OSS 020. Kryptonim Brzoza

Zapraszam na kolejny odcinek mojego autorskiego podcastu, którego scenariusz napisało życie: OSS. Okiem Służb Specjalnych. W audycji typu Standard opowiadam o sprawie Stanisława Brzozowskiego, najgłośniejszej sprawie szpiegowskiej na ziemiach polskich w czasie zaborów. Nie rozstrzygniętej do dnia dzisiejszego zresztą.

Ostrzeżenie:

Czytasz o tym, co naprawdę wydarzyło się w przeszłości. Wszelkie podobieństwo do aktualnych wydarzeń oraz postaci współczesnych jest całkowicie przypadkowe (i niezamierzone)!

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

O CZYM POSŁUCHASZ I PRZECZYTASZ

Napisany przez życie odcinek typu Standard, w którym:

    • poruszam sprawy dotyczące Bloga,
    • opowiadam o sprawie Stanisława Leopolda Brzozowskiego,
    • wyjaśniam co przyczynło się do powstania psychozy szpiegofobii w Kongresówce,
    • wyjaśniam kilka zawiłych historii dotyczących Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy,
    • zarysowuję kontekst działań tajnej policji carskiej na ziemiach polskich,
    • wskazuję jak działali polscy tajni współpracownicy Ochranki.

W rzeczywistości poruszona przez mnie sprawa Brzozowskiego jest jedynie pretekstem do opowiedzenia o psychozie szpiegofobii (a także jej efektach) w środowiskach konspiracyjnych: narodowych i rewolucyjnych, czyli wśród osób żyjących na terenach tak zwanej Kongresówki. A także o prawdziwych polskich agentach (tajnych współpracownikach) Ochranki (lub jeśli wolisz: Ochrany), carskiej policji politycznej.

Mimo lat, służby ciągle stosują te same środki i metody pracy, więc praca służb i ich agentur nie zmienia się z upływem lat.

O tym właśnie opowiadam. Zero teorii, tylko przykłady z życia…

A przy okazji...
Jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

I nie zapomnij zaglądać na Vloga i odsłuchiwać Podcastów🙂

TUTAJ zostaniesz Patronem Bloga!

Zaś jeśli jeszcze nie wiesz kim jestem, to przeczytasz o mnie zarówno na Blogu, jak i na LinkedIn.

Miłego słuchania. Lub czytania (transkrypcji) 😉

A TERAZ PO KOLEI…

OSS 020 Kryptonim Brzoza CSI Szpiegul

OSS 020. Kryptonim Brzoza.

Albo
ściągnij i posłuchaj 
w wolnej chwili.

TRANSKRYPCJA

Okiem Służb Specjalnych.

Czyli podcast dla chcących zrozumieć świat mniej lub bardziej tajnych służb.

Zaprasza: Piotr Herman

Szpiegul.pl

Cześć!

KRYPTONIM BRZOZA

Dziś audycja typu Standard, w której opowiem o sprawie Stanisława Brzozowskiego, zdradzonego rewolucjonisty i nawróconego przed śmiercią (w młodym zresztą wieku) katolika. Jednakże sprawa ta będzie jedynie pretekstem do szerszego spojrzenia na sprawy polskie w okresie, gdy w Warszawie skutecznie działała carska Ochranka (lub jeśli wolisz: Ochrana).

Zastanawiałem się przed dzisiejszym spotkaniem z Tobą, w jaki sposób przejść od spraw służb specjalnych naszych zaborców, czyli: rosyjskich, niemieckich i austro-węgierskich, do polskich kwestii: informacyjnych, wywiadowczych i kontrwywiadowczych. I nagle olśniło mnie, że ten ideowy patron współczesnej „Krytyki Politycznej” … Swoją drogą nie mam pojęcia w jaki sposób nawrócony katolik może być patronem lewicy, ale to nie jest mój problem. I nie o tym będę mówił…

Wracając jednak do meritum, to olśniło mnie, że sprawa Brzozowskiego wspaniale uwypukli wiele problemów, z którymi mieliśmy do czynienia w czasie zaborów w związku z działalnością informacyjną i kontrwywiadowczą organizacji rewolucyjnych i niepodległościowych. Oczywiście polskich, gdyż o nie mi się rozchodzi. Podkreślę również, że interesuje mnie jedynie aspekt wywiadowczy i na nim właśnie skupię się w ramach audycji podcastu OSS. Okiem Służb Specjalnych.

Opowiadam o tym wszystkim, gdyż doskonale rozumiem specyfikę pracy służb tajnych. Cóż, sam byłem oficerem polskich służb specjalnych. A obecnie przekazuję praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne dla:

Ponadto niektóre z tych umiejętności są wręcz niezbędne na przykład dla detektywów wszelakich, czy też dziennikarzy śledczych oraz wcieleniowych (chodzi mi o tzw. dziennikarstwo pod przykryciem).

Po prostu szkolę każdą osobę zainteresowaną tą tematyką.

