SWB 006: strategiczno-słownikowy zawrót głowy.

Strategiczno-słownikowy zawrót głowy… albo innej, znacznie niżej położonej części ciała 😉 Powiedzmy to sobie szczerze: strategiczny galimatias słowny funkcjonuje nie tylko w biznesie. Także w wojsku, służbach specjalnych czy polityce. Bywa znacznie gorzej, gdy dowódcy, przywódcy czy menadżerowie nie rozumieją logiki i sposobów podejmowania decyzji (i ich skutków) na poszczególnych poziomach piramidy strategicznej. Ale… po kolei. Wszystkie te kwestie poruszę w szóstym odcinku Szpiegostwa W Biznesie. Postaram się wyjaśnić w jaki sposób służby uporządkowały te zagadnienia, dzięki czemu mogły skoncentrować się na skutecznej realizacji swoich zadań.

Zapraszam serdecznie 🙂

Słownikowo - strategiczny zawrót głowy
Słownikowo – strategiczny zawrót głowy

KONTRTERRORYSTYCZNY ANTYTERRORYSTA

Przecież chodzi o to, abyśmy się dobrze rozumieli nawzajem! O to, aby język giętki rzekł to, co pomyśli głowa… a głowa rozmówcy by to zdekodowała i zrozumiała! Schemat prosty (pozornie tylko, o czym opowiem, w którymś z artykułów).

Pytanie tylko czemu tyle problemów wynikających z niezrozumienia materii poruszanej w rozmowach? Dwie rozmawiające osoby niejednokrotnie używają tych samych słów, przypisując im odmienne znaczenia! Przecież taka sytuacja to nawet nie rozmowa 😉

I mówię głównie o biznesie. Choć zacznę od służb specjalnych.

Wiele słyszy się o zagrożeniu terrorystycznym. Ba! W Polsce szereg instytucji zobowiązanych jest do tego, by jednym z załączników planu ochrony obiektu był… załącznik antyterrorystyczny. Czyżby znaczyło to na przykład, że dana instytucja ma zatrudnić, szkolić, utrzymywać (i tak dalej) oddział antyterrorystyczny 🙂 ?

Oczywiście, że nie o to chodzi. Sam załącznik nie jest tematem tego odcinka Szpiegostwa W Biznesie. Dlatego w tej chwili (bardzo krótko) zajmiemy się… słowem… a właściwie słowami: „antyterrorystyczny – kontrterrorystyczny” oraz „antyterrorysta – kontrterrorysta”. Mamy tu bowiem sporą dowolność interpretacyjną (czytaj: kompletne pomieszanie tematów i wynikające z tego nieporozumienia).

Myślę, że wszyscy słyszeli o oddziałach antyterrorystycznych i antyterrorystach. W Polsce zaczęło się prawdopodobnie od słynnych „Tygrysów Okęcia” (których starsza część czytelników widziała zapewne w jednym z odcinków „07 zgłoś się). Dziś każdy kojarzy policyjnych  „ATeciaków”. Co oznacza, że w potocznym rozumieniu antyterrorystą jest taki funkcjonariusz, który bezpośrednio, siłowo i z bronią, zwalcza terrorystów (dodajmy: i innych przestępców) w trakcie jednorazowej operacji, zwanej popularnie akcją antyterrorystyczną.

Antyterrorystyczni kontrterroryści
Antyterrorystyczni kontrterroryści?!

Na razie okej. Ale… kim wobec tego jest funkcjonariusz, który prowadzi działania operacyjno-rozpoznawcze na kierunku zwalczania terroryzmu? Dodajmy, że nie siłowo i nie z bronią 😉  a i sama bezpośredniość tego zwalczania mocno się rozmywa z uwagi na dłuższy czas prowadzenia rozpoznania… Kim ten funkcjonariusz jest? No, oczywiście że kontrterrorystą! Wiadomo: bo kontrwywiad…

Błąd!!! Tak to tylko funkcjonuje w języku polskim! Na całym bowiem świecie kontrterrorysta to ten, który bezpośrednio, siłowo i z bronią, w trakcie jednej operacji zwalcza terrorystów. Sama akcja nosi miano kontrterrorystycznej. Antyterrorysta zaś to ten operacyjny funkcjonariusz służb specjalnych, który prowadzi czynności operacyjno-rozpoznawcze wobec terrorystów.

