mieszkańcem Melbourne, który był przygotowywany przez chiński rząd, by kandydować jako kandydat Partii Liberalnej”

– tak powiedział w rozmowie z Channel Nine poseł Andrew Hastie, gdy był przewodniczącym parlamentarnej komisji wywiadu i bezpieczeństwa.

Pan Zhao od 2015 roku był członkiem Partii Liberalnej.

Zwrócił się do niego inny przedsiębiorca z Melbourne, który zaoferował wpompowanie jednego miliona dolarów w biznes pana Zhao. W zamian mężczyzna jedynie chciał, aby Zhao kandydował do parlamentu federalnego. Ów przedsiębiorca to oficer lub agent chińskiego wywiadu – stwierdziły później australijskie służby bezpieczeństwa. Biznesmen jednak zdecydowanie zaprzeczył.

Pan Zhao powiedział o tej ofercie australijskiej służbie specjalnej ASIO… i po kilku miesiącach już nie żył.

Z tym, że ten młody człowiek borykał się również z problemami prawnymi i finansowymi. Został oskarżony o nieuczciwe uzyskiwanie kredytów na zakup luksusowych pojazdów, wskutek czego co najmniej jeden z jego salonów samochodowych upadł. Poza tym chińscy inwestorzy ścigali pana Zhao o pieniądze, które był im winien.

Australijska służba potraktowała zarzut „poważnie” i „aktywnie prowadziła śledztwo” wraz z inną sprawą dotyczącą Wanga „Williama” Liqianga, który publicznie twierdził, że jest chińskim szpiegiem.

„Osobiście byłem zaangażowany i uczestniczyłem w szeregu działań szpiegowskich”

– powiedział Wang w oświadczeniu złożonym pod przysięgą.

W 2014 roku pan Wang przeniósł się do pracy w prywatnej firmie usytuowanej w Hongkongu. Tyle, że firma ta była przykrywką dla pekińskiej agencji wywiadowczej. I w ciągu pięciu lat, podczas których pracował jako chiński agent m.in. wziął udział w zniknięciu pięciu księgarzy z Hongkongu w 2015 roku i odegrał istotną rolę w operacji wymierzonej w wybory na Tajwanie w 2018 roku. Odniósł sukces i w 2020 roku otrzymał rozkaz podróży do Tajwanu na fałszywym paszporcie Korei Południowej, w związku z wyborami prezydenckimi na wyspie. Zamiast tego wylądował w Australii i złożył wniosek o azyl polityczny. Oraz upublicznił swoją zadziwiającą relację. Powiedział także, że Pekin kierował zabójstwami za granicą, w tym na ziemi australijskiej. Zaś Departament policji w Szanghaju uznał pana Wanga za poszukiwanego za oszustwa z powodu „fałszywego projektu inwestycyjnego” o wartości 960 000 dolarów.

LOBBING

Wiele wskazuje na to, że Wielka Brytania przygotowuje się do aktywniejszej działalności skierowanej przeciwko niektórym formom chińskiej aktywności. Cóż, Waszyngton naciska na swoich sojuszników do wspólnego działania. Według doniesień Stany Zjednoczone planują nową falę aktów oskarżenia i prawdopodobnie sankcje wobec Chin za ich szpiegostwo.

Niezależnie jednak od tego, brytyjscy urzędnicy ds. bezpieczeństwa są szczególnie zaniepokojeni faktem, że uniwersytety są celem badań i własności intelektualnej.

Problem polega bowiem na tym, że są one celem szpiegostwa gospodarczego realizowanego poprzez osoby zapraszane do Chin, agentów przybywających na Zachód jako studenci (i powracających z własnością intelektualną), a nawet potencjalnie poprzez wykorzystywanie formalnych partnerstw między uniwersytetami.

Na przykłąd jedna z dużych brytyjskich firm inżynieryjnych współpracuje z uniwersytetem w zakresie badań nad zaawansowanymi materiałami. Zaś ta uczelnia współpracuje także z rządem chińskim. Co prawda firma zapewnia, że ​​pomieszczenia są regularnie czyszczone pod kątem urządzeń podsłuchowych.

Ale kooperant, Narodowy Uniwersytet Technologii Obronnych w Changsha, jest jednym z najlepszych uniwersytetów w Chinach – prowadzonym wspólnie przez Ministerstwo Obrony i Ministerstwo Edukacji. I jest blisko związany z Armią Ludowo-Wyzwoleńczą, gdyż jest liderem krajowego programu kosmicznego i superkomputerowego. Ściśle współpracuje z kilkoma zachodnimi uniwersytetami.

Nic nie wskazuje na to, że ta współpraca wiąże się ze szpiegostwem lub czymś niefortunnym, ale poziom współpracy niepokoi niektórych badaczy wpływów chińskich.

Bo „wpływ” to słowo-klucz. To narzędzie wywiadowcze.

Ukazuje to interesujący ruch brytyjskiego kontrwywiadu: oficjalnie poinformowano o nieoficjalnych podejrzeniach jakoby domniemany chiński agent wpływu przeniknął do Izby Gmin, aby ingerować w politykę Wielkiej Brytanii.

Zarzutem jest więc ingerencja (potajemne zdobywanie wpływów), a nie szpiegostwo (kradzież tajemnic). A do upublicznienia doszło, gdyż nie ma przepisów, które umożliwiłyby zwalczanie ingerencji. W ten sposób szef służby tajnej chciał ograniczyć ryzyko chińskich narzędzi wpływu.

Służby wywiadowcze rządu brytyjskiego wykorzystały siłę mediów, by chronić państwo przed chińską ingerencją.