A już całkiem niedługo rusza specjalny, mój autorski portal szkoleniowy w tym zakresie. A właściwie zakresach

A to oznacza, że dobrze wiem, o czym mówię. A także piszę.

I wypada mi przypomnieć, że dostępna już jest w sprzedaży książka „Ochrona przedsiębiorstwa przed szpiegostwem gospodarczym. Prawne i praktyczne aspekty zapewnienia bezpieczeństwa aktywów przedsiębiorcy”, którą napisałem wraz z Tomkiem Safjańskim i Pawłem Łabuzem. To rodzaj syllabusa (konspektu), czy też vademecum, w którym nacisk kładziemy na praktyczne rozwiązania poszczególnych zagadnień dotyczących przeciwdziałania szpiegostwu gospodarczemu. Tylko i wyłącznie tej kwestii.

Herman Szpiegostwo książka CSI OSS Szpiegul

Nie zapomnij również zerknąć na Szpiegul.pl Intelligence Blog, gdzie koncentruje się cała moja działalność i dostępnych jest już niemal sto artykułów dotyczących działalności służb mniej lub bardziej tajnych.

Tajna kanwa - okładka

Aby nie umknęło Ci coś istotnego, to proponuję, byś zasubskrybował Newsletter i, zupełnie przy okazji, odbierzesz darmowego ebooka (mojego autorstwa), w którym przeczytasz o środkach i metodach pracy radzieckiego wywiadu wojskowego w latach dwudziestych XX wieku.

I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o sprawy blogowe.

Zaczynamy!

JAK TO BYŁO?

Ponoć Stanisław Leopold Brzozowski pseudonim rewolucyjny Adam Czepiel, w powieści „Płomienie. Z papierów po Michale Kaniowskim” dokonuje osobistego rozrachunku z Polską:

Nie, nie pojadę już do Polski. Kościoły tam i księża panowie i księża. Nic. Siedli chłopu na szyję i krzyczą: ojczyzna”.

To ciekawe. Tak się bowiem składa, że czerpiąc z myśli m.in. Marksa, nie podzielał marksistowskiej krytyki kościoła. W dodatku stosunkowo wcześnie zaczął się odwoływać do nauki Kościoła, a w ostatnich miesiącach życia nawrócił się na katolicyzm. Zresztą to właśnie w „Płomieniach” można znaleźć świadectwo tego nawrócenia. A stopniowe zbliżanie się Brzozowskiego do Kościoła przyczyniło się do gwałtownych krytyk ze strony środowisk lewicowych, z którymi był związany.

Zapomniana dziś powieść z 1908 roku „Płomienie” uważana jest za pierwszą polską powieść intelektualną, krytykującą kapitalizm i tradycjonalizm oraz konserwatyzm i klerykalizm. Zaś głównym tematem jest problem relacji pomiędzy twórczym potencjałem jednostki a warunkami społecznymi, a przede wszystkim – poszukiwanie dróg naprawy świata na sposób ówcześnie socjalistyczny, czyli rewolucyjny: nawiązując kontakt z narodnikami i przygotowując zamach na cara Aleksandra II. Wydawało się wówczas, że likwidacja liderów politycznych cokolwiek zmieni… A wyszukiwaniem tych rewolucjonistów zajmowały się tajne policje polityczne – o czym wiesz już doskonale, jeśli regularnie słuchasz tego podcastu.

Powieść porusza więc interesującą nas tematykę, tyle, że od strony rewolucjonistów, a nie tajnych służb państwowych.

Proces Stanisława Brzozowskiego, o którym opowiem nieco dalej, znalazł swoje odbicie w polskiej kulturze popularnej:

    • w filmie wyreżyserowanym przez Edwarda Żebrowskiego pod tytułem „W biały dzień” z 1980 roku oraz
    • w spektaklu telewizyjnym wyreżyserowanym przez Grzegorza Królikiewicza pod tytułem „Sąd nad Brzozowskim” z 1992 roku.

I ostrzegam Cię, że nie znam odpowiedzi na jedno istotne pytanie:

Czy Stanisław Brzozowski był agentem (tajnym współpracownikiem) Ochranki?

Wiele wskazuje na to, że nie, a oskarżenie go było intrygą polityczną w środowisku polskich rewolucjonistów.

Urodził się w zubożałej rodzinie szlacheckiej. W 1896 roku rozpoczął studia na wydziale przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskiego, których jednak nie ukończył. Jeszcze jako student przywłaszczył sobie pieniądze ze wspólnej kasy Bratniej Pomocy (czyli akademickiego Bratniaka), której był prezesem.

Rodzice Brzozowskiego, mieszkający w Warszawie, żyli w nędzy, a ojciec umierał na raka gardła. I na to szły skradzione fundusze. Przyjaciele uniwersyteccy Brzozowskiego, znając ten dramat, pokryli manko w kasie z własnej kieszeni. Brzozowski zaś ustąpił z prezesury. Nadal jednak działał w nielegalnym towarzystwie oświatowym. I za to trafił do carskiego więzienia.