Niestety, potoczne rozumienie tych słów jest takie, jakie jest. No, bo jak może być antyterrorystą ktoś, kto działa w kontrwywiadzie przeciwko ugrupowaniom terrorystycznym, nie? Kontrwywiad plus terrorysta równa się kontrterrorysta. Cóż, najważniejsze, by dwie osoby poruszające ten temat przypisywały słowom to samo znaczenie.

Specjaliści bowiem także często mieszają znaczenia (i to często wbrew sobie!).

Mamy w Polsce Centrum Antyterrorystyczne (taki potężny hub analityczny) gdzie analizowane są na bieżąco informacje wywiadowcze przekazywane z wszystkich polskich służb (nie tylko specjalnych) dotyczące tego zagadnienia. Czyli używa się prawidłowego (ogólnoświatowego) znaczenia tych słów. Ale jednocześnie mamy policyjne jednostki antyterrorystyczne… No, jak?! Przecież to są jednostki kontrterrorystyczne przeprowadzające takież właśnie (czyli kontrterrorystyczne) operacje.

A mimo to jakoś się dogadujemy 🙂

Nie inaczej jest w realu

Nie zaczniemy od stworzenia świata 🙂 Zaczniemy od poziomów funkcjonowania (dowodzenia lub zarządzania) każdej instytucji. Z mojego doświadczenia wynika, iż ludzie funkcjonujący w biznesie bardzo często kompletnie tego nie rozumieją, co przekłada się na popełnianie kardynalnych błędów w zarządzaniu! 🙂

Na usprawiedliwienie powiem, że nie rozumieją tego także politycy (o wyborcach nie wspomnę 🙁 ). Skutek jest taki, że nie odnoszą sukcesów ani oni, ani reprezentowane przez nich partie (co nie oznacza wcale, że ci, którzy sukcesy odnoszą, rozumieją czym są poziomy funkcjonowania jakiejkolwiek instytucji: ideologiczny, strategiczny, operacyjny i taktyczny; tak prosto to w polityce nie jest) 😉

PIRAMIDA STRATEGICZNA.

Ideologia. Strategia. Sztuka operacyjna. Taktyka.

Tak, tak. W tej kolejności (na razie…).

Strategiczna piramida dowodzenia
Strategiczna piramida dowodzenia

To cztery poziomy piramidy strategicznej; cztery poziomy dowodzenia strategicznego w armii. Choć, powiedzmy sobie szczerze, poziom ideologiczny dotyczy armii jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Naprawdę wyjątkowych! Ideologię narzuca bowiem władza państwowa oraz Konstytucja (czy jakkolwiek nazwiemy taki akt – lub akty, jak ma to miejsce w Zjednoczonym Królestwie – prawa).

Najwyższym poziomem dowodzenia i zarządzania jest ideologia. Dlaczego? Z prostego powodu; wynika ona z ludzkiej potrzeby poszukiwania odpowiedzi na pytanie o sens i sposób istnienia. Ideologia bowiem, to zbiór uporządkowanych poglądów. Służą one ludziom o podobnych poglądach do objaśnienia i zrozumienia otaczającego ich świata. A co najważniejsze, pozwalają im na dokonywanie zmian tego świata z uwagi na potrzebę (z punktu widzenia ludzi wyznających daną ideologię) osiągnięcia celów wyższych niż jednostkowy interes (czyli interes pojedynczego człowieka).

Ludzie złączeni ideologią chcą dokonywać zmian; zmian dokonują poprzez organizowanie się. Formułują więc (w zasadzie odczytują lub odnajdują) misję swojego istnienia.

Misje współczesnych służb specjalnych określone są bardzo dokładnie w poszczególnych aktach prawnych (ustawach). Każdy funkcjonariusz podejmując służbę składa przysięgę wypowiadając słowa roty (także zamieszczone w poszczególnych ustawach). Nie ma on żadnych wątpliwości co jest misją jej lub jego służby; wie dokładnie, jakie są cele istnienia zarówno tej instytucji, w której pełni służbę, jak i jego cele indywidualne, które musi realizować na stanowisku, na które został mianowany.