Ostrzeżeniu o Christine Ching Kui Lee, znanej prawniczce prowadzącej kancelarię prawną w Londynie oraz wolontariuszce pojednania brytyjsko – chińskiego (chodzi mi o mniejszość chińską w UK), towarzyszyło jej zdjęcie, dzięki któremu jej twarz była widoczna na stronach internetowych i w mediach społecznościowych. Powtarzam: ani nie została aresztowana, ani oskarżona o żadne przestępstwo.

Kluczowym zarzutem było to, że Lee przekazała 420.000 funtów brytyjskich starszemu członkowi parlamentu Partii Pracy, Barry’emu Gardinerowi, który zatrudnił jej syna, Daniela Wilkesa, jako członka swojego personelu parlamentarnego.

MI5 ostrzegło, że każdy, z kim skontaktuje się Lee,

„powinien pamiętać o jej powiązaniach z państwem chińskim w zakresie realizacji programu KPCh w polityce Wielkiej Brytanii.”

Ostrzeżenie to zostało przez MI5 wysłane do przewodniczącej Izby Gmin Lindsay Hoyle, która zdecydowała się przekazać je wszystkim deputowanym.

Wskazano, że darowizny Lee były dokonywane w sposób potajemny, aby zamaskować pochodzenie płatności. Zostały przekazane jawnie, ale źródło ich pochodzenia zostało zamaskowane (choć tego nie udowodniono w żaden sposób!).

A przecież już w 2020 roku rząd Wielkiej Brytanii dyskretnie wydalił trzech obywateli Chin, którzy pracowali w Wielkiej Brytanii w charakterze dziennikarzy, twierdząc, że byli zamieszani w działalność szpiegowską. Ale obecnie stwierdzono widać, że chińscy agenci monitorują i wywierają wpływ na chińską diasporę.

I na czołowych polityków Zjednoczonego Królestwa.

Na zakończenie przypominam, że Chiny zaprzeczają, jakoby były zaangażowane w jakikolwiek masowy program kradzieży sekretów.

I na dziś byłoby to na tyle.

Ja zaś opowiadam Ci o tym wszystkim, gdyż po prostu znam się na tym. Sam byłem oficerem polskich służb specjalnych, a obecnie szkolę profesjonalistów wywiadu i bezpieczeństwa biznesu CSI (czyli Corporate Security Intelligence): wywiadowców, analityków, bezpieczników, strategów biznesowych oraz każdą osobę zainteresowaną tematyką. I na tych kursach szkolę m.in. kadry wywiadowcze i analityczne dla biznesu.

A praca służb i ich agentur nie zmienia się z upływem lat. W przeciwieństwie do cały czas ulepszanej technologii.

Jeśli słuchasz tego podcastu, to już o tym wiesz.

Jeśli masz jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, to zapraszam Cię na dalsze audycje.

Jeśli ich nie masz – to zapraszam Cię tym bardziej.

A ten odcinek zakończę.

Jeśli zaś chcesz się ze mną podzielić jakimiś pytaniami lub sugestiami, to możesz to zrobić, piszą e-maila na adres:

kontakt@szpiegul.pl

Albo bezpośrednio w komentarzu na Blogu lub pod tym odcinkiem na YouTube’owym kanale Szpiegul.pl 😉

I mam do Ciebie ogromną prośbę: poleć ten podcast, OSS. Okiem Służb Specjalnych przynajmniej jednej osobie spośród Twoich znajomych!

Jednej!

Ciebie to nic nie kosztuje, a w ten sposób ten podcast dotrze do wszystkich zainteresowanych!

Jeśli zaś nie chcesz przegapić nic z tego, o czym opowiadam na temat służb mniej i bardziej tajnych, to zasubskrybuj Newsletter na stronie Szpiegul.pl 😉 Otrzymasz wówczas darmowego ebooka mojego autorstwa.

NA ZAKOŃCZENIE

Aby niczego nie przegapić przypominam, że…
jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

A tymczasem…

Do zaczytania, zasłuchania lub po prostu: do zobaczenia!

I pozwolę sobie przypomnieć, że książka, którą napisałem wraz z Tomkiem Safjańskim i Pawłem Łabuzem pt. „Ochrona przedsiębiorstwa przed szpiegostwem gospodarczym. Prawne i praktyczne aspekty zapewnienia bezpieczeństwa aktywów przedsiębiorcy” jest cały czas dostępna w sprzedaży. Ogrom wiedzy!!! Nie przeocz jej  😉

Logotypy Szpiegul.pl

A jeśli chcesz przeczytać inne artykuły na Blogu, to zajrzyj tutaj.

Piotr Herman

Serdecznie Cię witam!!! I przy okazji: Tak, to ja jestem na tym zdjęciu 😉 Piszę o służbach mniej lub bardziej tajnych, gdyż doskonale rozumiem ich specyfikę. Tak się bowiem składa, że zanim zostałem szkoleniowcem Wywiadu Bezpieczeństwa Biznesu CSI (Corporate Security Intelligence) byłem oficerem polskich służb specjalnych. A obecnie przekazuję praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne dla biznesowych: researcherów (czyli wywiadowców), analityków (i to nie tylko wywiadowczych), bezpieczników (czyli wszelakich specjalistów ds. bezpieczeństwa) oraz strategów biznesowych (co oznacza również menadżerów i kierowników różnego autoramentu, a także top managementu). Po prostu szkolę każdą osobę zainteresowaną tą tematyką. I na tym zarabiam. A blogowanie i podcasting są moim prezentem dla Ciebie 😎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.