Po aresztowaniu carska policja mu publicznym ujawnieniem nadużyć… i Brzozowski złamał się. Zgodził się wówczas na napisanie dla władz notatki o nastrojach wśród warszawskich studentów.

Brzozowski odsiedział w więzieniu miesiąc. To jednak wystarczyło, by zachorował na gruźlicę. Na wolności zaś pozostawał pod nadzorem policyjnym od roku 1898 aż do początków roku 1902.

Po zwolnieniu tajny sąd koleżeński skazał go na całkowite usunięcie ze wszystkich młodzieżowych organizacji na trzy lata.

Zresztą został relegowany z uczelni…

W ciągu kilku następnych lat stał się znanym pisarzem we wszystkich trzech zaborach. Prowadził również kampanię przeciwko pisarstwu Sienkiewicza, co przysporzyło mu rzeszę wielbicieli i wrogów.

Związał się również z socjalistami z PPS-u, czyli Polskiej Partii Socjalistycznej, co nie podobało się wielu jego przeciwnikom, którzy w roku 1906 wydali broszurę „Materiały śledztwa żandarmskiego”. Zawierała ona dokumenty z kompromitującego go pójścia na współpracę z Ochranką i sugerowano jego „niepełną” polskość, przejawiającą się w podejrzanie dobrej znajomości języka rosyjskiego. Ponadto wprost zarzucono mu, iż zmienił imię Leopold na Stanisław, by podszywać się pod autorytet zmarłego poety Stanisława Korab Brzozowskiego.

Materiały śledztwa żandarmskiego Szpiegul CSI OSS

Wniosek zaś płynął z niej taki, iż nie ma on moralnego prawa do krytykowania kogoś takiego jak Sienkiewicz. Nie ma wątpliwości, iż była to robota endecji, czyli Narodowej Demokracji.

Od tego momentu Brzozowski zaczął w swoich artykułach podkreślać małość moralną polskiej prawicy.

Ale atak, który go całkowicie złamał nie przyszedł z tej strony, lecz od przyjaciół socjalistów.

Sensacja Burcewa

W 1908 roku Sherlock Holmes rewolucji, czyli Władimir Burcew oskarżył Brzozowskiego o współpracę z carską policją polityczną i odbył się tak zwany proces obywatelski. Sprawa pozostała jednak nierozstrzygnięta, a ze względu na pogarszający się stan zdrowia Brzozowski na stałe wyjechał za granicę, gdzie zmarł 30 kwietnia 1911 roku we Florencji.

KONGRESÓWKA

Opowiadając o polskich służbach informacyjnych, wywiadowczych i kontrwywiadowczych, powinienieś rozumieć czym w świadomości ludzi tam żyjących, była Kongresówka – czyli ta część państwa polskiego, która znajdowała się pod zaborem rosyjskim. I ponownie wyjaśniam, że chodzi mi jedynie o aspekty pracy tajnej, konspiracyjnej i specjalnej…

Po roku 1815, czyli gdy skończyła się już napoleoniada (czyli wojny napoleońskie w Europie), a już po utworzeniu Królestwa Polskiego na Kongresie Wiedeńskim (stąd nazwa: Kongresówka), Warszawa była miastem spokojnym i dobrze strzeżonym.

Ówczesną miejską straż policyjną tworzyło zaledwie stu pięćdziesięciu żołnierzy pieszych oraz pięćdziesięciu konnych. Kilka razy w roku dokonywała ona tzw. rewizji generalnych ludności, w wyniku których zatrzymywała osoby bez policyjnych zaświadczeń oraz włóczęgów, zapędzając ich do robót publicznych. A tajna policja inwigilowała Warszawę w coraz większym stopniu. W ten sposób stawała się coraz mniej skuteczna tam, gdzie była potrzebna.

Dowód?

Doszło do założenia i działalności Wolnomularstwa Narodowego Waleriana Łukasińskiego oraz Towarzystwa Patriotycznego i w końcu do spisku podchorążych.

W dodatku policja (za przykładem tutejszych żandarmów) zajmowała się głównie sprawami intratnymi, to znaczy takimi, dzięki którym można było otrzymać łapówkę lub zagarnąć czyjeś mienie. Szczególnie chętnie zaś zajmowano się wówczas nadużyciami zwanymi defraudacjami.

Powiedzmy sobie szczerze – to nigdy nie jest dobry pomysł, by tajnej policji politycznej, wykonującej zadania wywiadu politycznego i kontrwywiadu państwowego, pozwolić na zajmowanie się przestępstwami z zakresu bezpieczeństwa ekonomicznego państwa. To zadanie dobre dla policji zwykłej, ale nie służby specjalnej.