W ogólnym zarysie misją jest ochrona państwa. Czyli czego? To dokładnie jest opisane od preambuły aż do ostatniego słowa końcowego artykułu konstytucji.

Stąd też przykładowo najważniejsza służba bezpieczeństwa wewnętrznego (kontrwywiadowcza) w Niemczech to Bundesamt für Verfassungsschutz (BfV) czyli Federalny Urząd Ochrony Konstytucji

NIEMIECKIE CIEKAWOSTKI

I tu masa ciekawostek historyczno-prawno-językowych 😉

Niemcy są krajem nieposiadającym konstytucji!!! Posiadają tylko ustawę zasadniczą pełniącą rolę konstytucji. Czyli taką tymczasową konstytucję; tymczasową, gdyż obowiązującą do momentu, gdy niemiecki naród wybierze w wolnej elekcji dla siebie konstytucję. A nastąpi to wówczas, gdy zostaną zjednoczone wszystkie ziemie niemieckie…

Czyli zjednoczenie landów wschodnich (NRD) i zachodnich (RFN) nie wystarczyło? To nie takie proste…

Przestrzeganie i wykładnia ustawy zasadniczej jest nadzorowane przez Federalny Trybunał Konstytucyjny (Bundesverfassungsgericht).

Pytanie: jak może istnieć taki trybunał w kraju bez konstytucji? Widać może… Ale teraz robi się coraz dziwniej… Trybunał ten stwierdził jednoznacznie w dniu trzydziestego pierwszego lipca 1973 roku, że III Rzesza przetrwała klęskę 1945 roku i nie upadła. Co oznacza (i wynika to bezpośrednio z artykułów: 116 i 146 niemieckiej ustawy zasadniczej), że III Rzesza istnieje nadal! Zła wiadomość, nieprawdaż?

No, bo jak to możliwe?

Okazuje się, że ósmego maja 1945 roku skapitulowały jedynie siły zbrojne III Rzeszy. Nigdy nie zawarto traktatu pokojowego z władzami politycznymi III Rzeszy! Dlatego do 1990 roku funkcjonowało jedynie zawieszenie broni; w roku tym odbyła się seria spotkań znana jako „Konferencja dwa plus cztery” (RFN i NRD oraz cztery państwa okupacyjne: ZSRR, USA, Zjednoczone Królestwo i Francja). Dwunastego września 1990 roku kraje te podpisały Traktat o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec, na mocy którego doszło do zjednoczenia Niemiec… pardon… do zjednoczenia jedynie dwóch państw niemieckich.

Powyższy traktat postanawiał między innymi, że obecne granice są ostateczne, dzięki czemu 14 listopada 1990 roku Polska i Niemcy zawarły traktat graniczny o uznaniu granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej.

Zachodnia granica Polski
Zachodnia granica Polski

A pamiętajmy, że Federalny Trybunał Konstytucyjny w Orzeczeniu z dwudziestego szóstego lutego 1980 roku stwierdził, że wszystkie terytoria, które wchodziły w skład Rzeszy Niemieckiej w granicach z trzydziestego pierwszego grudnia 1937 roku nie są dla RFN zagranicą.

To chyba z dniem podpisania traktatu Orzeczenie to przestało obowiązywać? Pytanie tylko dlaczego wciąż nie ma mowy o nowej konstytucji po zjednoczeniu wszystkich ziem niemieckich? Może jednak nie wszystkie zjednoczono?…

Ponadto „Traktat dwa plus cztery” przyznawał Niemcom suwerenność…

Zaraz, zaraz… To wcześniej suwerenności nie miała? Otóż nie. Formalnie RFN istniało na podstawie rejestracji w Izbie Handlowej we Frankfurcie nad Menem jako „Bundesrepublik Deutschland” GmbH (czyli: spółka z ograniczoną odpowiedzialnością). I uwaga! Z tego, co mi wiadomo, to nic się w kwestii tej rejestracji nie zmieniło … hmmm… 😉

Ponadto niemiecka ustawa zasadnicza zawiera przepisy o denazyfikacji (artykuł 139), ale nie znosi ustawodawstwa III Rzeszy; czyli nadal działa prawo wprowadzone przez Hitlera w 1934 roku (zlikwidowano wówczas konstytucję Republiki Weimarskiej z 1919 roku i wprowadzono nazistowskie ustawodawstwo).