Na usprawiedliwienie mogę jedynie wskazać Ci, że w tamtym okresie dopiero kształtowały się służby tajne państwa i można (a nawet trzeba) było popełniać błędy. Najważniejsze, żeby dziś wynosić z nich naukę… I niektórzy wyciągają, a inni nie…

Wracając do ówczesnych defraudacji, to określenie to obejmowało wiele różnych form nadużyć, także sprzedaż w sklepie lub szynku towaru, na który nie wykupiono koncesji oraz handel wódką bez wykupienia zezwolenia od dzierżawcy monopolu.

Powstanie listopadowe 1830 roku (a w zasadzie to wojna polsko – rosyjska) przyniosło zasadnicze zmiany ustrojowe w Królestwie Polskim, a także utworzenie nowych organów represji:

    • wojskowej Komisji Śledczej w Cytadeli Warszawskiej (rozpatrującej sprawy polityczne),
    • sądu wojennego (dopiero w 1956 roku zawieszono, a w 1958 roku zniesiono – choć nie całkowicie – stan wojenny),
    • naczelników wojskowych, w ręce których przeszła pełnia lokalnej władzy (posiadali oni własną, polityczną tzw. wyższą policję tajną),
    • reorganizacji żandarmerii i utworzenia na ternie Królestwa Polskiego trzeciego okręgu Korpusu Żandarmów (1050 osób), podległego namiestnikowi, Iwanowi Paskiewiczowi oraz szefowi Korpusu Żandarmów.

Warto zaznaczyć, że na niższych szczeblach żandarmerii pracowali także Polacy.

Na terenie Królestwa, na podstawie instrukcji Paskiewicza, żandarmeria stała się również zależna od naczelników wojskowych.

Co prawda ta współpraca układała się różnie, różniła się jednak od znanej Ci już organizacji żandarmerii w pozostałych częściach Imperium Rosyjskiego.

A tutaj wtrącę pewną dygresję.

Powiedziałem, że Powstanie Listopadowe było wojną polską – rosyjską. Dlaczego jednak cały czas mówimy o Powstaniu?

W czasach I Rzeczypospolitej, tak zwanej Polski szlacheckiej, zdarzały się bunty szlachty przeciwko królowi. Zwano je rokoszami (np. rokosz marszałka wielkiego koronnego Mikołaja Zebrzydowskiego przeciwko królowi Zygmuntowi III Wazie w latach 1606-07). Ponadto również w tym samym, XVII wieku zaczęto zawiązywać konfederacje, czyli związki żołnierzy powstające zwykle w wyniku buntu z powodu niewypłacania żołdu. Powstawały więc oddolnie. W XVIII wieku słowo „konfederacja” zmieniła swoje znaczenie. Nadal był to związek militarny, ale powstający odgórnie; był to spisek magnacki. Najbardziej chyba znany to Konfederacja Targowicka, zawiązana w porozumieniu z carycą Katarzyną Wielką.

Zwróć proszę uwagę, że nie ma w historii niczego takiego jak rokosz czy konfederacja kozacka. Za to są wojny kozackie; wojny prowadzone przez polskie wojsko, w polskim państwie, w którym panował (elekcyjny) król. Kozacy zaś występowali jako odrębna grupa etniczna z terenów Księstwa Ruskiego leżącego u kraja (stąd: Ukraina) Rzeczypospolitej Obojga Narodów i Rosji. Próbowali sobie wykroić własne państwo i nie byli poddanymi króla polskiego (wiem, że to bardzo duże uproszczenie, ale teraz nie mające większego znaczenia). Dlatego musieliśmy mieć wojnę, a nie rokosz czy konfederację (to też wojny – tyle, że domowe). Król Obojga Narodów uznawał podmiotowość kozaków jako odrębnego narodu. Wskazuje na to unia hadziacka z 1658 roku.

Unia lubelska z 1569 roku utworzyła potężne, lądowe państwo europejskie: Rzeczpospolitą Obojga Narodów, czyli unię realną Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

I tutaj kolejna ciekawostka.

Teren ówczesnego Wielkiego Księstwa Litewskiego obejmował dzisiejszą Białoruś oraz Żmudź. A współcześnie to właśnie Żmudź nazywa się Litwą, a język żmudzki językiem litewskim. Zaś język, którym posługiwano się na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego to nie był język żmudzki. To był język Białej Rusi, czyli białoruski. Wykształcił się on w XVI wieku z języka ruskiego – podobnie zresztą jak ukraiński w Księstwie Ruskim (czyli na dzisiejszej Ukrainie). Trzy wieki wcześniej (w XIII wieku) zaś ze wspólnego języka ruskiego wyodrębnił się język Moskali, czyli rosyjski. Ot, zagwozdka…

Dziś można tylko z żalem myśleć o tym, jak potoczyłaby się nasza historia, gdyby unia hadziacka (o której mówiłem) doszłaby do skutku. Powstałoby mocarstwo: Rzeczpospolita Trojga Narodów.