Nie wprowadzono również nowych przepisów o przynależności państwowej; w efekcie obecni obywatele Niemiec są nadal formalnie obywatelami III Rzeszy (przynależność państwowa w niemieckim dowodzie osobistym pozostała określona jako „Deutsch”, czyli tak jak w III Rzeszy; a powinno być „Deutschland”).

Mimo tego wszystkiego misją BfV cały czas pozostaje ochrona niemieckiej konstytucji 🙂

WRÓĆMY DO BIZNESU

Jakąkolwiek instytucję zakłada się po to, aby realizowała cele wynikające z przekonań właścicielu i (a może lub) zarządzających tymi organizacjami. Zwykle tłumacząc to słyszę, że faktycznym celem firmy jest robienie kasy. I tyle! Czy aby na pewno? Zaczyna się wówczas dialog prowadzony mniej więcej tak:

– To po co płacicie pracownikom?

– No jak? Przecież nikt za darmo nie robi.

– To dlaczego ich nie zniewolicie? Nie zamkniecie gdzieś i nie dacie nadzorców? Czemu nie zabijacie za bojkot pracy?

– Zwariował pan? Przecież to przestępstwo! To złe! To… 😉

I tak dalej… Okazuje się wówczas, że jednak celem jest zarabianie pieniędzy, ale pod pewnymi warunkami. Okazuje się, że często są to warunki brzegowe misji realizowanej przez firmę. Problem w tym, że misja nie została odkryta; odszyfrowana; że jest nieznana (przynajmniej pracownikom). Ale nie o misji mówię w tym artykule.

Dość wskazać, że misja mówi o tym jaki jest cel istnienia danej organizacji.

Osiągnięcie tego celu lub dojście do sytuacji, gdy rozumiemy, że dany cel jest niemożliwy do osiągnięcia oznaczają koniec istnienia danej instytucji w dotychczasowej postaci. Zawsze! Jeśli ideologia ulega zmianie (na przykład nowi właściciele firmy mają kompletnie odmienny światopogląd od swoich poprzedników lub okaże się, że powinny być realizowane inne niż dotychczas cele organizacji; a taką wiedzę dostarczają wyniki analiz poziomu strategicznego) zmianie ulega misja – i cała instytucja. Może mieć starą nazwę, majątek i tak dalej… ale to tak naprawdę jest już inna organizacja (na przykład bank dotychczas wspierający rzemieślników od tej chwili zaczyna ich „dorzynać” poprzez trzycyfrowe zwiększenie oprocentowania kredytów jest zupełnie inną instytucją w postrzeganiu percepcyjnym dłużnika, nieprawdaż?).

Mając misję można sformułować cele istnienia organizacji. Przechodzimy na nieco niższy poziom funkcjonowania organizacji: poziom strategiczny.

POZIOM STRATEGICZNY

Na tym poziomie formułujemy strategię. W biznesie (ekonomii) panuje w tym zakresie ogromny galimatias słowny. I zazwyczaj mianem „strategiczny” (bo fajnie to i poważnie brzmi) określa się rzeczy, które realizowane są na niższych poziomach funkcjonowania organizacji: operacyjnych bądź taktycznym. Na przykład większość analiz strategicznych to tak naprawdę analizy poziomu operacyjnego (tak, tak…). Ale o tym nieco dalej…

Co to jest strategia? To wyznaczenie:

    • ogólnych celów (poziomu strategicznego),
    • kierunków przyszłych działań organizacji (zmierzających do osiągnięcia jej celów).

W służbach specjalnych to wyznaczenie takich kierunków działań, które pozwolą realizować ich ustawowo sformułowaną misję. Bo to jest celem istnienia służb.

W polityce szczególnie widoczne jest, iż zasadnicze cele działań wytyczane są przez ideologię: zwycięska (w wyborach) partia przejmuje władzę i zaczyna rozwiązywać (lub nie 😉 ) problemy społeczeństwa. Na poziomie strategicznym politycznie wygrywa się lub przegrywa wybory. I wojny…

Wojny wygrywa się również militarnie. Na tym poziomie dowodzący armią muszą tak prowadzić działania militarne, by wygrywać wojny.

Mało tego. Na poziomie strategicznym przygotowuje się również inne kierunki działań, na przykład warunki poddania się. I to jeszcze zanim do jakichkolwiek działań dojdzie.

Etapy zarządzania strategicznego:
    • monitorowanie otoczenia,
    • formułowanie strategii,
    • implementacja strategii,
    • ocena i kontrola.

Podsumujmy

Dzięki sformułowaniu misji (gdzie następuje określenie naszych wartości) formułujemy zasadniczy cel (lub cele) działań naszej organizacji. W jaki sposób?

Poszukujemy odpowiedzi na bardzo ważne pytania:

    • Jaka jest nasza pozycja i historia określająca dotychczasowy rozwój firmy?
    • Jakie są nasze mocne i słabe strony w porównaniu do konkurentów?
    • Jakie istnieją dla nas możliwości w przyszłości (okazje, zagrożenia, ryzyko) wewnątrz i na zewnątrz firmy?
    • Jaka jest obecna prognoza (gdzie znajdziemy się trzymając dotychczasowej strategii)?
    • Co chcemy robić?
    • Czy realizujemy naszą misję?
    • Jakie mamy alternatywy (czy istnieją inne możliwości)?
    • Na którą alternatywę rozwoju winniśmy się zdecydować?
    • W jaki sposób będziemy przeprowadzali kontrolę i ocenę rozwoju?

Formułując odpowiedzi na te pytania korzystamy z wyników analiz poziomu strategicznego. Dając odpowiedzi, tak naprawdę poznajemy nasze cele strategiczne. Wówczas (wciąż na tym poziomie zarządzania / dowodzenia) wytyczamy kierunki przyszłych działań. W jaki sposób?

Ustalamy czy:

    • zachowujemy status quo (gra na zwłokę; zyskujemy czas),
    • uciekamy (wycofanie na wcześniej upatrzone pozycje),
    • poddajemy się (stosujemy naśladownictwo lub przyjmujemy rolę sojusznika, a częściej podwładnego),
    • zastraszamy konkurenta (okazanie potęgi w sposób wpływający na psychikę i morale konkurenta),
    • walczymy (projekcja siły, czyli jej zastosowanie).

Tak naprawdę, to nie dokonujemy wyboru tylko jednej z powyższych możliwości. Konstruujemy bowiem scenariusze dla każdej z możliwości z osobna, decydując się jednak na wybór tej jednej, konkretnej. To nasz „Plan A”. Kolejno ustalamy również awaryjne plany od „B” do „E” (nie są to plany szczegółowe; zawierają jedynie scenariuszowe warunki brzegowe do spełnienia).

Załóżmy, że naszym „Planem A” jest walka (czyli wojna z przeciwnikiem lub przeciwnikami).

Zgodnie z arkanami sztuki wojennej, mamy do wyboru cztery możliwości prowadzenia wojny:

    • działania ofensywne (atak),
    • działania defensywne (okopanie się),
    • oskrzydlenie przeciwnika (obejście konkurenta),
    • walka partyzancka (i pozostawanie gotowym do ujawnienia się).

Nasz wybór zależy od posiadanego rozpoznania (rynku, przeciwnika oraz własnych: możliwości, sił i środków).

Po przeanalizowaniu tego mamy wytyczone kierunki działań (oraz „plany” zapasowe). Przekazujemy je do realizacji na niższy poziom: operacyjny.

ALE W BIZNESIE JEST INACZEJ NIŻ W ARMII !

Ale tylko w zakresie stosowanego słownictwa 🙂

Nie wiem ani kiedy, ani jak nastąpiła ta zmiana. W przeszłości bowiem biznes wykorzystywał metody dowodzenia armią i przekształcił je w system zarządzania firmą. I nie wiedzieć dlaczego i jak, zamienione zostały dwa poziomy strategicznej piramidy. W armii po poziomie strategicznym występuje poziom operacyjny i na samym dole – poziom taktyczny.

A w biznesie jest odwrotnie! Najpierw mamy poziom taktyczny, a dopiero niżej: operacyjny!