Lecz Rosja przeciwdziałała skutecznie i unia nie weszła realnie w życie…

Zaś z prawnego punktu widzenia, w 1830 roku władcą Królestwa Polskiego (które zwane było kongresowym lub Kongresówką, gdyż powstało w wyniku Kongresu Wiedeńskiego po wojnach napoleońskich w Europie), tytularnie i realnie królem polskim był car imperator Rosji. To było odrębne państwo połączone z Rosją osobą monarchy (tak, jak Polska i Litwa do Unii Lubelskiej). Spisek podchorążych i późniejsze walki zbrojne z wojskiem rosyjskim formalnie nie mogą być nazwane wojną, gdyż poddani władcy powstali przeciwko niemu. Dlatego ten rokosz czy konfederację wojskową nazywamy dziś powstaniem.

Wróćmy jednak do naszej opowieści…

Po wybuchu Powstania Styczniowego w 1863 roku całą władzę ponownie przejęło wojsko rosyjskie. W 1866 roku odrębność Królestwa Polskiego uległa likwidacji. To już nie było odrębne państwo. Interesujący nas efekt tego był taki, iż zniesiono podległość trzeciego okręgu żandarmerii (nazwanego Okręgiem Warszawskim) od namiestnika, a żandarmami nie mogli już być ani Polacy, ani w ogóle katolicy, ani też Żydzi. Zaś stan etatowy zwiększono do 1238 osób.

A w 1881 roku powstała Ochranka… i resztę tej historii znasz już całkiem nieźle. A jeśli nie, to przesłuchaj wcześniejszych audycji podcastu OSS. Okiem Służb Specjalnych.

AGENCI POLSCY

Wielu było polskich agentów (czyli tajnych współpracowników) Ochranki. Dla moskiewskiej Ochranki pracował Zdzisław Smołka, syn Antoniego pseudonim Przyjemniaczek, dziennikarz i poddany austriacki. Od 1916 roku zaczął przekazywać informacje o polskim ruchu narodowym i antyrosyjskiej działalności inteligencji. Po Rewolucji Lutowej 1917 roku został aresztowany przez organa Rządu Tymczasowego Kiereńskiego.

Innym agentem był Michał Trzecion, syn Wasyla, pseudonim Kostromski, z pochodzenia chłop z powiatu wołkowyskiego w guberni suwalskiej. Był studentem i służył w Ochrance sześć lat. Donosił o ruchu studenckim, politykach i literatach.

Już w końcu lat siedemdziesiątych XIX wieku na terenie Kongersówki carska policja dysponowała spisami robotników fabrycznych, które były jej systematycznie dostarczane. I, podobnie jak oddziały Ochranki moskiewskiej i petersburskiej, warszawska dokładnie sprawdzała przeszłość robotników zatrudnionych w przemyśle współpracującym z armią.

Czy jednak kontrola była totalna i skuteczna?

Historia pokazała, że nie. Pamiętasz zapewne, iż nie można ani określić liczby agentów dostarczających informacje, ani też ustalić ich jakości.

Zaś rewolucyjne źródła wyolbrzymiają rozmiary agentury.

Ruch rewolucyjny od końca XIX wieku ogarnięty był bowiem swego rodzaju psychozą, którą można określić jako szpiegofobię. Wszędzie upatrywano prowokacji i działań agentury policyjnej.

Gorączka organizacyjna pierwszych partii powodowała, że do pracy ściągano ludzi zewsząd, bez względu na ich uzdolnienia i odporność psychiczną. Agenci zaś przenikali do konspiracji bez trudu. I dochodziło do aresztowań. W ten sposób rozbito Socjaldemokrację Królestwa Polskiego, którą dopiero po latach założono od nowa jako SDKPiL (to ta partia zależna od bolszewików – to też skrót myślowy – której reprezentanci to między innymi Róża Luksemburg, Karol Radek czy Feliks Dzierżyński).

Skazywano również ludzi niewinnych w Kongresówce.

Na początku XX wieku tajni agenci świadomie doprowadzili do skazania nie zamieszanego w konspiracyjną działalność robotnika Piotra Czerwińskiego.

Terror jako samoobrona

Jednym z poważniejszych skutków funkcjonowania agentury w ruchu rewolucyjnym było zastosowanie terroru jako metody zwalczania agentury. I to nawet przez tych, którzy ideologię terroryzmu odrzucali. Terror traktowano jako zło konieczne. I dosłownie zaczęto traktować hasło „śmierć prowokatorom”.

Zaś w warunkach konspiracji łatwo było o niesłuszne posądzenie, lecz oczyścić się z zarzutów było niezwykle trudno. A czasami nawet było to po prostu niemożliwe.

Jak bowiem udowodnić, że nie jest się przysłowiowym wielbłądem?

Granica pomiędzy samoobroną a zwyczajnym zabójstwem zaczęła się zacierać i zaczęli ginąć ludzie niewinni. W samej Kongresówce było kilka takich zabójstw rocznie.

Przykładowo w czerwcu 1907 roku w Łodzi znaleziono ranną Joannę Gutkowską, robotnicę z fabryki Poznańskiego i członkinię SDKPiL. Po pięciu dniach zmarła. Zeznała jednak przed śmiercią, iż padła ofiarą kilku robotników, którzy oskarżyli ją o szpiegostwo.