I w moich rozważaniach przyjmę biznesowy punkt widzenia. Dlatego mówiąc o poziomach dowodzenia (wojskowych): taktycznym i operacyjnym używał będę (wbrew sztuce wojennej 😉 ) biznesowych sformułowań: poziom taktyczny i poziom operacyjny.

Poziomy dowodzenia (sztuka wojenna) vs. poziomy zarządzania (biznes)
Poziomy dowodzenia (sztuka wojenna) vs. poziomy zarządzania (biznes)

Przy okazji: stosując język biznesu dla opisania piramidy strategicznej nagle zrozumiałe staje się dlaczego w służbach specjalnych mówi się o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych (czyli dokonywaniu rozpoznania na poziomie operacyjnym)! Gdyby stosowane było słownictwa sztuki wojennej powinno się przecież mówić o czynnościach taktyczno-rozpoznawczych! A mimo to powszechnie (w tym w rozumieniu prawnym) używa się sformułowania: „czynności operacyjno-rozpoznawcze”. Galimatias słowny jednak pozostaje, gdyż na poziomie wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych powszechnie mówi się o taktyce i technice działań… Ciekawe, nieprawdaż?

Strategiczna piramida zarządzania. Tak to wygląda w biznesie
Strategiczna piramida zarządzania. Tak to wygląda w biznesie

POZIOM TAKTYCZNY

W służbach specjalnych niejednokrotnie prowadzi się zaawansowane czynności operacyjno-rozpoznawcze polegające na stosowaniu kombinacji działań zmierzających do jednego celu na kilku różnych kierunkach. Potrzeba na to znacznych sił i środków.

Podobnie jest w wojsku (przypominam jednak, że w wojsku poziom ten nazywany jest operacyjnym 😉 ), gdzie zgrywa się kilka walk lub kilkudniowych serii walk prowadzonych oddzielnie lub na zbieżnych kierunkach (nieraz bardzo od siebie odległych). Jest to po prostu kombinacja wielokierunkowego działania do jednego celu przy pomocy kilku zgrupowań o różnej sile.

W walce politycznej to na przykład cała zorganizowana kampania wyborcza, gdzie celem jest zwycięstwo wyborcze. Sama przewaga moralna poszczególnych kandydatów nie wystarczy. Potrzebna jest siła materialna (środki finansowe oraz odpowiednia ilość działaczy i zwolenników).

Na poziomie taktycznym konstruujemy szczegółowe plany działań, przy wykorzystaniu posiadanych przez nas sił i środków. W celu oceny ich właściwego wykorzystania na bieżąco wykonujemy analizy poziomu taktycznego. Istotne wyniki przekazujemy na poziom strategiczny (mogą one istotnie wpłynąć na stosowaną strategię lub jej zmianę).

Na tym poziomie doskonale rozumiemy, że można przegrać wiele bitew czy potyczek, a mimo to wygrać wojnę. I dlatego wiemy jeszcze jedno: przeciętny poziom wykonywania zadań na poziomie operacyjnym (w wojsku: taktycznym 😉 ) często bywa wystarczający dla wygrywania wojen!

Dlatego na poziomie taktycznym skupiamy się na:

    • optymalnej koncentracji posiadanych sił i środków na słabych miejscach konkurenta (przeciwnika) w celu wykorzystania własnych mocnych stron,
    • poświęceniu całej możliwej uwagi na:
      • momencie zaskoczenia (właściwy kierunek uderzenia w celu zwielokrotnienia prawdopodobieństwa sukcesu),
      • komunikacji pomiędzy „dowódcą” a „jednostkami” (dla bieżącego dostarczania odpowiednich informacji we właściwym czasie i formie),
    • wybraniu miejsca naszych działań (walki) umożliwiającego wykorzystanie naszych zalet,
    • elastycznym reagowaniu na wyniki działań na poziomie operacyjnym,
    • zharmonizowaniu celów strategii oraz posiadanych sił i środków (wybranych do osiągnięcia tych celów).

Owa harmonizacja polega na ustalania jakie zadania należy przydzielić poszczególnym jednostkom operacyjnym, w jakim terminie oraz jakie zasoby (finansowe, materialne i personalne) będą wystarczające do realizacji tych zadań.

Innymi słowy: działania rozkładamy na poszczególne czynności do wykonania. Każdej przyporządkowujemy określone siły i środki. Te pojedyncze czynności oraz zespoły tych czynności (składające się właśnie na działania) realizowane są na poziomie niższym, operacyjnym.

POZIOM OPERACYJNY

Rozmowa werbunkowa i napisanie z niej raportu. To jedne z wielu czynności wykonywanych na tym właśnie poziomie przez funkcjonariuszy służb specjalnych. Z tym, że pierwsza to czynność operacyjno-rozpoznawcza, a druga tylko operacyjna (jeśli nie wiesz jeszcze na czym polega różnica, to koniecznie przeczytaj tutaj).

W wojsku (a pamiętajmy, że zgodnie ze sztuką wojenną jest to poziom taktyczny) taktyka jest umiejętnością ugrupowania wojska do walki oraz uzgodnienie kilku walczących obok siebie czynników do wspólnego wysiłku mającego jeden cel w czasie i przestrzeni.

W polityce na poziomie operacyjnym występują na przykład konkretne walki przedwyborcze toczone przez konkretnych kandydatów (w różnych jednak miejscach i czasie). Ich celem jest poderwanie autorytetu przeciwnika oraz zbudowanie własnego.

Dlatego największą rolę odgrywa zaskoczenie (właściwy kierunek uderzenia) oraz przewaga autorytetu (umysłu) własnego polityka.

Wyniki podjętych na tym poziomie czynności i zespołów czynności mają bezpośredni wpływ na działania podejmowane na poziomie wyższym, taktycznym. Dlatego bardzo istotne jest jak najszybsze przekazywanie wyników analiz poziomu operacyjnego na poziom taktyczny. Po to, by móc wygrać wojnę 😉

PODSUMUJMY CAŁOŚĆ

Ideologia, czyli wizja dokąd zmierzamy.

Misja: cele, przesłanki, wartości.

Strategia, czyli pomysł(-y) na spełnienie wizji: cele strategiczne i plany strategiczne (w tym awaryjne).

Nadanie kierunków działań.

Taktyka, czyli sposoby implementacji strategii (taktyki): cele taktyczne i plany taktyczne.

Wyznaczenie zadań jednostkom operacyjnym.

Poziom operacyjny, czyli realizacja programów (to znaczy konkretnych: planów, akcji i budżetów): cele operacyjne i plany operacyjne oraz (na ich podstawie) podjęcie konkretnych czynności działań przez konkretne osoby funkcjonujące w ramach konkretnych jednostek organizacyjnych lub konkretne jednostki operacyjne.

Piramida strategiczna i sprzężenia zwrotne (wyniki analiz poszczególnych poziomów)
Piramida strategiczna i sprzężenia zwrotne (wyniki analiz poszczególnych poziomów)

ANALIZY POZIOMÓW

Na zakończenie tego artykułu chcę jeszcze wspomnieć o sprzężeniu zwrotnym, niezbędnym dla prawidłowego funkcjonowania całej struktury; o komunikacji pomiędzy „dowódcą” a „jednostkami”.

Co oznacza bowiem ciągłe, bieżące dostarczanie odpowiednich informacji we właściwym czasie i formie?

Tylko jedno: przekazywanie wyników analiz przeprowadzanych na poszczególnych poziomach piramidy strategicznej (zarządzania lub dowodzenia).

Przekaz ten odbywa się w dwóch kierunkach:

    • liniowym, to znaczy do poszczególnych jednostek i osób na danym poziomie, jeśli jest to istotne dla wyników realizowanych przez nie zadań,
    • pionowym ku górze (czyli na poziom hierarchicznie wyższy), gdy może to mieć wpływ na te działania, które podejmowane są w ramach poszczególnych poziomów zarządzania (dowodzenia).

Jednakże na samych analizach i ich wynikach skupię się już w artykułach w ramach odrębnego cyklu: Analiza W Działaniu.

Do zaczytania 😉

A jeśli tematyka wciągnęła Cię już całkowicie (albo i tylko troszkę) to zapisz się na newsletter!!!

Piotr Herman

W przeszłości oficer polskich służb specjalnych (UOP/ ABW). Obecnie: Szkolenia | Mentoring CSI & CTHC.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.