Jednym z oskarżonych o udział w strzelaninie był współpracujący z częstochowską żandarmerią prowokator Józef Kołduński. Jego jednak nie aresztowano. A w listopadzie 1907 roku Kołduński wraz ze szwagrem, Ryszardem Fremelem (nota bene narzeczonym zamordowanej niedawno Gutkowskiej, członkiem SDKPiL i etatowym agentem Ochranki) dostarczyli listę sześćdziesięciu bojówkarzy, członków rożnych partii rewolucyjnych. Ich aresztowanie i przesłuchania doprowadziły do zatrzymania samego Kołduńskiego pod zarzutem udziału w zabójstwie Gutkowskiej, a następnie skazania i stracenia przez powieszenie.

Warto jednak pamiętać, że lęk przed tajną carską policją zawsze był większy, niż uzasadniała to realna sytuacja, a wszystkie wydarzenia interpretowane były zgodnie z teorią spiskową.

Tego należy zawsze unikać. Zawsze. To doprowadza do wymyślania głupot. Przykładowo, gdy w grudniu 1909 roku w Żyrardowie zatrzymano członków grupy bojowej PPS-Frakcji Rewolucyjnej, pojawiły się pogłoski, że ktoś widział jednego z pepeesowcow w mundurze policjanta.

Przypominam, że tajny współpracownik nigdy nie mógł być widziany w policyjnym mundurze.

To niemożliwe!

Było również wielu innych, można rzecz zwykłych agentów, czyli tajnych współpracowników carskiej policji politycznej.

Z zarządem żandarmerii guberni płockiej w latach 1912-1914 współpracował Franciszek Joźwiak, syn Antoniego, pseudonim Prawdziwy, organista z Sierpca.

Inny z agentów, Żyd, właściciel lupanaru (czyli domu publicznego) w Nowym Dworze, badał nastroje wśród żołnierzy. W latach 1905-1909 agentem policyjnym był również Władysław Gryziński, reporter „Ziemi Lubelskiej”, działający w II Proletariacie, a później w środowiskach endeckich i ugrupowaniach narodowych. Był on również członkiem Organizacji Bojowej PPS, kierowanej przez Józefa Piłsudskiego.

Piłsudski w aktach Ochranki Szpiegul CSI OSS

O organizacji Organizacji Bojowych opowiem Ci w którejś z przyszłych audycji. A jest o czym, gdyż trochę ich istniało. Nie tylko Organizacja Bojowa eserowców, której szefował Jewno Azef, czy Orgaznizacja Bojowa PPS, dowodzona przez Piłsudskiego (która przekształciła się w PPS Frakcję Rewolucyjną, później organizacje strzeleckie, Pierwszą Kadrową, Pierwszą Brygadę, Polską Organizację Wojskową i w końcu w część przedwojennego Wojska Polskiego).

PROCES BRZOZOWSKIEGO

Opisałem Ci w jakich warunkach żyli i działali Polacy w Kongresówce. Świetnym przykładem społecznej psychozy jest afera Brzozowskiego.

Oto w maju 1908 roku w głównych pismach socjalistycznych w Polsce wydrukowano listę tajnych współpracowników Ochrany, która ponoć została przekazana przez Rosjanina, przedstawiającego siebie jako byłego urzędnika carskiej Ochranki, Michaiła Bakaja.

Widniało na niej wśród innych nazwisko Stanisława Brzozowskiego, zdaniem Bakaja – wieloletniego agenta carskiej policji politycznej.

I tak zaczęła się największa afera agenturalna na ziemiach polskich w okresie zaborów.

Dwa lata wcześnie, w maju 1906 roku, do redakcji „Byłoje” (co oznacza „Przeszłość”), wpłynął list od osoby określającej się jako wieloletni urzędnik Ochrany, który złożył propozycję ujawnienia agentów – prowokatorów, działających w rosyjskim i polskim ruchu rewolucyjnym. Piszący wskazał, iż nie działa z chęci zysku. Podkreślił, że w młodości był rewolucjonistą, który został aresztowany i złamany podczas śledztwa, a teraz chce się zrehabilitować.

Burcew wyznaczył spotkanie, na które przybył nieznany mu mężczyzna, który przedstawił się jako Michał Bakaj. Opowiedział Burcewowi o sobie. Otóż jako student związał się z eserowcami w Jekaterynosławiu. Został aresztowany i wszystkich wydał. Podobnie jak i tajną drukarnię, której lokalizację znał. Wówczas został tajnym współpracownikiem (agentem) Ochranki. Szybko został jednak zdemaskowany i zaproponowano mu ukadrowienie, czyli oficjalnie został urzędnikiem carskiej tajnej policji.

Pracował dobrze i w 1903 roku przeniesiono go na stanowisko urzędnika do zleceń specjalnych przy warszawskim Wydziale Ochranki.

Wkrótce Bakaj dostarczył Burcewowi opracowanie odsłaniające zakulisową rolę policji w zorganizowaniu pogromu Żydów w Siedlcach i sporządził pokaźny wykaz tajnych współpracowników działających w polskich organizacjach rewolucyjnych.

Burcew niezwłocznie przekazał te informacje do PPS, a organa partyjne wszczęły dochodzenia w kilku sprawach.

Najważniejszym z nich było zdemaskowanie Brzozowskiego, znanego publicysty, filozofa, socjologa i powieściopisarza, autora „Płomieni”, uwielbianego przez młodzież.

To nie mogło pozostać bez echa.

Rozpętała się burza, która ciągnęła się latami. Niektórzy twierdzą, iż była to “polska afera Dreyfusa“.

W tej jednej sprawie zbierały się rozmaite sądy: partyjne, a przede wszystkim obywatelskie. I to zarówno za życia pisarza, jak i po jego śmierci. Zresztą inne sądy nie mogły mieć miejsca, gdyż państwowym był jedynie sąd rosyjski.

Najgłośniejszy okazał się sąd obywatelski z 1909 roku. Odrzucił on oskarżenia Bakaja, lecz… Brzozowskiego wcale nie uniewinniono.

W tej okropnej sprawie nic bowiem nie było oczywiste. Wciąż przybywały nowe dokumenty i „dokumenty” (to w cudzysłowie) obciążające Brzozowskiego.

Między innymi ustalono, że w 1900 roku warszawska organizacja PPS była alarmowana, iż Brzozowski jest częstym gościem w gmachu Ochrany. Meldunki te nieopatrznie zlekceważono, gdyż Brzozowski, choć sympatyzujący z ruchem radykalnym, do PPS i żadnego innego polskiego ugrupowania politycznego nie należał, a po aferze z defraudacją pieniędzy był usunięty z życia publicznego młodzieży.

Sęk w tym, iż aż do 1902 roku podlegał nadzorowi policyjnemu (i musiał się regularnie meldować).

Na światło dzienne wypłynęła również tzw. lista wileńska Ochranki, na której figuruje Stanisław Brzozowski informujący “o sprawach studenckich i różnych warstwach inteligencji” (to ta notatka, którą faktycznie sporządził). Znaleziono tam również kartę ewidencyjną Leopolda Brzozowskiego z 1902 roku (a Leopold to drugie imię Brzozowskiego). Jest tylko jeden poważny problem, który rozumiesz doskonale (jeśli słuchasz regularnie tego podcastu) – to była lista Ochranki wileńskiej, a nie warszawskiej.

Jak dla mnie to się nie klei.

A ileż rzucano fałszywych informacji! Jak choćby to, iż jeszcze przed swoim aresztowaniem Brzozowski był częstym gościem szefa żandarmerii warszawskiej! Tej insynuacji nie potwierdził żaden z przywołanych świadków na żadnym z sądów.

Warto zaznaczyć, iż spór pomiędzy obrońcami i oskarżycielami Brzozowskiego nie zakończył się do dziś.

To prawdziwy węzeł gordyjski.

Dla samego Brzozowskiego oskarżenie o współpracę z Ochranką oznaczało śmierć cywilną. A z uwagi na pogarszające się zdrowie, również fizyczną…

Ale pojawia się interesujące pytanie: czy sam kontakt z tajną policją jest już dowodem winy? A utrzymywanie kontaktów towarzyskich z oficerem tajnej policji jest dowodem winy?

Warto się nad tym zastanowić…

Podobnie, jak nad czymś innym: czy Bakaj faktycznie zdradził tajemnice warszawskiej Ochranki, czy może była to prowokacja carskiej policji politycznej. Bo i tego nie można wykluczyć…

Stanisław Leopold Brzozowski Szpiegul CSI OSS

I na dziś byłoby to na tyle.

Jak widzisz w świecie służb i organizacji mniej lub bardziej tajnych niewiele jest spraw w pełni pewnych i wyjaśnionych.

Nie przez przypadek Józef Piłsudski, przemawiając w 1927 roku na zjeździe legionistów w Kaliszu, powiedział:

Agentury jak jakieś przekleństwo idą dalej bok w bok i krok w krok. Moi panowie, gdym wziął za temat tę prawdę, wybrałem ją rozmyślnie i nie dla czego innego, jak dlatego, aby kropkę nad „i” postawić, aby nie było powiedziane, że my musimy menażować prawdy agentury. Polskę, być może, czekają i ciężkie przeżycia. Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”.

Bowiem praca służb i ich agentur nie zmienia się z upływem lat.

Jeśli słuchasz tego podcastu, to już o tym wiesz.

Jeśli masz jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, to zapraszam Cię na dalsze audycje.

Jeśli ich nie masz – to zapraszam Cię tym bardziej.

A ten odcinek zakończę.

I jak zawsze mam ogromną prośbę do Ciebie: poleć ten podcast, OSS. Okiem Służb Specjalnych choć jednej osobie spośród Twoich znajomych! Jednej!

Ciebie to nic nie kosztuje, a w ten sposób w końcu dotrze on do wszystkich zainteresowanych!

Jeśli zaś nie chcesz przegapić z niczego, o czym opowiadam na temat służb mniej i bardziej tajnych, to zasubskrybuj Nestletter na stronie Szpiegul.pl 😉

Kolejna audycja Okiem Służb Specjalnych już za tydzień.

Do usłyszenia.

Szpiegul.pl

Okiem Służb Specjalnych

Cześć!

CSI - Logo - Orzeł białe

NA ZAKOŃCZENIE

Aby niczego nie przegapić przypominam, że…
jeśli interesuje Cię tematyka Bloga:

A tymczasem…

Do zaczytania!

Szpiegul

O KIM I O CZYM NAPISAŁEM W ARTYKULE

    • OSOBY:
      • STANISŁAW LEOPOLD BRZOZOWSKI (ADAM CZEPIEL)
      • HENRYK SIENKIEWICZ
      • STANISŁAW KORAB BRZOZOWSKI
      • WŁADIMIR LWOWICZ BURCEW
      • MICHAIŁ EFREMOWICZ BAKAJ
      • JEWNO FISZELEWICZ AZEF
      • IWAN FIODOROWICZ PASKIEWICZ
      • ZDZISŁAW SMOŁKA (PRZYJEMNIACZEK)
      • MICHAŁ TRZECION (KOSTROMSKI)
      • PIOTR CZERWIŃSKI
      • JOANNA GUTKOWSKA
      • JÓZEF KOŁDUŃSKI
      • RYSZARD FREMEL
      • FRANCISZEK JOŹWIAK (PRAWDZIWY)
      • WŁADYSŁAW GRYZIŃSKI
      • JÓZEF PIŁSUDSKI
    • INNE:
      • SZPIEGUL.PL INTELLIGENCE BLOG
      • WYWIAD BEZPIECZEŃSTWA BIZNESU CSI (CORPORATE SECURITY INTELLIGENCE)
      • OCHRANKA (OCHRANA, CARSKA POLICJA POLITYCZNA)
      • KRYTYKA POLITYCZNA
      • PŁOMIENIE. Z PAPIERÓW PO MICHALE KANOWSKIM” (POWIEŚĆ)
      • W BIAŁY DZIEŃ” (FILM)
      • SĄD NAD BRZOZOWSKIM” (TEATR TELEWIZJI)
      • PPS (POLSKA PARTIA SOCJALISTYCZNA)
      • NARODOWA DEMOKRACJA (ENDECJA)
      • SDKPiL (SOCJALDEMOKRACJA KRÓLESTWA POLSKIEGO I LITWY)
      • KONGRES WIEDEŃSKI
      • KOMISJA ŚLEDCZA W CYTADELI WARSZAWSKIEJ
      • KORPUS ŻANDARMÓW
      • ROKOSZ – KONFEDERACJA – WOJNA
      • POWSTANIE LISTOPADOWE
      • WOJNY KOZACKIE
      • POWSTANIE STYCZNIOWE
      • UNIA LUBELSKA (RZECZPOSPOLITA OBOJGA NARODÓW: KRÓLESTWA POLSKIEGO I WIELKIEGO KSIĘSTWA LITEWSKIEGO)
      • UNIA HADZIACKA (RZECZPOSPOLITA TROJGA NARODÓW: KRÓLESTWA POLSKIEGO, WIELKIEGO KSIĘSTWA LITEWSKIEGO I KSIĄSTWA RUSKIEGO)
      • JĘZYK: LITEWSKI, ŻMUDZKI, RUSKI (BIAŁORUSKI, UKRAIŃSKI I ROSYJSKI)
      • ORGANIZACJA BOJOWA

ARTYKUŁY O PODOBNEJ TEMATYCE

Piotr Herman

Serdecznie Cię witam!!! I przy okazji: Tak, to ja jestem na tym zdjęciu 😉 Piszę o służbach mniej lub bardziej tajnych, gdyż doskonale rozumiem ich specyfikę. Tak się bowiem składa, że byłem oficerem polskich służb specjalnych. A obecnie jako trener Wywiadu Bezpieczeństwa Biznesu CSI (Corporate Security Intelligence) przekazuję praktyczną wiedzę i umiejętności niezbędne dla biznesowych: researcherów (czyli wywiadowców), analityków (i to nie tylko wywiadowczych), bezpieczników (czyli specjalistów ds. bezpieczeństwa) oraz strategów biznesowych (co oznacza również menadżerów i kierowników różnego autoramentu, a także top managementu), a także detektywów wszelakich oraz dziennikarzy śledczych i wcieleniowych (tzw. dziennikarstwo pod przykryciem). Po prostu szkolę każdą osobę zainteresowaną tą tematyką. I na tym zarabiam. A dla Ciebie bloguję i podkastuję zupełnie za darmo 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.